BKS – historie prawdziwe… Dębcza.

Tu musi zadziałać wyobraźnia, bo nigdzie nie znalazłem zdjęć wcześniejszych, tych „przedwysypiskowych”… Dlatego też spróbuję przedstawić historię pewnego miejsca w Bochni, tak szczególnego dla mnie i wielu moich kolegów. Przypomnieć i przybliżyć wspaniałe i beztroskie lata młodości, będące początkiem naszej piłkarskiej przygody…

Dębcza… W tamtych, tuż-powojennych czasach, urokliwa i malownicza kotlina, położona na ówczesnych obrzeżach miasta.                                                                                                                  Z rozległymi trawiastymi terenami wokół nieczynnej, przedwojennej cegielni i pozostałych po niej śladach w postaci odsłoniętych złóż żółto-czerwonawej gliny używanej do wyrobu cegły.                Z resztkami wyburzonego pieca do wypalania i leżącymi tu i ówdzie kawałkami form z przygotowanymi do wypalenia cegłami.                                                                                                  Z niewielkim stawem, z którego pobierano wodę potrzebną do produkcji.                                          Z dojazdem do cegielni od strony dzielnicy Podedworze, wyboistą i ciągle błotnistą drogą..

Miejsce doskonale mi znane z czasów młodości. Z połaciami pól uprawnych, z wszystkich stron otaczającymi tę kotlinę, jeszcze bez powstałych znacznie później zabudowań. Jedyne w swoim rodzaju – ogólnie dostępne, bez czyjegokolwiek nadzoru i ograniczeń czasowych.  Codziennie przebywały tam dziesiątki dzieci, młodzieży i dorosłych, bawiąc się i uprawiając różne, rekreacyjnie dostępne rodzaje sportu. Latem oczywiście grało się w piłkę – wtedy mogło tam równocześnie kopać „gałę” kilka niezależnych grup. Ze względu na to, iż od strony dzisiejszej ulicy Krzęczków ta część terenu była niezbyt szeroka i troszkę nierówna, siłą rzeczy kopali tam piłkę młodsi i początkujący amatorzy tej dyscypliny sportu, bo już dolną, zdecydowanie szerszą część Dębczy od strony Podedworza, codziennie, aż do zmroku okupowały grupy dorosłych miłośników „kopanej” z różnych dzielnic miasta, tocząc między sobą zacięte boje. Czas gry się nie liczył, bo w zależności od ilości zespołów grało się do sześciu  lub dwunastu zdobytych przez jeden zespół goli. Długi czas nie było tam żadnych stacjonarnych bramek, „słupkami” były ułożone tornistry lub części ubrań, a boiska miały wymiary umowne. I nikomu to nie przeszkadzało! W zimie zaś, wykorzystując pagórkowate ukształtowanie terenu, jeździło się… na czym popadło, zaś lepiej sytuowani na sankach i nartach. W tamtym okresie Dębcza była prawdziwą wylęgarnią wielu piłkarskich talentów, które w późniejszych latach w znacznym stopniu stanowiły o sile i wartości drużyny Bocheńskiego Klubu Sportowego!

Dużą atrakcję stanowiły też popisy kilku bocheńskich rajdowców (Mleczko, Aniuk, Stec), posiadaczy odpowiedniego sprzętu do motocyklowych rajdów terenowych, pokonujących, zresztą z różnym skutkiem, strome zbocza wzniesień. Jako ciekawostkę dodam, iż w tamtych latach w Lasku na Uzborni były wytyczane trasy i często odbywały się tam zawody rajdowe.                                                             Z jednej z wydzielonych części terenu korzystali także żołnierze z bocheńskiej jednostki wojskowej, ćwicząc musztrę i strzelanie do tarczy na niewielkiej strzelnicy…

W drugiej połowie lat osiemdziesiątych ub. stulecia pojawiły się w Bochni nadzieje na powstanie kompleksu obiektów sportowych i rekreacyjnych, takich z prawdziwego zdarzenia. Ówczesne władze miasta porozumiały się z dowództwem lokalnej jednostki wojskowej w sprawie realizacji takiego projektu. Okolicznością mocno sprzyjającą temu zamierzeniu było to, iż prezesem BKS-u był dowódca bocheńskiej jednostki wojskowej BIB (Bataliony Inżynieryjno – Budowlane). Jednostki posiadającej w swoich szeregach wykwalifikowane kadry fachowców budowlanych i dysponującej odpowiednim sprzętem, co miało niebagatelne znaczenie przy realizowaniu rozpoczętego wspólnie z Miastem projektu. Żołnierze zabrali się ostro do roboty. Wywieziono olbrzymie ilości ziemi i wyrównano teren pod mający tam powstać pełnowymiarowy stadion piłkarski wraz z podstawowym zapleczem. Dodatkowo, naturalnie ukształtowane zbocza dębczańskich pagórków mogłyby tworzyć prawdziwy, sportowy amfiteatr. Wstępnie wyznaczono  i nawet „opalikowano” zarysy mającego powstać obiektu! Niestety, realizację tych śmiałych planów przerwała w 1989 roku wielka transformacja ustrojowa rozlewająca się po całym kraju i jeden z najlepszych – nie tylko wg. mnie – realizowanych wówczas projektów obiektów sportowych w Bochni został wstrzymany i bezpowrotnie stracony…

Niedługo potem, o ponownym zagospodarowywaniu Dębczy zaczęliśmy się dowiadywać z buńczucznych zapowiedzi i obietnic przedwyborczych ówczesnych kandydatów na główny magistracki stołek, czyli posadę burmistrza Miasta. Czego nam wtedy nie obiecywano?! Znów miało powstać pełnowymiarowe boisko piłkarskie, hala sportowa, odkryty basen pływacki, zimowy tor saneczkowy i mini-trasa narciarska dla dzieci i dorosłych. Jakby było mało obietnic, to jeden z kandydatów dołożył do tego… kaskady wodne na Babicy w okolicy Lasku na Uzborni i zarybienie tegoż ścieko-potoku (sic!)

