Dwa oblicza sportu…

Sportowe powiązania i kontakty Bocheńskiego Klubu Sportowego i Hutnika Kraków sięgają początków lat siedemdziesiątych ub. wieku. Sekcja piłki nożnej BKS-u przez wiele lat działała w oparciu o pomoc finansową hutniczego zakładu z Bochni, podległego wówczas krakowskiej Hucie im.Lenina, później im.Sendzimira. Często korzystaliśmy z obiektów Hutnika Kraków przygotowując się do rozgrywek, grając sparingi, czy też ćwicząc w okresie zimowych w hali i siłowni.18

Nasz zespól wzmacniali zawodnicy i trenerzy z hutniczym rodowodem. Na zdjęciu: pierwszy z prawej trener Jan Tyrka, leżą od prawej Wojtek Laśkiewicz i Andrzej Sitek (wszyscy Hutnik Kraków)13

Rok 1999. Po turnieju na Suchych Stawach – i mnie też się coś od życia należy… 🙂

Nasza oldbojowska ekipa utrzymuje te sportowe kontakty nieprzerwanie od ponad dwudziestu lat, uczestnicząc w rozgrywkach i turniejach organizowanych zarówno w Bochni, jak i w Krakowie. Sparingi z olbojami Hutnika są okazją do fajnej zabawy, spotkań z przyjaciółmi, a także całkiem poważnej, sportowej rywalizacji. Właśnie w ub.piątek, na wspaniałym, pełnowymiarowym boisku ze sztuczną murawą…

Sparing z Hutnikiem  21.06.13 010

…pokonaliśmy zespół oldbojów Hutnika 2:0, podtrzymując zwycięską passę ostatnio rozegranych spotkań. Bramki zdobyli Marcin Imiołek i Daniel Goryczko. Prócz nich grali: Krzysiek Cepak, Staszek Szydłowski, Jurek Noskowicz, Mirek Wilk, Sławek Maślaniec, Jacek Budzyn, Piotrek Turkiewicz, Łukasz Grabarz, Staszek Broszkiewicz oraz gościnnie młody bramkarz BKS-u Damian Szydłowski i niżej podpisany (JZ)

Akurat dzień później, w sobotę, na bocheńskim stadionie odbył się III-ligowy pojedynek BKS-u z Hutnikiem Kraków. Choć sam mecz toczył się w sportowej atmosferze, to już otoczka wokół spotkania, ze sportem miała niewiele wspólnego i stała się okazją do zademonstrowania tego, co w ostatnich latach całkowicie obnaża słabość, a momentami wręcz kuriozalność polskiego prawa administracyjno-karnego. Rozwydrzona hołota, w asyście ochroniarzy i policji jest wprowadzana na obiekty sportowe jako ” zorganizowane grupy kibiców” dezorganizując przy okazji funkcjonowanie połowy miasta. Na szczęście w Bochni skończyło się to „tylko” pobiciem przez kiboli kilku osób, (w tym jednej całkiem przypadkowej,spacerującej po Lasku w „niesłusznej” koszulce), co władze mogą uznać za sukces – przecież mogło się skończyć obcięciem maczetą głowy lub ręki, tak jak niedawno w Krakowie, i śmiercią napadniętego.

Sama organizacja meczu „podwyższonego ryzyka” wykazała, że następuje tu całkowite pomieszanie z poplątaniem – normalny kibic przegrywa pod każdym względem. Kiboli wpuszcza się odgrodzoną przez policję główną bramą, oddając im do dyspozycji praktycznie cały stadion. Zwykłych kibiców upchnięto na niewielkiej trybunce jak w jakimś getcie, duża ich część nie została poinformowana, że nie ma wejścia przez główną bramę i weszła na stadion dopiero w trzydziestej minucie meczu. Towarzyszące spotkaniu wulgarne przyśpiewki zwaśnionych grup kibolskich jakoś dziwnie korelowały z odwołującym się do przestępstwa napisem na stadionowym murze.

