Zmarł Józef Kocot (1939 – 2013)

Ciężko jest pogodzić się z myślą, że Jego nie ma już między nami. Że nie da się już, ot tak, jak zwykle przystanąć z Nim, pogadać, pożartować, czy poradzić się. Że to coś skończyło się bezpowrotnie…

Lata sześćdziesiąte – pierwszy z lewej Józef Kocot…

Dzisiaj, przed południem, w swoim mieszkaniu zmarł nagle Józef Kocot, były zawodnik Bocheńskiego Klubu Sportowego, wieloletni radny i Przewodniczący Rady Miasta. Nade wszystko zaś dobry i uczynny człowiek. Jako sportowiec i działacz samorządowy na zawsze wpisał się w historię naszego miasta.

1964 r. – piłkarze ręczni BKS-u – trzeci od lewej Józef Kocot… skanuj0003

Na długo w pamięci pozostaną Jego „atomowe” zbicia…

Przez całe lata godnie reprezentował barwy naszego Klubu, będąc czołowym zawodnikiem sekcji siatkówki i piłki ręcznej BKS-u, w obydwu dyscyplinach odnosił wiele sukcesów, a swoją grą i wysokimi umiejętnościami dawał dużo radości nam, kibicom. Godnym życiem i pracą na rzecz miasta zasłużył na nasze uznanie i szacunek. Będzie nam Go bardzo brakowało…Łączymy się w bólu z Jego Rodziną. Niech Ci ziemia lekką będzie, Panie Józefie…   (JZ)

Uroczystości żałobne śp.Józefa rozpoczną się w środę 10.07. o godz.13.00 w kaplicy przy ul. Orackiej w Bochni.

 

Opublikowano BKS Bochnia | Dodaj komentarz

Interpelacja pomoże???

Zdając sobie sprawę ze zbyt małej siły przebicia moich tekstów do świadomości władz miasta, czy też szerszej opinii publicznej, poprosiłem  mojego dawnego kolegę z boiska, bocheńskiego radnego, p.Janusza Balickiego o złożenie oficjalnego zapytania na sesji RM w sprawie spornej tablicy widniejącej nad wejściem na stadion sportowy w Bochni.
W dniu 2013-06-29 14:08, Janusz napisał(a):
> From: Janusz <j_balicki@o2.pl>
> Subject: bks
>
> Message Body:
> Witaj,
„prawem pierwszeństwa” przesyłam Ci interpelację, którą złożyłem na
sesji, na temat stadionu itp. Co z tego wyniknie – zobaczymy. Gdy
otrzymam odpowiedź też Ci ją prześlę.
Pozdrawiam J. Balicki

Treść interpelacji:
Po dłuższych staraniach, na początku obecnej kadencji, Rada Miasta
podjęła uchwałę o uhonorowaniu dr Władysława Krupy, nadając Jego imię
stadionowi miejskiemu. Ponadto, dla upamiętnienia tego zasłużonego
dla Bochni lekarza, społecznika, olimpijczyka i animatora bocheńskiego
sportu, w niedługim czasie miało nastąpić uroczyste wmurowanie
stosownej tablicy, wkomponowanej w ogrodzenie obiektu. Dodatkowym
akcentem i wyrazem poparcia dla tego pomysłu przez władze klubu TS
Wisła Kraków, miało być rozegranie charytatywnego meczu z krakowską
drużyną, której W. Krupa był zawodnikiem w latach swojej młodości.
Niestety, do dzisiaj nie odnowiono fragmentu ogrodzenia, w którym
planowano wmurować tablicę, co gorsze podczas podejmowania uchwały doszło do istotnej pomyłki przypisującej w nazwie stadionu jako właściciela nie miasto lecz MOSiR. Na zaistniałą pomyłkę i konieczność dokonania sprostowania zwracałem uwagę zaraz po jej ujawnieniu podczas posiedzenia Komisji Kultury oraz ówczesnemu z-cy burmistrza Małgorzacie Szczepara.

Swoje zaniepokojenie dotyczące formy informacji (w postaci baneru) o nadania patrona dla stadionu listownie wyrazili także przedstawiciele rodziny W. Krupy.