 Wkrótce jednak okazało się, że wszystkich przebił i pogodził pewien solidarnościowy wybraniec na ten stołek ( z litości przemilczę nazwisko!). Ten „gigant”, wspólnie z resztą rajcowskiej elity postanowił wykorzystać zniwelowany wielkim nakładem sił i środków teren pod… wysypisko miejskich śmieci!!! Dębczańska niecka zaczęła się w szybkim tempie zapełniać różnej maści odpadami komunalnymi, nie wyłączając odpadów sanitarnych i poszpitalnych!!! Proceder ten trwał kilka lat, aż do protestów ruszyli okoliczni mieszkańcy… i był to początek końca tego wysypiska. Przestano składować odpady, a te, zwiezione już potężne ilości, starano się ukryć pod grubą warstwą ziemi. Natura zaczęła w tym dziele pomagać – wyrosłe tam chaszcze z czasem zamieniły się w dorodne krzewy, a później w wielometrowej wysokości drzewa-samosiejki.         Ale wysypisko nadal żyło swoim życiem – z gnijących wciąż odpadów wyciekały na niżej położone tereny ohydne, cuchnące niebiesko-zielono-żółte ścieki… (zdjęcia poniżej)

W jakiś czas po opublikowaniu przeze mnie tych materiałów na FB wykonano prace melioracyjne i cuchnące ścieki zniknęły spod obiektu. Z wrodzonej skromności nie będę przypisywał sobie żadnych zasług w tym kierunku! Chociaż…? 🙂

Przez wiele lat kolejni kandydaci na fotel Burmistrza Bochni mamili wyborców obietnicami i mrzonkami dotyczącymi Dębczy. Co prawda, jednemu z burmistrzów udało się spełnić wyborcze obietnice dotyczące budowy osiedlowych mini boisk piłkarskich i w czasie jego kadencji powstało ok. pięciu, sześciu takich obiektów na terenie miasta. Nie wytrzymały jednak próby czasu i dość szybko ostały się tylko dwa – jeden właśnie na Dębczy (drugi w okolicach ulicy 20-go Stycznia).                                                                                                                                                                  Powstał tam ogrodzony, niewielki placyk do kopania piłki, w pobliżu którego wiele lat później zamontowano kilka urządzeń do ćwiczeń na wolnym powietrzu i na tym zakończyły się urbanistyczno-mocarstwowe plany zarządców miasta.                                                                   Żeby zaś było śmieszniej? straszniej? niektórzy z ówczesnych wybrańców ludu do dzisiaj zasiedlają bocheński magistrat i znów, jak przed laty, obiecują budowę obiektów sportowych! Tym razem w Chodenicach nad Rabą!  …Bocheńska  „never-ending story”…   (jzawada)

Ps1. Byłbym bardzo wdzięczny, gdyby się ujawnił ktokolwiek posiadający zdjęcia tych terenów z lat wcześniejszych, przed i powojennych. (jzawada)

Opublikowano BKS, BKS Bochnia, BKS Oldboys, Piłka nożna, Piłka nożna Bochnia, Sport | Dodaj komentarz

BKS – ocalić od zapomnienia… – odc. VIII

IS_TG Sokół Bochnia 1901r.

1901 r. – Budynek Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” przy ul. Parkowej w Bochni

W swojej blisko stuletniej historii, Bocheński Klub Sportowy funkcjonował prawie zawsze w  oparciu o dotacje finansowe i materialne Miasta, a także różnych zakładów pracy i sporadycznie sponsorów prywatnych. Jedynie w pierwszym roku od założenia piłkarskiego Klubu, ówcześni pasjonaci-założyciele obywali się bez jakiejkolwiek pomocy z zewnątrz, bawiąc się w uprawianie sportu pod postacią piłki kopanej. W początkowym okresie wystarczał im do tego placyk na tzw. targowicy (teren dzisiejszej Galerii „Rondo”), później były to „księże łąki” w okolicach obecnej bazy BZUK-u.  Place te nie spełniały jednak wymogów boiska piłkarskiego, wobec czego w 1922 roku, już jako „TS Bochnia”, Klub wystąpił do władz miasta, o wydzierżawienie boiska na tzw. Placu Turka. Niestety, Urząd Miasta na prośby Towarzystwa zareagował… zakazem uprawiania sportu na tym terenie! Dopiero po blisko roku starań i interwencji organizacji społecznych oraz ówczesnego Związku Piłkarskiego w Krakowie, Miasto zezwoliło na korzystanie z obiektu, po wpłaceniu kaucji w wysokości kilkuset tysięcy ówczesnych złotych.

Nie chcę się doszukiwać analogii do czasów dzisiejszych, ale obecne władze samorządowe Bochni, w wielu sprawach dotyczących Klubu działają, wypisz-wymaluj, w oparciu o tamte „wzorce” 🙂 .