Zdjęcie, nieznikającego już od wielu tygodni napisu, dedykuję po raz kolejny administratorce stadionu, oraz władzom miasta, właścicielowi obiektu…   (JZ)

Opublikowano BKS Bochnia | Dodaj komentarz

Dr. Władysław Krupa – człowiek z charakterem…

 

Dr. Władysław Krupa (1899 – 1969)

skanuj0001

 

 

 

 

 

 

W czerwcowym wydaniu „Kroniki Bocheńskiej” ukazał się bardzo ciekawy artykuł pani Katarzyny Niewidok, autorki monograficznego opracowania pt. „Władyslaw Krupa – legenda Ziemi Bocheńskiej”. Pomysłodawcą i współtworzącym wzmiankowaną monografię był p. Jan Paruch, skutecznie docierający zarówno do zbiorów archiwalnych, jak i rodzinnych słynnego sportowca i lekarza.

Nie sposób w kilku zdaniach wyliczyć osiągnięć i zasług dr. Krupy – żołnierza, sportowca i lekarza, dlatego gorąco zachęcam do zapoznania się z historią życia tego niezwykłego człowieka, z urodzenia krakowianina, bochnianina z wyboru. Wybitnego sportowca, w latach dwudziestych ub.stulecia czołowego zawodnika „Wisły” Kraków, reprezentanta kraju…

… drugi od prawej, już jako Prezes Bocheńskiego Klubu Sportowego…

…lekarza pulmonologa, w czasie okupacji żołnierza Armii Krajowej, później działacza sportowego, niestrudzonego społecznika… Zostało to w skondensowanym skrócie przedstawione w „Kronice…”, a udokumentowane, w bardzo solidnej formie w monografii.

Tymczasem w Bochni…

…nazwisko patrona obiektu wypisane drukiem najmniejszym z możliwych…

W 2011 roku Rada Miasta Bochnia, na wniosek kilku radnych, podjęła uchwałę o nadaniu bocheńskiemu stadionowi sportowemu imienia dr. Władysława Krupy. W szybko podjętej uchwale popełniono błąd merytoryczny – w treści uchwały „zaklepano” jako właściciela obiektu MOSiR Bochnia, (co ciekawe – ten sam błąd popełniła autorka artykułu w „Kronice”, powieliła go także w monografii, gdzie we wstępie podpisał się pod tym …sam burmistrz!) podczas gdy nazwa powinna brzmieć: Miejski Stadion Sportowy im. dr. Władysława Krupy. Choć pomyłkę zauważono tuż po sesji „nadaniowej”, mimo zgłoszonego sprostowania  pozwolono dyrektorce MOSiR-u na zainstalowanie tablicy z poświadczoną nieprawdą i kolorowy bohomaz od dwóch już lat wisi sobie nad bramą główną stadionu… Być może dla pewnej części bocheńskiej ( zwłaszcza młodej) społeczności, nie ma  większego znaczenia jakie bzdury powypisywano na tej tablicy, ale jest kilka pokoleń sportowców i sympatyków Klubu, którzy nie godzą się na zakłamywanie historii. Bocheński stadion „od zawsze” był własnością Miasta, czyli nas wszystkich i dopiero niedawno jednej pani się ubzdurało, że jest jego właścicielką…

Ps.  Podobno z początkiem września, przy bramie stadionu, ma być wmurowana tablica upamiętniająca patrona, więc jest okazja, by Magistrat naprawił swój błąd. Pożyjemy…zobaczymy…    (JZ)

( Wszystkie fotografie czarno-białe pochodzą z monografii „Władysław Krupa – legenda Ziemi Bocheńskiej”)

Opublikowano BKS Bochnia | Dodaj komentarz

Mecze… „w ukryciu” …

Poniedziałkowy mecz juniorów BKS-u z ich rówieśnikami z „Dunajca” Nowy Sącz, toczył się na sportowym obiekcie w Chodenicach, w asyście błyskawic i grzmotów oraz ulewnego deszczu. Zacięte spotkanie determinowała stawka tego meczu – goście musieli wygrać, by utrzymać się w lidze międzyokręgowej, gospodarzom wystarczał remis. Końcowy wynik (3:3) zadowolił tylko jedną stronę…

Spotkanie obserwowała, częściowo zza szyb samochodów, garstka kibiców, którzy sobie tylko znanymi sposobami dowiedzieli się o miejscu i terminie rozgrywania meczu – i przy tym chciałbym się chwilę zatrzymać…

                           Archiwum – mecz trampkarzy 10.10.2012

Do braku jakichkolwiek informacji o terminach meczów „u siebie” drużyn trampkarskich, grających w dalszym ciągu pod szyldem MOSiR-u, zdążyłem się  przyzwyczaić – wszak dyrektorka Ośrodka już dość dawno się określiła, na którą hobby-dyscyplinę będzie wydawać miejskie pieniądze, bo – ” piłka nożna mnie nie interesuje” – (cytat z pani dyrektor). Ale, dla równowagi, nie wszystkich pozostałych interesuje judo, o czym zdaje się zapominać p.dyrektorka, zobligowana do równego traktowania wszystkich swoich podopiecznych z miejskiego przecież, a nie jej prywatnego Ośrodka.