> WNIOSEK:

> Mając w pamięci znaczące w skutkach zawirowania związane z
 przekazaniem miastu w przeszłości majątku Bocheńskiego Klubu
 Sportowego, wnioskuję do Panów Burmistrza i Przewodniczącego Rady
 Miasta o:

> 1. Przygotowanie prawidłowej treści uchwały o nadaniu imienia dr
Władysława Krupy stadionowi miejskiemu i przeprowadzenie stosownej
procedury mającej na celu skorygowanie błędu w obowiązującej uchwale,

> 2. Zintensyfikowanie (lub podjęcie) działań związanych z
uroczystością wmurowania pamiątkowej tablicy,

> 3. Poinformowanie właściwej komisji Rady, o planowanych
zamiarach, związanych z modernizacją tego obiektu.

> This mail is sent via contact form on Bocheński Klub Sportowy Oldboys
> http://www.bksoldboys.pl

(W treści interpelacji pozwoliłem sobie podkreślić „tłustym drukiem” najbardziej istotne powody potwierdzające słuszność jej złożenia.) (JZ)

Opublikowano BKS Bochnia | Dodaj komentarz

Oldboje kontra ligowcy…

Oldboje kontra ligowcy…

Trzecioligowcy BKS-u, po zakończeniu wiosennej rundy rozgrywek, rozegrali mecz towarzyski z drużyną złożoną z bocheńskich oldbojów oraz byłych zawodników, którzy jeszcze nie tak dawno z powodzeniem występowali w barwach BKS-u. Mecz, prowadzony w całkiem przyzwoitym tempie, obfitował w  ciekawe akcje, soczyste strzały i parady bramkarskie. Większą skutecznością wykazali się ligowcy, wygrywając 4:1, choć i oldboje mieli sytuacji bramkowych bez liku. Zespoły okazjonalnie prowadzili:  Antoni Noszkowski – oldbojów, zaś ligowców, wiceprezes Klubu Marcin Imiołek. Nie zabrakło oczywiście grilowania i … nocnych, rodaków rozmów…

Sprostowanie: Zajęty fotografowaniem, pogubiłem się w liczeniu straconych przez oldbojów bramek i niechcący powiększyłem to konto o jedno trafienie (5:1). Błąd naprawiłem.  (JZ)

 [nggallery id=23]

Podziel się na:
  • WykopTwitterRSSBlipGoogle BookmarksBlogger.comFacebook
Opublikowano Aktualności, BKS, BKS Bochnia, BKS Oldboys, Piłka nożna Bochnia | Dodaj komentarz

Dwa oblicza sportu…

Sportowe powiązania i kontakty Bocheńskiego Klubu Sportowego i Hutnika Kraków sięgają początków lat siedemdziesiątych ub. wieku. Sekcja piłki nożnej BKS-u przez wiele lat działała w oparciu o pomoc finansową hutniczego zakładu z Bochni, podległego wówczas krakowskiej Hucie im.Lenina, później im.Sendzimira. Często korzystaliśmy z obiektów Hutnika Kraków przygotowując się do rozgrywek, grając sparingi, czy też ćwicząc w okresie zimowych w hali i siłowni.18

Nasz zespól wzmacniali zawodnicy i trenerzy z hutniczym rodowodem. Na zdjęciu: pierwszy z prawej trener Jan Tyrka, leżą od prawej Wojtek Laśkiewicz i Andrzej Sitek (wszyscy Hutnik Kraków)13

Rok 1999. Po turnieju na Suchych Stawach – i mnie też się coś od życia należy… 🙂

Nasza oldbojowska ekipa utrzymuje te sportowe kontakty nieprzerwanie od ponad dwudziestu lat, uczestnicząc w rozgrywkach i turniejach organizowanych zarówno w Bochni, jak i w Krakowie. Sparingi z olbojami Hutnika są okazją do fajnej zabawy, spotkań z przyjaciółmi, a także całkiem poważnej, sportowej rywalizacji. Właśnie w ub.piątek, na wspaniałym, pełnowymiarowym boisku ze sztuczną murawą…