Tyle wprowadzenia potrzebnego do zrozumienia tego, jaką wartością dla społeczności naszego miasta była i jest działalność wychowawczo-sportowa Bocheńskiego Klubu Sportowego, często sprowadzanego przez władze do roli żebraka, lub „zła koniecznego”.

Poniższa galeria zdjęć przedstawia, w pewnym skrócie, dzieje wielosekcyjnego, powstałego w 1952 roku Spółdzielczego Towarzystwa Sportowego „Start-Sokół” Bochnia, które w 1955 roku, decyzją Miasta przejęło  na „garnuszek” od BKS-u (wtedy „Górnika” Bochnia) najpierw sekcje piłki ręcznej i siatkowej, a dziesięć lat później (1965 r.) również piłkarzy nożnych, borykającego się z olbrzymimi kłopotami finansowymi bocheńskiego Klubu. Osobiście pamiętam (i z przykrością muszę to powiedzieć) wielką niechęć kierownictwa „Sokoła” do nas, piłkarzy. Przypuszczalnie od tego czasu uwidoczniły się, trwające bez mała do dnia dzisiejszego, animozje między sekcjami, co jakiś czas podsycane przez nieodpowiedzialnych ludzi – vide nieustające konflikty na linii MOSiR vs BKS…

Galeria:

Zdjęcia są częścią zbiorów (album „X lat „Start-Sokół” Bochnia) przekazanych mi przez Pana Macieja Habera, byłego piłkarza ręcznego BKS-u, syna wieloletniego Prezesa Bocheńskiego Klubu Sportowego Pana Ryszarda Habera. Tą drogą, Maćku, serdeczne Bóg zapłać! 🙂

Pozwoliłem sobie na dodanie do galerii uzupełniających opisów. Nieustająco zapraszam do lektury poprzednich (i przyszłych) odcinków  „BKS – ocalmy od zapomnienia”…(jzawada)

 

Opublikowano BKS Oldboys | Dodaj komentarz

BKS – ocalić od zapomnienia – cz. VII

Szachy w Bochni.

Napisać cokolwiek o historii tej królewskiej gry  w Bochni, nie zaczynając od mecenasa Edwarda Arłamowskiego, byłoby ciężkim grzechem zaniechania.

Edward Arłamowski (1909 – 1979)  to jedna z najwybitniejszych postaci polskich szachów. Absolwent bocheńskiego Gimnazjum im. Króla Kazimierza Wielkiego. Ukończył studia prawnicze, uzyskując tytuł doktora praw na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1945 roku. W okresie międzywojennym, od 1929r. – i później – związany z Krakowskim Klubem Szachistów.. Po 1945 roku w ścisłej czołówce polskich szachistów, niemal etatowy reprezentant kraju. Pięciokrotny uczestnik finałów mistrzostw Polski, trzykrotny medalista. Uczestnik wielu turniejów międzynarodowych. Wybitny zawodnik, ale i teoretyk szachowy, skomponował 190 zadań szachowych, wielokrotnie nagradzany  w międzynarodowych konkursach. Niestrudzony propagator szachów, publicysta.Od początku lat pięćdziesiątych aż do przejścia na emeryturę (w 1975 r.) był zawodowo związany z Bochnią, prowadząc kancelarię adwokacką. Pozostawił po sobie największy w Polsce księgozbiór o tematyce szachowej, liczący ponad trzy tysiące tomów. Zapisem w testamencie został on przekazany Bibliotece Jagiellońskiej.

Szachy w Bocheńskim Klubie Sportowym.

Znaczącą i jedną z najdłużej działających klubowych sekcji była sekcja szachowa. Powstała w 1945 roku z inicjatywy pp. Stefana Bierowskiego i Włodzimierza  Sokańskiego. Zgłoszono drużynę do rozgrywek w klasie „A”. Mecze rozgrywano w 10-osobowych składach.W górnym rzędzie od lewej: Leszek Hodowański, Józef Romański, Andrzej Hargesheimer – brat p.Tadeusza, ks.Antoni „Duszyczka” Czapliński, Kazimierz Smołka, prof. gimnazjum, siedzą: p.Feret, p.Antonik, Irena Białkowska, mec. Stefan Bierowski i Włodzimierz Sokański –  założyciele sekcji szachowej Klubu, oraz Kazimierz Gałczyński – właściciel znanego ongiś salonu fryzjerskiego w Rynku.

Tak przedstawiał się skład ówczesnej bocheńskiej drużyny. Zawody odbywały się w świetlicy górniczej przy szybie „Sutoris”, potocznie zwanej „Szufladą”, będącej także miejscem codziennej gry, bo szachy cieszyły się w Bochni  dużym zainteresowaniem, zwłaszcza wśród młodzieży.

BKS-szachy

Wielce oryginalne zdjęcie stolika szachowego z „główkami” klubowej drużyny szachowej, przedstawionej powyżej…

Już w 1953r. zespół awansował do ligi okręgowej. Mimo niezłych sportowo wyników, szachistów, funkcjonujących w oparciu o własne środki (w postaci składek zawodników) również nie omijały kłopoty finansowe, które w 1956r. spowodowały czasowe przenosiny „pod skrzydła” LZS Cikowice. Trwało to do 1958 roku. Wtedy to sekcja powróciła do BKS-u, występującego wówczas pod spółdzielczym szyldem BKS Start-Sokół. Były to najlepsze lata sekcji szachowej, zarówno pod względem sportowym, jak i finansowym.