Niestety, nie powinno być tego w samym BKS-ie. Jednych dziwi (innych wkurza) sposób propagowania młodzieżowej piłki nożnej przez tych, którzy za jej stan odpowiadają. Doceniam wysiłek i pracę Zarządu  Klubu na rzecz budowy solidnego, III-ligowego zespołu piłkarskiego – jednak sympatycy Klubu zwracają uwagę na niedostateczną informację o zawodach seniorów ( bardzo mała liczba afiszów na terenie miasta i całkowity ich brak poza miastem). Jeszcze gorzej jest z rozgrywkami juniorskimi – ci chłopcy grają przecież nie tylko dla siebie, chcą grą i radością z uprawiania sportu dzielić się z innymi. Tymczasem informacje o ich meczach są niedostępne (żadnych afiszów) lub przekazywane  tzw. pocztą pantoflową. Aż się ciśnie na usta pytanie – jaki jest sens rozgrywania zawodów sportowych bez udziału kibiców?  Jakichże to wielkich pieniędzy potrzeba, by te parę afiszów opisać choćby flamastrem i rozwiesić? Panowie zarządzający Klubem – sami kopaliście piłkę –  wasi następcy również chcą to robić, przy, choćby częściowo,  zapełnionych trybunach.

Nieśmiało chciałbym po raz kolejny przypomnieć, że przyszłość i istnienie naszego Klubu to wychowankowie, nie armia zaciężna, choćby najlepsza. Nie bierzmy przykładu z Wiśnicza… Dlatego ponawiam apel do zarządzających Klubem – odzyskajcie trampkarzy z MOSiR-u, bo najlepszych z nich możecie stracić bezpowrotnie… (JZ)

Opublikowano BKS Bochnia | Dodaj komentarz

Gdzie są chłopcy z tamtych lat…

 BKS (anno domini 1927)…

BKS 1927pierwszy z lewej bramkarz Józef Palczewski, dziadek Macieja Palczewskiego, byłego bramkarza „WISŁY” Kraków, później zawodnika III-ligowego zespołu „PRZEBÓJ” Wolbrom.

BKS Bochnia – rok 1935.

Dzięki pomocy pp.Adama Famielca, znanego bocheńskiego fotografika oraz Stefana Lipiny, b.zawodnika BKS-u z lat pięćdziesiątych, udało się rozpoznać kilka osób ze zdjęcia. Pierwszy od lewej p.Burzyński, ówczesny weterynarz bocheński, czwarty – dr.Władysław Krupa, eks-wiślak, późniejszy prezes naszego Klubu i patron miejskiego stadionu sportowego. Klęczą od lewej pp. Zaliszewski, Józef Palczewski oraz Emil Reguła, wieloletni działacz bocheńskiego Klubu, ojciec dwóch znanych, niestety nieżyjących już piłkarzy BKS-u – Włodzimierza i Ryszarda.

Ps. Powyższa fotografia dotarła do mnie właśnie od p.Maćka Palczewskiego (via Wiesław Biernat). Obydwu panom serdecznie dziękuję. Jednocześnie zwracam się z prośbą do oglądających te fotografie o ewentualne podpowiedzi mogące pomóc w rozpoznaniu pozostałych osób.

Rok 1951. Wspólna fotografia przed meczem BKS-u. Bocheński zespół w charakterystycznych (patrz zdjęcie poprzednie) koszulkach w pasy. Pierwszy z lewej Jan Mastaj, piąty Tadeusz Maszewski, jedenasty p.Arłamowski, klęczy z prawej Stefan Lipina

  Poniżej: letni obóz piłkarski BKS-u (Żegocina 1968r.)

od lewej: trener Wiesław Biernat, Jurek Kołodziej, Tosiek Buczkiewicz, Fredek Surma,( ojciec Łukasza, byłego wiślaka, później kapitana „Lechii” Gdańsk), poniżej NN, Janek Aksamit, Władek Dygutowicz, Zbyszek Obroślak.