Sparing z Hutnikiem  21.06.13 010

…pokonaliśmy zespół oldbojów Hutnika 2:0, podtrzymując zwycięską passę ostatnio rozegranych spotkań. Bramki zdobyli Marcin Imiołek i Daniel Goryczko. Prócz nich grali: Krzysiek Cepak, Staszek Szydłowski, Jurek Noskowicz, Mirek Wilk, Sławek Maślaniec, Jacek Budzyn, Piotrek Turkiewicz, Łukasz Grabarz, Staszek Broszkiewicz oraz gościnnie młody bramkarz BKS-u Damian Szydłowski i niżej podpisany (JZ)

Akurat dzień później, w sobotę, na bocheńskim stadionie odbył się III-ligowy pojedynek BKS-u z Hutnikiem Kraków. Choć sam mecz toczył się w sportowej atmosferze, to już otoczka wokół spotkania, ze sportem miała niewiele wspólnego i stała się okazją do zademonstrowania tego, co w ostatnich latach całkowicie obnaża słabość, a momentami wręcz kuriozalność polskiego prawa administracyjno-karnego. Rozwydrzona hołota, w asyście ochroniarzy i policji jest wprowadzana na obiekty sportowe jako ” zorganizowane grupy kibiców” dezorganizując przy okazji funkcjonowanie połowy miasta. Na szczęście w Bochni skończyło się to „tylko” pobiciem przez kiboli kilku osób, (w tym jednej całkiem przypadkowej,spacerującej po Lasku w „niesłusznej” koszulce), co władze mogą uznać za sukces – przecież mogło się skończyć obcięciem maczetą głowy lub ręki, tak jak niedawno w Krakowie, i śmiercią napadniętego.

Sama organizacja meczu „podwyższonego ryzyka” wykazała, że następuje tu całkowite pomieszanie z poplątaniem – normalny kibic przegrywa pod każdym względem. Kiboli wpuszcza się odgrodzoną przez policję główną bramą, oddając im do dyspozycji praktycznie cały stadion. Zwykłych kibiców upchnięto na niewielkiej trybunce jak w jakimś getcie, duża ich część nie została poinformowana, że nie ma wejścia przez główną bramę i weszła na stadion dopiero w trzydziestej minucie meczu. Towarzyszące spotkaniu wulgarne przyśpiewki zwaśnionych grup kibolskich jakoś dziwnie korelowały z odwołującym się do przestępstwa napisem na stadionowym murze.

Zdjęcie, nieznikającego już od wielu tygodni napisu, dedykuję po raz kolejny administratorce stadionu, oraz władzom miasta, właścicielowi obiektu…   (JZ)

Opublikowano BKS Bochnia | Dodaj komentarz

Dr. Władysław Krupa – człowiek z charakterem…

 

Dr. Władysław Krupa (1899 – 1969)

skanuj0001

 

 

 

 

 

 

W czerwcowym wydaniu „Kroniki Bocheńskiej” ukazał się bardzo ciekawy artykuł pani Katarzyny Niewidok, autorki monograficznego opracowania pt. „Władyslaw Krupa – legenda Ziemi Bocheńskiej”. Pomysłodawcą i współtworzącym wzmiankowaną monografię był p. Jan Paruch, skutecznie docierający zarówno do zbiorów archiwalnych, jak i rodzinnych słynnego sportowca i lekarza.

Nie sposób w kilku zdaniach wyliczyć osiągnięć i zasług dr. Krupy – żołnierza, sportowca i lekarza, dlatego gorąco zachęcam do zapoznania się z historią życia tego niezwykłego człowieka, z urodzenia krakowianina, bochnianina z wyboru. Wybitnego sportowca, w latach dwudziestych ub.stulecia czołowego zawodnika „Wisły” Kraków, reprezentanta kraju…

… drugi od prawej, już jako Prezes Bocheńskiego Klubu Sportowego…

…lekarza pulmonologa, w czasie okupacji żołnierza Armii Krajowej, później działacza sportowego, niestrudzonego społecznika… Zostało to w skondensowanym skrócie przedstawione w „Kronice…”, a udokumentowane, w bardzo solidnej formie w monografii.