Dwukrotnie bocheńscy szachiści wygrywają rywalizację w lidze okręgowej i walczą o wejście do drugiej ligi. Drużynę wzmacniają nowi zawodnicy – Zbigniew Drzazga, Antoni Hodur, Stanisław Kołodziej, Janina Mastaj, Janusz Ryguła, Marian Drzazga, a niedługo potem młode talenty – Jacek Tyrka i Bogdan Kosturkiewicz. Pojawiają się ich znaczące, indywidualne sukcesy – w 1977r. mistrzem woj.tarnowsko-sądeckiego w kat. juniorów  zostaje Bogdan Kosturkiewicz, zaś Jacek Tyrka zdobywa wicemistrzostwo na Mistrzostwach Polski Nauczycieli, w Polanicy Zdroju. W następnym, 1978 roku Jacek Tyrka wygrywa mistrzostwa okręgu tarnowsko-sądeckiego seniorów i reprezentuje okręg w mistrzostwach Polski.

Otwarcie szachowych MP Juniorek ’79 – z lewej Jacek Tyrka, drugi z prawej ówczesny prezes BKS Roman Szpisak.

      

W 1979r. Bocheński Klub Sportowy otrzymuje organizację szachowych Mistrzostw Polski Juniorek. Bochnię udanie reprezentuje Danuta Turczyńska, zaś jednym z sędziów zostaje Zbigniew Drzazga, zawodnik, działacz sportowy i instruktor – doceniony w 1980 roku  Złotą Odznaką PZSzach. Srebrną Odznakę otrzymał wówczas Jacek Tyrka.

  Z prawej (przy stoliku) – Zbigniew Drzazga

 

Przez kilkanaście następnych lat sekcja szachowa BKS-u pod kierunkiem Zbigniewa Drzazgi prężnie rozwijała się, wprowadzając systematyczne szkolenie młodzieży szkół podstawowych i ponadpodstawowych, zaś drużyna seniorów utrzymywała się w czołówce ligi wojewódzkiej. W roku 1996, wskutek zmian związanych z przejęciem niektórych klubowych sekcji przez MDK, przechodzi pod zarząd tej instytucji.

  

Kontynuując cykl historyczno-wspomnieniowy o Bocheńskim Klubie Sportowym staram się przedstawiać materiały w postaci zdjęć, dokumentów, czy też ustnych przekazów od naocznych świadków i uczestników tamtych wydarzeń, które wraz z Nimi tworzyły historię naszego Klubu.

W artykule korzystałem z materiałów z prywatnych zbiorów pp. Jacka Tyrki i Zbigniewa Drzazgi. Serdecznie dziękuję.  JZ.

Serdecznie dziękuję również p. Tadeuszowi Hargesheimerowi za podzielenie się z nami swoimi pamiątkowymi zdjęciami  Rodzinnymi oraz wspomnieniami z czasów czynnego uprawiania sportu. Pozdrawiam.  (jzawada)

Opublikowano BKS Oldboys | 2 Komentarze

BKS – ocalić od zapomnienia – cz. VI

Siatkówka żeńska.

Siatkówka w Bochni zawsze cieszyła się dużą popularnością. Ta żeńska zdecydowanie też. Kojarzona jest ona w szczególności z pracą  dwóch trenerów – Józefa Lysego i Jacka Tyrki. Obaj panowie, pedagodzy z wykształcenia, byli również w przeszłości czołowymi zawodnikami bocheńskiego Klubu. Swoje bogate doświadczenia i umiejętności siatkarskie przekazywali –  w bardzo zaangażowanej formie –  swoim podopiecznym, osiągając wiele sukcesów w rozgrywkach młodzieżowych i seniorskich.

Dzięki pozyskanym fotografiom od pp. Tomasza Lysego, Janusza Kurkiewicza oraz p. Gosi Sokołowskiej, udało się trochę bardziej przybliżyć historię tej b.popularnej kiedyś dyscypliny sportowej w naszym mieście. Duża część zdjęć nie posiada opisów i dat, więc proszę o pomoc w ich rozszyfrowaniu.

IS_skanuj0025Początek lat 60-tych, pierwsza od lewej małżonka p. Józefa Lysego, potem p. Mroczek, NN,NN,NN, p.Anna Kurkiewicz, p. Jonak (po mężu),

IS_skanuj0001

Lata pięćdziesiąte… Mecze piłki siatkowej rozgrywano na boisku przy szybie „Sutoris”, tam gdzie dzisiaj stoi restauracja „Jubilatka”

IS_IS_J.Lysy z prawej

Wtedy grało się jeszcze na”świeżym powietrzu” – tzw. korty koło stadionu piłkarskiego…

IS_siatka

Koniec lat 60-tych … następne pokolenie siatkarek, oparte na uczennicach Liceum Pedagogicznego w Bochni – niestety, tylko jedno zdjęcie, na dodatek „po cywilnemu”…

IS_skanuj0029

Od drugiej połowy lat siedemdziesiątych do połowy lat osiemdziesiątych kolejna „zmiana warty” bocheńskich siatkarek…

W tej części wspomnień skupię się na działalności sekcji prowadzonej przez  trenera Jacka Tyrkę w latach 1974 – 1986 i materiałach przez Niego udostępnionych. Prowadził on zajęcia w trzech grupach wiekowych – młodziczek (grupy naborowe liczyły ponad 40 osób!) oraz juniorek i seniorek.
        

powyżej –  pierwszy sportowy obóz letni w Żegocinie…

Obóz letni w Polanicy Zdroju – zdjęcia z wycieczki po Kotlinie Kłodzkiej...