Poniżej:  Z serii  „To se ne vrati” – mój ulubiony „kącik” sędziowski – ciąg dalszy…

Rok 1963. Bocheński sędzia Stanisław Mastaj przed rozpoczęciem I-ligowych zawodów...

                                        …i po skończonych zawodach…

Rok 1965. Kraków. Towarzyski mecz reprezentacji Polski. Jednym z trójki sędziów –  Stanisław Mastaj (z lewej). Z prawej kapitan reprezentacji Lucjan Brychczy, obok Hubert Kostka

Rok 1971. Bocheńscy rozjemcy II-ligowego meczu Górnik Wałbrzych – Piast Gliwice. Jako główny Marian Biernat (w środku), z prawej Wilhelm Wójtowicz.

                                         Ze zbiorów śp. „Odka” Reguły…

           Lata osiemdziesiąte – drużyna piłkarska bocheńskich sędziów…

   

(Informacje na zdjęciach)

Ps. Z uwagi na dość częste posądzanie różnych osób o prowadzenie niniejszego bloga, oświadczam, iż jestem jedynym autorem wszystkich wpisów na stronach http://www.bksoldboys.pl oraz http://www.bksoldboy.pl i biorę odpowiedzialność za zamieszczane tutaj treści.  JZ. (Józef Zawada)

Opublikowano BKS Bochnia | Dodaj komentarz

Hulaj dusza, piekła nie ma…

Cyklu Nie mamy się czego wstydzić!?.” ciąg dalszy. Dołącza do niego miejski stadion sportowy, administrowany przez MOSiR…

Niedziela, 05.05.2013. Przed południem w lidze makroregionalnej grają juniorzy. W tym dniu swój  III-ligowy mecz z „Wierną ” Małogoszcz rozgrywa również drużyna seniorów BKS-u. Płyta boiska sprawia wrażenie kwiecistej łąki – trawa nieskoszona, w niektórych miejscach piłka zapada się w niej do blisko połowy swej wysokości.  

Linie wymalowane niechlujnie, miejscami „trzyśladowo”, zaś tzw. „szesnastki”, czyli miejsca newralgiczne dla samej gry – po prostu skandal!!!

Nie przekonają mnie opowieści o zepsutej kosiarce, czy padającym deszczu – całą sobotę nie padało, więc o co chodzi? Minimum dobrej woli, zorganizowanie choćby dwóch prywatnych kosiarek i i po problemie! Ktoś  przecież ponosi odpowiedzialność za przygotowanie obiektu do zawodów i nie jest to tylko pracownik – to ktoś,  kto mu ma  zapewnić środki i narzędzia do wykonania tej pracy. Ten ktoś powiesił sobie tablicę-reklamówkę nad bramą wejściową na stadion… i uważa, że to już wystarczy. Ten ktoś zatrudniał do niedawna trzy osoby do prac gospodarczych na stadionie…

Przybyłych na stadion kibiców witają takie oto wybitnie „sportowe” hasła…

Dziewięć lat temu ukończono remont płyty stadionu. Miasto wydało na to kupę pieniędzy, a ludzie związani z sekcją piłki nożnej Klubu ciężko harowali przez kilka miesięcy, pomagając przy remoncie. Położono 1000 (tysiąc!) metrów kwadratowych nowej darni wraz z podbudową, przebudowano wadliwie działający drenaż. Pieczołowicie pielęgnowano nową murawę, doprowadzając równą jak stół płytę do stanu, jakiego nie powstydziłby się niejeden ligowy klub. Po kilku latach „troskliwej” opieki MOSiR-u i skąpieniu kasy na utrzymanie obiektu, płyta nadaje się do poważnego remontu. Zmarnowano pieniądze podatnika i bezinteresowny wysiłek wielu ludzi, dawnych już, działaczy bocheńskiego Klubu. Nieśmiało zapytam – czy ktoś rozliczy  MOSiR-u za to marnotrawstwo? Co na to radni, tak skrupulatnie rozliczający wydatki BKS-u? Znów usłyszę, że się czepiam i niesłusznie posądzam – za to  bocheńskie,  „święte krowy”  mają się dobrze…

BKS wygrał 2:0. Trawę skoszono …w poniedziałek rano…

Opublikowano BKS Bochnia | Dodaj komentarz

BKS – Magistrackie gierki…

W swoich tekstach, związanych z bocheńskim sportem, staram się nie dotykać wszechobecnej polityki. Jednak informacja z ostatniego posiedzenia Rady Miasta, dotycząca m.in. sprawy umorzenia tzw. długu Bocheńskiego Klubu Sportowego, zmusiła mnie do zabrania głosu w tej sprawie, zwłaszcza, że wskutek wstrzymania się od głosu radnych PiS-u i uników burmistrza , temat ten został usunięty z porządku obrad.