Tymczasem w Bochni…

…nazwisko patrona obiektu wypisane drukiem najmniejszym z możliwych…

W 2011 roku Rada Miasta Bochnia, na wniosek kilku radnych, podjęła uchwałę o nadaniu bocheńskiemu stadionowi sportowemu imienia dr. Władysława Krupy. W szybko podjętej uchwale popełniono błąd merytoryczny – w treści uchwały „zaklepano” jako właściciela obiektu MOSiR Bochnia, (co ciekawe – ten sam błąd popełniła autorka artykułu w „Kronice”, powieliła go także w monografii, gdzie we wstępie podpisał się pod tym …sam burmistrz!) podczas gdy nazwa powinna brzmieć: Miejski Stadion Sportowy im. dr. Władysława Krupy. Choć pomyłkę zauważono tuż po sesji „nadaniowej”, mimo zgłoszonego sprostowania  pozwolono dyrektorce MOSiR-u na zainstalowanie tablicy z poświadczoną nieprawdą i kolorowy bohomaz od dwóch już lat wisi sobie nad bramą główną stadionu… Być może dla pewnej części bocheńskiej ( zwłaszcza młodej) społeczności, nie ma  większego znaczenia jakie bzdury powypisywano na tej tablicy, ale jest kilka pokoleń sportowców i sympatyków Klubu, którzy nie godzą się na zakłamywanie historii. Bocheński stadion „od zawsze” był własnością Miasta, czyli nas wszystkich i dopiero niedawno jednej pani się ubzdurało, że jest jego właścicielką…

Ps.  Podobno z początkiem września, przy bramie stadionu, ma być wmurowana tablica upamiętniająca patrona, więc jest okazja, by Magistrat naprawił swój błąd. Pożyjemy…zobaczymy…    (JZ)

( Wszystkie fotografie czarno-białe pochodzą z monografii „Władysław Krupa – legenda Ziemi Bocheńskiej”)

Opublikowano BKS Bochnia | Dodaj komentarz

Mecze… „w ukryciu” …

Poniedziałkowy mecz juniorów BKS-u z ich rówieśnikami z „Dunajca” Nowy Sącz, toczył się na sportowym obiekcie w Chodenicach, w asyście błyskawic i grzmotów oraz ulewnego deszczu. Zacięte spotkanie determinowała stawka tego meczu – goście musieli wygrać, by utrzymać się w lidze międzyokręgowej, gospodarzom wystarczał remis. Końcowy wynik (3:3) zadowolił tylko jedną stronę…

Spotkanie obserwowała, częściowo zza szyb samochodów, garstka kibiców, którzy sobie tylko znanymi sposobami dowiedzieli się o miejscu i terminie rozgrywania meczu – i przy tym chciałbym się chwilę zatrzymać…

                           Archiwum – mecz trampkarzy 10.10.2012

Do braku jakichkolwiek informacji o terminach meczów „u siebie” drużyn trampkarskich, grających w dalszym ciągu pod szyldem MOSiR-u, zdążyłem się  przyzwyczaić – wszak dyrektorka Ośrodka już dość dawno się określiła, na którą hobby-dyscyplinę będzie wydawać miejskie pieniądze, bo – ” piłka nożna mnie nie interesuje” – (cytat z pani dyrektor). Ale, dla równowagi, nie wszystkich pozostałych interesuje judo, o czym zdaje się zapominać p.dyrektorka, zobligowana do równego traktowania wszystkich swoich podopiecznych z miejskiego przecież, a nie jej prywatnego Ośrodka.

Niestety, nie powinno być tego w samym BKS-ie. Jednych dziwi (innych wkurza) sposób propagowania młodzieżowej piłki nożnej przez tych, którzy za jej stan odpowiadają. Doceniam wysiłek i pracę Zarządu  Klubu na rzecz budowy solidnego, III-ligowego zespołu piłkarskiego – jednak sympatycy Klubu zwracają uwagę na niedostateczną informację o zawodach seniorów ( bardzo mała liczba afiszów na terenie miasta i całkowity ich brak poza miastem). Jeszcze gorzej jest z rozgrywkami juniorskimi – ci chłopcy grają przecież nie tylko dla siebie, chcą grą i radością z uprawiania sportu dzielić się z innymi. Tymczasem informacje o ich meczach są niedostępne (żadnych afiszów) lub przekazywane  tzw. pocztą pantoflową. Aż się ciśnie na usta pytanie – jaki jest sens rozgrywania zawodów sportowych bez udziału kibiców?  Jakichże to wielkich pieniędzy potrzeba, by te parę afiszów opisać choćby flamastrem i rozwiesić? Panowie zarządzający Klubem – sami kopaliście piłkę –  wasi następcy również chcą to robić, przy, choćby częściowo,  zapełnionych trybunach.