Do bardziej znaczących sukcesów należy zaliczyć dwukrotne zdobycie mistrzostwa woj. tarnowskiego przez młodziczki. Z juniorkami ta sztuka udała się trenerowi tylko raz – w 1981 roku, zaś w półfinałach mistrzostw Polski juniorek w tym samym roku w Bielsku Białej, bocheńskie siatkarki były o krok od awansu do finałów MP, zajmując miejsce tuż za podium.

Zespół seniorek w całości oparty był na zawodniczkach z bocheńskich szkół, wychowanek trenujących w Klubie od IV klasy szkoły podstawowej, aż do klas maturalnych. Dziewczęta prezentowały całkiem niezły poziom sportowy, awansując w 1981 roku z „okręgówki” do III ligi. W sezonie 1985/86, wygrywając pod rząd ostatnie trzynaście spotkań (m.in. z „Muszynianką”), były b.blisko awansu do II ligi kobiet. Zajęły wtedy III miejsce – awansowały dwa pierwsze zespoły.od lewej: Małgorzata Sokołowska, Elżbieta Kudła, Bogumiła Kokoszka, Renata Smęda, Katarzyna Świątek, Katarzyna Kulik.

Pod koniec 1986 roku drużynę siatkarek przejął trener Andrzej Zawada i prowadził do roku 1989, zaś przez kolejne dwa lata grającym trenerem została Renata Smęda. W roku 1991 sekcja uległa likwidacji – powód jak zwykle ten sam – kompletny brak zainteresowania władz miasta w utrzymywaniu czegoś, co się nazywa bocheński sport…   (jzawada)

Galeria

Ponawiam prośbę do tych osób, które dysponują jakimiś zdjęciami związanymi z bocheńskim sportem z dawnych lat, o podzielenie się nimi z sympatykami sportu w naszym mieście – żyjcie sto lat, ale nie zabierajcie tego do grobu  🙂      (jzawada)

Opublikowano BKS Oldboys | Dodaj komentarz

BKS – ocalić od zapomnienia… cz.V

O tym należy pamiętać…

To przecież MY, zawodnicy BKS-u, przez dziesiątki lat tworzyliśmy historię Bocheńskiego Klubu Sportowego i bocheńskiego sportu. Nie wolno zapominać o byłych działaczach, trenerach oraz wszystkich ludziach dobrej woli, bezinteresownie wspierających Klub. Temu też służy ciągłe przypominanie, jak ważną społecznie rolę w mieście pełnił – i nadal pełni –  nasz Klub. Dzisiaj, niektórzy mali ludzie chcą zawłaszczyć tę historię dla siebie,  inni próbują przykryć dorobek BKS-u działalnością MOSiR-u!!! Najbardziej przykre jest to, że po raz pierwszy w historii Klubu, znaczący w tym udział mają, niestety, władze naszego miasta…

Dzisiaj ciąg dalszy wspomnień, dotyczący piłki ręcznej i siatkowej w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegłego stulecia…

Lata pięćdziesiąte… Drużyna szczypiornistów (11-osob.) BKS-u na bocheńskim stadionie. Bocheńscy szczypiorniści – od lewej : Józef Lysy, Stanisław Motoła, NN, Bolesław Wnęk, NN, Józef Kocot, NN, NN, Janusz Kurkiewicz, Leszek Szymczyk, Adolf Wojs, NN, Krzysztof Kalandyk

Jerzy Widło – przez całe lata czołowa postać bocheńskiej piłki ręcznej, jako zawodnik i trener…

Od 1964 roku jedenastoosobowy szczypiorniak przekształcił się w piłkę ręczną drużyn siedmioosobowych. Oto drużyna Start-Sokół Bochnia – stoją od lewej : kierownik drużyny Stanisław Chełmecki, NN, Józef Kocot, Janusz Kurkiewicz, Krzysztof Kalandyk, Stefan Sacha, trener Janusz Żarek, poniżej Janusz Soroczak, Stanisław Dyląg, Marian Tarczałowicz.Mecze piłki ręcznej (jak i siatkówki) rozgrywano wówczas na boiskach otwartych, przeważnie kortowych. Cieszyły się one bardzo dużym zainteresowaniem kibiców…

Dwa pokolenia bocheńskich piłkarzy ręcznych – w białych koszulkach drużyna dawnych szczypiornistów, w ciemnych strojach ich młodzi następcy. Stoją od prawej : Z. Mucha, B.Wnęk, J.Widło, J.Kocot, M.Tarczałowicz, J.Mleczko, J.Kurkiewicz, J.Lysy, L.Szymczyk, NN, S.Motoła i tyłem Aleksander Urban. Poniżej od prawej : S.Żabczyński, W.Piątkowski, Z.Gawęda, A.Piotrowski, J.Kłapsa, M.Żabczyński, NN, NN, W.Wojciechowski, R.Machaj, leży K.Ujejski. (na zdjęciu po lewej nieistniejący już budynek, w którym mieściły się szatnie zawodników i sędziów)Przed sparingiem z młodzieżą, starsi panowie w skupieniu wysłuchują wskazówek trenerskich od legendy bocheńskiego sportu p.Aleksandra Urbana, najstarszego z  b.zawodników Bocheńskiego Klubu Sportowego. (z tyłu Staszek Żabczyński )

                               …i gdzie dzisiaj znajdziecie takich przystojniaków???

