Kilka dni temu będąc przejazdem w okolicy, nie mogłem sobie odmówić przyjemności odwiedzenia klubu, w którym grałem przez dwa sezony (1982-1983) po odejściu z BKS Bochnia. Wspomnienia wróciły…
Czterdzieści dwa lata temu w Jadownikach, niewielkiej miejscowości k/Brzeska, miało miejsce wydarzenie, które na stałe wpisało się w historię, obchodzącego właśnie swoje osiemdziesiąte urodziny, lokalnego klubu piłkarskiego LKS „Jadowniczanka”.

Piłkarze tego klubu grający w lidze okręgowej (wówczas czwarty poziom rozgrywek) udanie wystartowali w eliminacjach Pucharu Polski. Po wygraniu lokalnej rundy wstępnej „Jadowniczanka” zakwalifikowała do 1/32, by po pokonaniu dwóch drużyn z III ligi („Unia” Tarnów i „Wisłoka” Dębica) oraz dwóch drugoligowców („Górnik” Knurów i „Błękitni” Kielce) awansować do 1/16, czyli szczebla centralnego tych rozgrywek. Kolejne losowanie wybrało przeciwnika z najwyższej półki – do Jadownik zawitał dwukrotny mistrz Polski, zespół RTS „Widzew” Łódź, posiadający w swoich szeregach siedmiu aktualnych reprezentantów kraju, ze Smolarkiem, Dziekanowskim i Wójcickim na czele














Na klubowym obiekcie pojawiło się, według oficjalnych danych, ok. 12 tysięcy widzów, żywiołowo dopingujących aktorów tego widowiska. Tym razem niespodzianki nie było i mecz zakończył się wysoką wygraną „Widzewa” w stosunku 7:1. Jedyną bramkę dla „Jadowniczanki” zdobył Andrzej Wołek.

Korzystając z uprzejmości gospodarza klubowego obiektu, p. Józefa Mola Jr, syna Józefa Mola, ówczesnego kierownika drużyny „Jadowniczanki”, miałem możliwość wstępu na stadion i do pomieszczeń klubowych. Zarówno płyta boiska jak i bezpośrednie otoczenie wraz z boiskiem treningowym sprawiają bardzo korzystne wrażenie, tak samo jak klubowe pomieszczenia w odnowionym budynku. To wszystko dzięki ofiarnej pracy ludzi bezpośrednio lub rodzinnie związanych od lat z klubem. Tą drogą dziękuję za miłe spotkanie i serdeczne przyjęcie. (jz)

Ps. Ciężka kontuzja kolana, której doznałem w sezonie poprzedzającym opisywane rozgrywki pucharowe, pozbawiła mnie uczestnictwa w tych wydarzeniach i zmusiła do zakończenia mojej przygody z piłką… (jz)