Blisko rok po ogólnobocheńskiej nagonce na działaczy i sam Klub, zdecydowana większość radnych przestała krzyczeć o zdefraudowaniu przez działaczy dotacji miejskiej, przyznając, że pieniądze w całości zostały wykorzystane na działalność klubową i sekcji piłki nożnej. „Winą” działaczy było to, że nie próbowali stosować żadnych machlojek pod postacią np. lewych faktur, czy innych nieprawdziwych kosztów, a wydatki rozliczali tak, jak w poprzednich latach. Żeby było śmieszniej, było to akceptowane przez tę samą co teraz panią skarbnik miasta. Niestety, od kiedy zmieniła się ekipa rządząca, zmieniło się również rozumowanie i wiedza pani skarbnik. Ciekaw jestem, czy któryś z radnych ( z największym fachowcem od halowej klimatyzacji na czele), co tak łatwo oskarżali klubowych działaczy o malwersacje, zdobędzie się na publiczne przeproszenie pomówionych członków Zarządu Klubu, a zwłaszcza człowieka o olbrzymich zasługach dla bocheńskiego sportu, przedstawiciela „Stalproduktu”  p.Antoniego Noszkowskiego? Osobiście wątpię, by stać ich było na to…

Wracając do sprawy umorzenia – niestety, pan burmistrz  wziął przykład z przysłowiowego strusia i schował głowę w piasek w momencie, kiedy do niego należał decydujący ruch. Nie podejmując decyzji w tej sprawie, nie powinien być zdziwiony, że w wystającą z piasku „resztę” wszyscy będą walić jak w bęben. Pan burmistrz jest na tyle doświadczony politycznie, iż z pewnością wie, że opozycja w radzie miasta nie będzie ułatwiać mu życia i nie będzie podejmować żadnych decyzji za niego! Nie zmienia to faktu wielce istotnego,że radni, wybrani przez nas do zarządzania miastem ( bez względu na „wyznanie” polityczne) sprawy istotne dla miasta i jego mieszkańców mają głęboko w d***e!!!  Dla nich na pierwszym miejscu jest dyscyplina partyjna i negowanie wszystkiego, co wymyśli przeciwnik polityczny.

Obecny zarząd BKS-u zrobił wszystko, by solidną pracą uwiarygodnić swoją dotychczasową działalność. Piłkarskie drużyny dobrą grą przekonują do siebie coraz więcej kibiców. Jedni i drudzy nie są jednak w stanie zachęcić – i nie zachęcą –  żadnego poważniejszego, prywatnego sponsora, gotowego spłacać Miastu wyimaginowane klubowe długi. Bez umorzeń Klub długo nie pociągnie, więc kółko się zamyka, a zadufani w swojej mądrości lokalni politycy dalej będą prowadzić swoje gierki…

Ps. Na koniec jeszcze jedna smutna wiadomość – w zeszłym tygodniu zmarł w wieku 71 lat śp.Józef Ślizowski, w latach sześćdziesiątych ub.wieku jeden z najlepszych napastników naszego Klubu.

Rok 1979 – oldboje BKS-u przed meczem z „Garbarnią” Kraków – pierwszy z lewej (stoi na piłce) Józef Ślizowski (1942-2013)

W pamięci starszych wiekiem kibiców BKS-u, na zawsze pozostaną Jego kapitalne dryblingi i piękne bramki. Teraz dołączy do coraz liczniejszej , niebiańskiej ekipy z naszego Klubu. Niech spoczywa w spokoju…

Opublikowano BKS Bochnia | Dodaj komentarz

BKS – niespodzianka w Limanowej…

Piękna pogoda, dobre warunki do grania, zero straconych bramek, jedna zdobyta, trzy punkty niespodziewane na koncie – w sumie bardzo udana wyprawa BKS-u do Limanowej. Limanowa2013.04.21 001

Limanowa2013.04.21 009

Limanowa2013.04.21 013Limanowa2013.04.21 011

 

 

 

Samo widowisko nie powalało na kolana – typowy mecz walki, z przewagą chaosu. Solidna postawa naszego zespołu, który w tym roku, po wzmocnieniach, imponuje również warunkami fizycznymi i niezłą motoryką. Gra lidera z Limanowej mocno rozczarowująca, ale to już nie nasze zmartwienie…   (JZ)

 

 

 

 

..