Niektórzy zawodnicy bocheńskiego klubu, piłkarze ręczni (Józef Lysy, Józef Kocot, Kazimierz Ryncarz, Ryszard Machaj) byli równie dobrzy w innych dyscyplinach sportu, takich jak choćby siatkówka…

Lata sześćdziesiąte…Przed ligowym meczem siatkarzy na bocheńskich „kortach”. Stoją od lewej : Józef Kocot, Józef Lysy, Aleksander Koczur,  Kazimierz Ryncarz, Tadeusz Kurkiewicz, Jerzy Górnisiewicz, Jerzy Machaj, NN.Józef Kocot – przy takim ataku przeciwnik nie miał żadnych szans…

Pamięć ludzka jest zawodna, niektórych osób na zdjęciach nie udało mi się rozszyfrować. Oczekuję w tym pomocy – proszę pisać poniżej, w komentarzach…

Dziękuję za udostępnienie fotek  ze zbiorów p. Józefa Kocota, niegdyś czołowego zawodnika naszego Klubu w obydwu prezentowanych dyscyplinach..     (jzawada)

Opublikowano BKS Oldboys | Dodaj komentarz

BKS – ocalić od zapomnienia – odc.IV

  • Na blisko 100-letnią historię Bocheńskiego Klubu Sportowego nie można patrzeć przez pryzmat tylko ostatnich lat. Przypominam – ten Klub przeżył sanację, hitlerowską okupację, potem tzw. komunę, ciężkie czasy stanu wojennego i pierwszych lat transformacji ustrojowej. Wychował wiele pokoleń wspaniałych sportowców i znaczących obywateli naszego miasta. Teraz, na oczach władz miejskich powoli dogorywa…

Jednym, ku pokrzepieniu serc, innym, aby się wreszcie opamiętali, dedykuję kolejne odcinki z cyklu „BKS – ocalić od zapomnienia”, dotyczącego historii Klubu i ludzi nierozerwalnie z tym Klubem związanych… Tym razem korzystam ze zbioru zdjęć jednego z najznamienitszych przedstawicieli bocheńskiego środowiska sportowego, wspaniałego człowieka, nauczyciela i wychowawcy, p. Józefa Lysego.

 

Pan Józef Lysy ( na zdjęciu z prawej) –  niegdyś wszechstronnie uzdolniony sportowiec. Jako czynny zawodnik naszego Klubu  brał udział w rozgrywkach piłki siatkowej, koszykówki i piłki ręcznej. Później, już jako trener przez wiele lat prowadził męskie i żeńskie zespoły piłki siatkowej bocheńskiego Klubu.

skanuj0010

1953r. KS „Górnik” Bochnia rozgrywał swoje mecze na boisku salinarnym, w miejscu gdzie stoi dzisiaj kawiarnia „Jubilatka”... (p. Józef trzeci od lewej)

Stalinogród '53

1953r. Mecz siatkówki Stalinogród (dzisiaj Katowice) – KS „Górnik” Bochnia

skanuj0022

1953r. Koszykówka. „Górnik” Zabrze – „Górnik” Bochnia

skanuj0020

1950r. „Górnik” Bochnia przed meczem szczypiorniaka 11-osob. ze „Stalą” Prądnik (z nr.5 Józef Lysy)

Galeria.

Ps.  Szanowny Panie Józefie, dziękuję za możliwość publicznego pokazania tych zdjęć, przybliżających zwłaszcza młodszemu pokoleniu historię bocheńskiego sportu i naszego Klubu.  Życzę Panu i całej Rodzinie dużo zdrowia i wszelkiej pomyślności.  Serdecznie pozdrawiam.  J.Zawada.

Niedługo kolejny odcinek…          (JZ)

2 odpowiedzi na „BKS – ocalić od zapomnienia – odc.IV”

  1. Tomasz Lysy pisze:

    Szanowny Panie Józefie. Serdecznie dziękuję za podjęcie tematu działalności mojego Ojca na niwie bocheńskiego sportu! Ojciec szczerze się zdziwił i potem wzruszył, kiedy zobaczył stare fotki drużyn, które prowadził, a także zdjęcia swoich Koleżanek i Kolegów z zespołów koszykówki, siatkówki i szczypiorniaka! Dziękujemy za życzenia Świąteczne i wzajemnie, życzymy spokojnych Świąt Bożego Narodzenia, wypełnionych miłością, szczęściem rodzinnym i sportem! W Nowym 2015 Roku niech nie opuszcza Pana zdrowie i siła tak potrzebne do szczęścia, każdemu sportowcowi (juniorowi, seniorowi czy oldboyowi)!!!
    Pozdrawiam serdecznie z ul, Bernardyńskiej!
    Tomasz Lysy wraz z Ojcem Józefem i całą Rodziną

    Polubienie

    • bksoldboy pisze:

      Witam. Panie Tomaszu, dziękuję za pomoc i oczywiście za życzenia. Bardzo się cieszę, że dzięki udostępnionym zdjęciom mogłem sprawić wielu ludziom kochającym sport i dobrze życzącym Bocheńskiemu Klubowi Sportowemu choć trochę przyjemności i miłych wspomnień. Serdecznie dziękuję za ciepłe słowa pod moim adresem i zapraszam do przeglądania mojego bloga – już niedługo kolejna porcja zdjęć obrazujących ponad pięćdziesięcioletnią historię bocheńskiej piłki ręcznej, oczywiście z udziałem – jakżeby inaczej – Pańskiego Ojca. Serdecznie pozdrawiam. J.Zawada.