Nieśmiało chciałbym po raz kolejny przypomnieć, że przyszłość i istnienie naszego Klubu to wychowankowie, nie armia zaciężna, choćby najlepsza. Nie bierzmy przykładu z Wiśnicza… Dlatego ponawiam apel do zarządzających Klubem – odzyskajcie trampkarzy z MOSiR-u, bo najlepszych z nich możecie stracić bezpowrotnie… (JZ)

Opublikowano BKS Bochnia | Dodaj komentarz

Gdzie są chłopcy z tamtych lat…

 BKS (anno domini 1927)…

BKS 1927…pierwszy z lewej bramkarz Józef Palczewski, dziadek Macieja Palczewskiego, byłego bramkarza „WISŁY” Kraków, później zawodnika III-ligowego zespołu „PRZEBÓJ” Wolbrom.

BKS Bochnia – rok 1935.

Dzięki pomocy pp.Adama Famielca, znanego bocheńskiego fotografika oraz Stefana Lipiny, b.zawodnika BKS-u z lat pięćdziesiątych, udało się rozpoznać kilka osób ze zdjęcia. Pierwszy od lewej p.Burzyński, ówczesny weterynarz bocheński, czwarty – dr.Władysław Krupa, eks-wiślak, późniejszy prezes naszego Klubu i patron miejskiego stadionu sportowego. Klęczą od lewej pp. Zaliszewski, Józef Palczewski oraz Emil Reguła, wieloletni działacz bocheńskiego Klubu, ojciec dwóch znanych, niestety nieżyjących już piłkarzy BKS-u – Włodzimierza i Ryszarda.

Ps. Powyższa fotografia dotarła do mnie właśnie od p.Maćka Palczewskiego (via Wiesław Biernat). Obydwu panom serdecznie dziękuję. Jednocześnie zwracam się z prośbą do oglądających te fotografie o ewentualne podpowiedzi mogące pomóc w rozpoznaniu pozostałych osób.

Rok 1951. Wspólna fotografia przed meczem BKS-u. Bocheński zespół w charakterystycznych (patrz zdjęcie poprzednie) koszulkach w pasy. Pierwszy z lewej Jan Mastaj, piąty Tadeusz Maszewski, jedenasty p.Arłamowski, klęczy z prawej Stefan Lipina

  Poniżej: letni obóz piłkarski BKS-u (Żegocina 1968r.)

od lewej: trener Wiesław Biernat, Jurek Kołodziej, Tosiek Buczkiewicz, Fredek Surma,( ojciec Łukasza, byłego wiślaka, później kapitana „Lechii” Gdańsk), poniżej NN, Janek Aksamit, Władek Dygutowicz, Zbyszek Obroślak.

Poniżej:  Z serii  „To se ne vrati” – mój ulubiony „kącik” sędziowski – ciąg dalszy…

Rok 1963. Bocheński sędzia Stanisław Mastaj przed rozpoczęciem I-ligowych zawodów...

                                        …i po skończonych zawodach…

Rok 1965. Kraków. Towarzyski mecz reprezentacji Polski. Jednym z trójki sędziów –  Stanisław Mastaj (z lewej). Z prawej kapitan reprezentacji Lucjan Brychczy, obok Hubert Kostka

Rok 1971. Bocheńscy rozjemcy II-ligowego meczu Górnik Wałbrzych – Piast Gliwice. Jako główny Marian Biernat (w środku), z prawej Wilhelm Wójtowicz.