Opublikowano BKS Bochnia | Dodaj komentarz

Nie mamy się czego wstydzić!?

Zima za nami. Najwyższy czas na dotlenianie i korzystanie z infrastruktury sportowej proponowanej przez władze naszego pięknego graj…miasta!

Perełki osiedlowej „architektury” sportowej Bochni … Niektóre zdjęcia już pokazywałem:

Os.Proszowska – „Maracana” przy ulicy Rejtana – „płyta” i pozostała infrastruktura bez zmian. Masakra…

.Dębcza…Tutaj wykonano częściowe odwodnienie śmierdzących wycieków z wysypiska śmieci… i na tym poprzestano. W dalszym ciągu nikt z tego obiektu nie korzysta, od kilku lat teren zryty, bez jakiegokolwiek wyposażenia!

Os.KolanówPlac do gry w piłkę nożną, to nierówne, zapuszczone kartoflisko. Tylko biegając po czymś takim, już można sobie zrobić krzywdę – o graniu w cokolwiek trzeba zapomnieć!

 

Os. Niepodległościniegdyś jedno z najlepiej wyposażonych boisk ziemno – asfaltowych, ze sztucznym oświetleniem, od rana do późnych godzin wieczornych tętniące życiem.Teraz, już tylko w godzinach wieczornych, tętniące „spożyciem” i dźwiękami rozbijanych butelek po spożyciu…

 Jednak niniejszy ranking zdecydowanie wygrywa „kompleks boisk sportów wszelakich” na moim ulubionym osiedlu…

 Os.św.Jana – żal patrzeć i w ogóle komentować. Obiekt położony nieco powyżej bloków, niejako „przylepiony” do ogródków działkowych. Mimo tego w samym środku osiedla!!! Osiedla skądinąd czystego i zadbanego.Ale cóż, podobno najciemniej jest pod latarnią…

Podsumowując – to, jak te obiekty wyglądają, w wielu przypadkach jest „zasługą” zarówno  administracji jak i użytkowników. Zapewne upłyną całe lata, zanim do świadomości obydwu stron dotrze potrzeba zrozumienia celu budowy, utrzymywania i cywilizowanego użytkowania obiektów rekreacyjno-sportowych. Jak na razie, oglądając załączone obrazki, w najbliższej przyszłości Bochni to nie grozi… O czym to świadczy? Niestety o nas samych…

Opublikowano BKS Bochnia | Dodaj komentarz

Oldboje rozpoczęli sezon…

Za przepędzanie zimy z boisk wzięli się bocheńscy oldboje. Tęsknota za widokiem zielonej, choćby sztucznej murawy sprawiła, iż w piątkowe popołudnie kilkunastu pracowitych mężczyzn, własnymi „ręcami” w niecałą godzinę godzinę uporało się z zalegającą na „orliku” grubą warstwą mokrego śniegu.

Praca podobno uszlachetnia, więc nie powinny dziwić uśmiechnięte twarze niektórych oldbojów. Nie brakło również dyrygenta dowodzącego odśnieżaniem – to zostaje we krwi po latach rządzenia na boisku 🙂 Oby tylko nasze żony nie dowiedziały się o tej nadzwyczajnej pracowitości swoich współmałżonków – mogłoby to być wykorzystane przeciwko nam!

Opublikowano BKS Bochnia | Dodaj komentarz

BKS – z pożółkłych fotografii…

Planowane na początek kwietnia wznowienie rozgrywek rundy rewanżowej p.n. w III-ligowym wydaniu trzeba odłożyć na bliżej nieokreślony termin. Jest więc okazja, by powspominać dawne czasy w bocheńskim sporcie. Pomogą w tym stare fotografie ze zbiorów p. Mariana Biernata, b.bramkarza i trenera młodzieży w Bocheńskim Klubie Sportowym, później I-ligowego sędziego piłkarskiego.

skanuj0029

Przed meczem I ligi Zagłębie Sosnowiec – Pogoń Szczecin (1971 r.).-    w środku Marian Biernat, z prawej Stanisław Mastaj, z lewej Marian Buczek z Tarnowa.