      Polubienie

Skomentuj

Opublikowano BKS, BKS Bochnia, BKS Oldboys, Piłka nożna, Piłka nożna Bochnia, Sport | Dodaj komentarz

BKS – ocalić od zapomnienia – odc.III

Piłka ręczna kobiet w naszym mieście to temat nierozerwalnie związany z nazwiskiem rzeczywistego animatora tej dyscypliny w wydaniu kobiecym w Bochni, Pana Jerzego Widły. Jeśli dodamy do tego „Piątkę” i obiekty sportowe przy tej szkole powstałe dzięki Jego staraniom – wszystko będzie jasne. Bo właśnie prawdziwą wylęgarnią handbalowych talentów stała się otwarta w 1962 roku Szkoła Podstawowa nr.5,  gdzie, pod fachową, twardą ręką nauczyciela i trenera Jerzego Widły odbywało się szkolenie młodzieży w ramach Międzyszkolnego Klubu Sportowego. To w tych obiektach piłka ręczna była zawsze sportem numer jeden, a umiejętności kolejnych roczników dziewcząt (i chłopców) z tej i innych bocheńskich szkół były szlifowane pod nieprzeciętnie fachowym okiem Pana Jerzego. Jego podopieczne, grające pod szyldem MKS Bochnia, w Mistrzostwach Polski Juniorek w piłce ręcznej zdobywały medale – jeden srebrny i dwa brązowe. W niedługim czasie awansowały także w seniorskich rozgrywkach do II ligi państwowej.

IS_2

  Zdjęcie powyżej –  wczesne lata sześćdziesiąte ub.wieku – takie były początki…

IS_IS_skanuj0046

W 1980 roku Jerzy Widło zrezygnował z funkcji szkoleniowca żeńskiej ligowej drużyny, skupiając się na pracy nauczycielskiej w Zespole Szkół Mechanicznych w Bochni. W pracy trenerskiej zastąpił go Kazimierz Bacik. Pan Jerzy w dalszym ciągu wyszukiwał utalentowaną sportowo młodzież i podsyłał do dalszej „obróbki” w klubie.

IS_skanuj0044
skanuj0045

Powyżej – Jubileusz 50-lecia piłki ręcznej w Bochni – pamiątkowe zdjęcie byłych zawodniczek ze swoim trenerem…

To z tymi paniami, wówczas zawodniczkami MKS Bochnia, trener Jerzy Widło odnosił największe sukcesy sportowe. To wtedy o  bocheńskiej szkole piłki ręcznej było głośno, bez mała w całej Polsce. Wiele zawodniczek kontynuowało swoją karierę piłkarską w czołowych klubach I-ligowych i było powoływanych do reprezentacji Polski. Zaszczytu bronienia barw naszego kraju dostąpiły Krystyna Wajda-Tobik (16 razy) oraz Janina Jaśkowiec (9 razy).

IS_IS_skanuj0049

Niestety, kobieca piłka ręczna w Bochni nie odzyskała już swojej dawnej świetności, jej dobre czasy odeszły bezpowrotnie… Niedawno odszedł również na zawsze czarodziej bocheńskiego szczypiorniaka…

O śp. Panu Jerzym i jego osiągnięciach zawodniczo-trenerskich będziemy długo pamiętać – o odrodzeniu ligowej kobiecej piłki możemy zapomnieć…  (zdjęcie i podpis „Kronika Bocheńska”)      (jzawada)

Ps. Zwracam się do byłych zawodniczek sekcji piłki ręcznej w Bochni o podzielenie się z sympatykami sportu w naszym mieście dostępną im wiedzą i fotografiami z czasów Waszej przygody z tą dyscypliną sportu. Kontakt przez FB lub pocztę elektroniczną.   (JZ)

Opublikowano BKS Oldboys | Dodaj komentarz

BKS – ocalić od zapomnienia – odc. II/3

Trzecia część materiałów udostępnionych przez Pana Janusza Kurkiewicza, jednego z najbardziej zasłużonych ludzi w historii bocheńskiej, męskiej  piłki ręcznej… Z  lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ub. stulecia wkraczamy w lata siedemdziesiąte – praktycznie ostatnie lata, w których drużyna seniorska BKS-u w piłce ręcznej oparta była w całości na wychowankach Klubu! Trenerami byli również bochnianie – Janusz Żarek, Janusz Kurkiewicz.

IS_skanuj0027

1972r. Awans piłkarzy ręcznych do ligi międzywojewódzkiej

Galeria  – ( lata 1973 –  2010 )

  1. Mój nieustający apel…W celu uzupełniania wspomnieniowych galerii zwracam się z prośbą o dalsze fotografie (lub skany), będące w posiadaniu byłych sportowców lub ich Rodzin. Po zeskanowaniu wrócą do właścicieli w stanie nienaruszonym. Z poważaniem J.Zawada.     (JZ)
Opublikowano BKS Oldboys | Dodaj komentarz

BKS – ocalić od zapomnienia – odc. II/2

Każdy kolejny rok przynosił nadzieje na jakieś pozytywne zmiany. Nadzieje na lepsze dziś i jutro BKS-u, na zmianę sposobu postrzegania lokalnego sportu. Wiązało się to zawsze z powyborczymi zmianami w Radzie Miasta Bochni, przez całe lata głównie z jej wieloletnim Przewodniczącym, doskonale zorientowanym w poruszanej przeze mnie tematyce, znającym kulisy przejęcia majątku Klubu przez Miasto. Klubu, w którym NIGDY nie dzielono i nie skłócano zawodników różnych sekcji! Niestety, do pewnego czasu…

W moim blogu zajmuję się głównie problematyką lokalnego sportu, w szczególności zaś niesłusznie kojarzonego tylko z piłką nożną Bocheńskiego Klubu Sportowego, co niniejszym staram się udowodnić. Losem Klubu szczerze zainteresowana jest duża część mieszkańców naszego miasta, nie licząc różnej maści internetowych hejterów i zwykłych zawistników – zwłaszcza z jednej z formacji sportowych, bezustannie obrzucających g..nem Klub i ludzi z nim związanych.