                                         Ze zbiorów śp. „Odka” Reguły…

           Lata osiemdziesiąte – drużyna piłkarska bocheńskich sędziów…

   

(Informacje na zdjęciach)

Ps. Z uwagi na dość częste posądzanie różnych osób o prowadzenie niniejszego bloga, oświadczam, iż jestem jedynym autorem wszystkich wpisów na stronach http://www.bksoldboys.pl oraz http://www.bksoldboy.pl i biorę odpowiedzialność za zamieszczane tutaj treści.  JZ. (Józef Zawada)

Opublikowano BKS Bochnia | Dodaj komentarz

Hulaj dusza, piekła nie ma…

Cyklu „Nie mamy się czego wstydzić!?.” ciąg dalszy. Dołącza do niego miejski stadion sportowy, administrowany przez MOSiR…

Niedziela, 05.05.2013. Przed południem w lidze makroregionalnej grają juniorzy. W tym dniu swój  III-ligowy mecz z „Wierną ” Małogoszcz rozgrywa również drużyna seniorów BKS-u. Płyta boiska sprawia wrażenie kwiecistej łąki – trawa nieskoszona, w niektórych miejscach piłka zapada się w niej do blisko połowy swej wysokości.  

Linie wymalowane niechlujnie, miejscami „trzyśladowo”, zaś tzw. „szesnastki”, czyli miejsca newralgiczne dla samej gry – po prostu skandal!!!

Nie przekonają mnie opowieści o zepsutej kosiarce, czy padającym deszczu – całą sobotę nie padało, więc o co chodzi? Minimum dobrej woli, zorganizowanie choćby dwóch prywatnych kosiarek i i po problemie! Ktoś  przecież ponosi odpowiedzialność za przygotowanie obiektu do zawodów i nie jest to tylko pracownik – to ktoś,  kto mu ma  zapewnić środki i narzędzia do wykonania tej pracy. Ten ktoś powiesił sobie tablicę-reklamówkę nad bramą wejściową na stadion… i uważa, że to już wystarczy. Ten ktoś zatrudniał do niedawna trzy osoby do prac gospodarczych na stadionie…

Przybyłych na stadion kibiców witają takie oto wybitnie „sportowe” hasła…

Dziewięć lat temu ukończono remont płyty stadionu. Miasto wydało na to kupę pieniędzy, a ludzie związani z sekcją piłki nożnej Klubu ciężko harowali przez kilka miesięcy, pomagając przy remoncie. Położono 1000 (tysiąc!) metrów kwadratowych nowej darni wraz z podbudową, przebudowano wadliwie działający drenaż. Pieczołowicie pielęgnowano nową murawę, doprowadzając równą jak stół płytę do stanu, jakiego nie powstydziłby się niejeden ligowy klub. Po kilku latach „troskliwej” opieki MOSiR-u i skąpieniu kasy na utrzymanie obiektu, płyta nadaje się do poważnego remontu. Zmarnowano pieniądze podatnika i bezinteresowny wysiłek wielu ludzi, dawnych już, działaczy bocheńskiego Klubu. Nieśmiało zapytam – czy ktoś rozliczy  MOSiR-u za to marnotrawstwo? Co na to radni, tak skrupulatnie rozliczający wydatki BKS-u? Znów usłyszę, że się czepiam i niesłusznie posądzam – za to  bocheńskie,  „święte krowy”  mają się dobrze…

BKS wygrał 2:0. Trawę skoszono …w poniedziałek rano…

Opublikowano BKS Bochnia | Dodaj komentarz

BKS – Magistrackie gierki…

W swoich tekstach, związanych z bocheńskim sportem, staram się nie dotykać wszechobecnej polityki. Jednak informacja z ostatniego posiedzenia Rady Miasta, dotycząca m.in. sprawy umorzenia tzw. długu Bocheńskiego Klubu Sportowego, zmusiła mnie do zabrania głosu w tej sprawie, zwłaszcza, że wskutek wstrzymania się od głosu radnych PiS-u i uników burmistrza , temat ten został usunięty z porządku obrad.