Przed laty Bochnia miała dwóch sędziów piłkarskich w najwyższej klasie rozgrywkowej, dzisiejsi, lokalni mistrzowie gwizdka z trudem wdrapują się na piątoligowe wyżyny…

Kopia ksbochnia12

To były czasy sportu nieskażonego jeszcze mamoną. Czasy prawdziwej biedy, o jakiej nawet nie śniło się dzisiejszym „biedakom”, dla których wyznacznikiem ubóstwa jest ilość samochodów przypadających na rodzinę… Ciekawe, ilu obecnych młodych – i nie tylko – zawodników zgodziłoby się trenować i grać w takim sprzęcie i na takiej „murawie” ?

Kopia (2) Reprezentacja powiatu

1960r. Reprezentacja powiatu bocheńskiego przed meczem z reprezentacją Tarnowa – od lewej : Roman Turkiewicz, Marian Biernat, Motoła Stanisław (Szarów), Starzyk Marian, (NN), Widełko Henryk, Szlachetko Jan, Kutyba Mieczysław (Rzezawianka), Cieślak Stanisław (Kłaj), Kumor Eugeniusz (Krzyżanowice), Jaroszewski Michał.

Kopia (2) Reprezentacja Tarnowa

Reprezentacja Tarnowa oparta na III-ligowych zawodnikach klubów „Tarnovia” i „Unia” Tarnów. Mecze takie rozgrywano w ramach rocznicowych spartakiad i były one przez piłkarzy bardzo poważnie, derbowo traktowane, grano zawsze przy pełnych trybunach. W tym meczu 4:3 zwyciężyła Bochnia, co było wówczas sporą niespodzianką…

Kopia Półkolonia trampkarska '61

1961r. Letnie półkolonie trampkarskie w latach sześćdziesiątych organizowano dla dzieci za miejskie pieniądze. Wszyscy uczestnicy zajęć mieli zapewnione przez rządzącą – o zgrozo! – „komunę”, nieodpłatne dożywianie. Dzisiaj, nadzorcy z opłacanego z naszych podatków MOSiR-u, pobierają od dzieci dodatkowy haracz w postaci „dobrowolnych” (sic!) składek…

Kopia ksbochnia9

 

Trenerzy Marian Biernat i Stanisław Mastaj  z podopiecznymi. Na zdjęciu górnym, leżący z piłką (drugi od prawej) niżej podpisany.

 

Kopia (2) Nauka pływania

 

Nad Rabą – w ramach półkoloni – nauka pływania. Obok trenera, w przepisowych kąpielówkach Janusz Furmański, zaś ostatni z prawej Stanisław Faryński (ojciec Remka!) – późniejsi czołowi… szczypiorniści BKS-u i MKS-u Bochnia. U dołu z prawej Kazimierz Furmański

BKS juniorzy '61

 

Początek lat sześćdziesiątych. Juniorzy BKS-u – od lewej trener Marian Biernat, Staszek Piotrowicz, Kazek Wieciech, NN, NN, Jurek Nosek, Antek Piszczek, Staszek Toroń, Czesiek Struzik, Józek Leśniak, Kuba Florek, Janek Zawada, Janusz Nowak, Mietek Kopeć.

Kopia Strażak Chodenice

 

 

Juniorzy LZS „Strażak” Chodenice przed meczem z BKS-em. Na zdjęciu, drugi od prawej Marian Bugajski, późniejszy wieloletni bramkarz seniorów BKS-u. Czwarty, to Kazek Kita, jeden z czołowych piłkarzy ręcznych naszego Klubu.

Kopia (2) Siatkarki Start-Sokół

 

1961r. Jedną z mocniejszych sekcji Klubu była sekcja siatkówki żeńskiej. Na zdjęciu drużyna BKS Start-Sokół Bochnia po zwycięskim turnieju na spartakiadzie w Tarnowie.  Z lewej kierownik Klubu Stanisław Chełmecki, z prawej trener Józef Lysy.

Duża część fotografii ze zbiorów p.Mariana jest dostępna w galeriach zaznaczonych na pasku, na stronie głównej portalu. Przepraszam za niską jakość – w większości przypadków były to… kopie kopii!  (jzawada)

Opublikowano BKS Bochnia | Dodaj komentarz