Niech kolejne zdjęcia i wspomnienia o wspaniałych sportowcach, wybitnych i zasłużonych mieszkańcach naszego grodu, skłonią do refleksji i choćby odrobiny pokory tych, którzy robili wiele, by jedyny bocheński Klub wymazać z mapy miasta!

Obok Klubu

Druga połowa lat pięćdziesiątych – bocheńscy szczypiorniści przed wyjazdem na mecz… pierwszy z lewej Józef Lysy, czwarty Michał Kaczorowski, z prawej stoi Stanisław Motoła. (zdjęcie wykonano obok budynku klubowego, z tyłu widoczna drewniana trybuna na stadionie)

Dzisiejszy odcinek dotyczy szczypiorniaka (p.r. zespołów 11-osobowych) oraz początków piłki ręcznej 7-osobowej w Bochni…

IS_8

Powyżej: 1949r.  Bocheński zespół szczypiorniaka przed meczem w Krakowie.

IS_11

Galeria (kliknij)

Wkrótce dalszy ciąg prezentacji zbiorów p. Janusza Kurkiewicza, dotyczący historii piłki ręcznej w Bochni…      (jzawada)

Opublikowano BKS Oldboys | Dodaj komentarz

BKS – ocalić od zapomnienia – odc. II/1

Ogromną satysfakcję sprawia mi osobisty kontakt z ludźmi, którzy przez całe dziesięciolecia tworzyli historię Bocheńskiego Klubu Sportowego. Są to (lub, niestety, już byli) ludzie w tzw. sile wieku, w większości z poważnym dorobkiem zawodowym i oczywiście sportowym. Dla Nich uprawianie sportu było czymś czystym, nieskażonym komercją.

IS_tn_90-lecie BKS 012

Na zdjęciu od lewej: pp. Janusz Żarek, Stanisław Broszkiewicz, Marian Sołtys, Kazimierz Kulas    (90-lecie Klubu)

Byli piłkarze, pp. Stanisław Broszkiewicz, Stefan Lipina, Rudolf Skipioł, Marian i Wiesław Biernat, Marian Sołtys+, Kazimierz Barnaś, Wiesław Żabczyński. Piłkarze ręczni i siatkarze pp. Józef Lysy, Janusz Żarek+, Aleksander Urban+, Adolf Wojs+, Janusz Mleczko+, Krzysztof Kalandyk+, Janusz Kurkiewicz, Bolesław Wnęk. Piłkarki ręczne: Krystyna Tobik-Wajda, Kazimiera Żabczyńska-Kurkiewicz, Barbara Najbarowska, Paulina Kostucha, Lucyna Osika.  Szachiści, pp. Zbigniew Drzazga, Stanisław Kołodziej, Tadeusz Płonka+, są, być może, jednymi z ostatnich uczestników życia sportowego w naszym mieście tamtych czasów. Dla wielu bochnian, zwłaszcza młodszego pokolenia, są to często ludzie bezimienni. Dlatego też, jako wychowanek i wieloletni zawodnik Bocheńskiego Klubu Sportowego czuję się zobowiązany przypominać o ponad 90-letniej historii naszego Klubu, o jego znaczeniu w życiu miasta i mieszkańców Bochni. O ludziach, którzy na trwale zapisali się na kartach historii bocheńskiego sportu.

skanuj0032

W kolejnym odcinku z cyklu „BKS – ocalić od zapomnienia”  ciąg dalszy historii bocheńskiej piłki ręcznej – tym razem korzystam ze zbiorów Pana Janusza Kurkiewicza, zawodnika i trenera z najdłuższym, bo 25-letnim stażem w pracy trenerskiej z bocheńską młodzieżą w sekcjach gimnastycznej, lekkoatletycznej i piłki ręcznej. Pan Janusz, ongiś wszechstronny, świetny zawodnik, największe sportowe sukcesy odnosił w piłce ręcznej i lekkoatletyce. Jest absolwentem  krakowskiej AWF. Jako zawodnik AZS-u Kraków (I liga l.a.) wielokrotnie zwyciężał w zawodach zarówno krajowych AZS, jak i Okręgu Krakowskiego L.A., bijąc wiele rekordów Okręgu w skokach i sprintach. Jako ciekawostkę podam , iż będąc jeszcze uczniem bocheńskiego LO, ustanowił rekordy szkoły w skoku wzwyż, skoku w dal, trójskoku oraz w biegu na 100 metrów. Rekordy te nie zostały pobite do dziś – przez ponad pięćdziesiąt lat!!!

IS_skanuj0007

Galeria

Wkrótce dalszy ciąg historycznych materiałów p. Janusza Kurkiewicza.   (jzawada)

Opublikowano BKS Oldboys | Dodaj komentarz