Blisko rok po ogólnobocheńskiej nagonce na działaczy i sam Klub, zdecydowana większość radnych przestała krzyczeć o zdefraudowaniu przez działaczy dotacji miejskiej, przyznając, że pieniądze w całości zostały wykorzystane na działalność klubową i sekcji piłki nożnej. „Winą” działaczy było to, że nie próbowali stosować żadnych machlojek pod postacią np. lewych faktur, czy innych nieprawdziwych kosztów, a wydatki rozliczali tak, jak w poprzednich latach. Żeby było śmieszniej, było to akceptowane przez tę samą co teraz panią skarbnik miasta. Niestety, od kiedy zmieniła się ekipa rządząca, zmieniło się również rozumowanie i wiedza pani skarbnik. Ciekaw jestem, czy któryś z radnych ( z największym fachowcem od halowej klimatyzacji na czele), co tak łatwo oskarżali klubowych działaczy o malwersacje, zdobędzie się na publiczne przeproszenie pomówionych członków Zarządu Klubu, a zwłaszcza człowieka o olbrzymich zasługach dla bocheńskiego sportu, przedstawiciela „Stalproduktu”  p.Antoniego Noszkowskiego? Osobiście wątpię, by stać ich było na to…

Wracając do sprawy umorzenia – niestety, pan burmistrz  wziął przykład z przysłowiowego strusia i schował głowę w piasek w momencie, kiedy do niego należał decydujący ruch. Nie podejmując decyzji w tej sprawie, nie powinien być zdziwiony, że w wystającą z piasku „resztę” wszyscy będą walić jak w bęben. Pan burmistrz jest na tyle doświadczony politycznie, iż z pewnością wie, że opozycja w radzie miasta nie będzie ułatwiać mu życia i nie będzie podejmować żadnych decyzji za niego! Nie zmienia to faktu wielce istotnego,że radni, wybrani przez nas do zarządzania miastem ( bez względu na „wyznanie” polityczne) sprawy istotne dla miasta i jego mieszkańców mają głęboko w d***e!!!  Dla nich na pierwszym miejscu jest dyscyplina partyjna i negowanie wszystkiego, co wymyśli przeciwnik polityczny.

Obecny zarząd BKS-u zrobił wszystko, by solidną pracą uwiarygodnić swoją dotychczasową działalność. Piłkarskie drużyny dobrą grą przekonują do siebie coraz więcej kibiców. Jedni i drudzy nie są jednak w stanie zachęcić – i nie zachęcą –  żadnego poważniejszego, prywatnego sponsora, gotowego spłacać Miastu wyimaginowane klubowe długi. Bez umorzeń Klub długo nie pociągnie, więc kółko się zamyka, a zadufani w swojej mądrości lokalni politycy dalej będą prowadzić swoje gierki…

Ps. Na koniec jeszcze jedna smutna wiadomość – w zeszłym tygodniu zmarł w wieku 71 lat śp.Józef Ślizowski, w latach sześćdziesiątych ub.wieku jeden z najlepszych napastników naszego Klubu.

Rok 1979 – oldboje BKS-u przed meczem z „Garbarnią” Kraków – pierwszy z lewej (stoi na piłce) Józef Ślizowski (1942-2013)

W pamięci starszych wiekiem kibiców BKS-u, na zawsze pozostaną Jego kapitalne dryblingi i piękne bramki. Teraz dołączy do coraz liczniejszej , niebiańskiej ekipy z naszego Klubu. Niech spoczywa w spokoju…

Opublikowano BKS Bochnia | Dodaj komentarz

BKS – niespodzianka w Limanowej…

Piękna pogoda, dobre warunki do grania, zero straconych bramek, jedna zdobyta, trzy punkty niespodziewane na koncie – w sumie bardzo udana wyprawa BKS-u do Limanowej. Limanowa2013.04.21 001

Limanowa2013.04.21 009

Limanowa2013.04.21 013Limanowa2013.04.21 011

 

 

 

Samo widowisko nie powalało na kolana – typowy mecz walki, z przewagą chaosu. Solidna postawa naszego zespołu, który w tym roku, po wzmocnieniach, imponuje również warunkami fizycznymi i niezłą motoryką. Gra lidera z Limanowej mocno rozczarowująca, ale to już nie nasze zmartwienie…   (JZ)

 

 

 

 

..

Opublikowano BKS Bochnia | Dodaj komentarz