Ponad rok trwały – i nadal trwają – rozmowy pomiędzy przedstawicielami bocheńskich środowisk sportowych, kojarzonych z Bocheńskim Klubem Sportowym, a władzami miasta Bochnia. Niezmiennie dotyczą one spraw związanych z funkcjonowaniem i przyszłością Stowarzyszenia BKS. Jak dotąd, efekty tych spotkań były nadzwyczaj mizerne, dopiero ostatnio zaczęły się konkretyzować, a strona „rządowa” idzie na pewne ustępstwa. Ta sytuacja wytworzyła się, paradoksalnie, „dzięki” bezmyślnym działaniom dyrektorki MOSiR-u, która samowolnie doprowadziła do kosztownych i nieodwracalnych szkód na majątku miejskim, choć, (mam nadzieję, że tylko na razie,) nie poniosła jeszcze za to żadnych konsekwencji, ani prawnych ani nawet służbowych (sic!!!)
Co więcej, w dalszym ciągu dyrektorka jak i jej zastępczyni, zachowują się podczas tych rozmów tak, jakby to one były właścicielkami miejskich obiektów, pozwalając sobie w obecności Burmistrza na stawianie warunków przynależnych władzom miasta. Zaskakuje całkowity brak reakcji ze strony pracodawcy tych pań na wypowiadane przez nie opinie. Właśnie na odbytym niedawno spotkaniu w UM w sprawie tzw. porozumienia między Miastem, a Stowarzyszeniem BKS, przedstawicielka MOSiR-u próbowała całkowicie zanegować sens tego porozumienia, „zapominając”, że wchodzi w kompetencje Burmistrza. Dość szybko została sprowadzona „na ziemię”, ale nie przez pracodawcę, tylko przez p. W. Biernata, reprezentującego drugą stronę spotkania. Zadziwia tupet i zaskakująca pewność siebie pracowników Burmistrza, odpowiedzialnych za zniszczenie boiska i dodatkowo stworzenie kosztownego bubla pod nazwą „bieżnia lekkoatletyczna”.
Doceniamy dobrą wolę p.Burmistrza i chęć doprowadzenia do rozwiązań satysfakcjonujących obydwie strony porozumienia, ale absolutnie nie ma to nic wspólnego z przyzwoleniem na samowolę i bezkarność tymczasowo zarządzających miejskimi obiektami Jego podwładnych. Nie ma i nie może być zgody na marnotrawienie naszych wspólnych pieniędzy. Będziemy bacznie obserwować postępowanie władz Miasta, Burmistrza i Komisji Rewizyjnej w tej bulwersującej sprawie! Jednocześnie dziwimy się, iż pozwala się na dalszą niepotrzebną rozrzutność w gospodarowaniu miejskim groszem, polegającą na pośpiesznym i w gruncie rzeczy zbytecznym „uszlachetnianiu” dziesiątkami, a może i setkami ton piasku zdewastowanej murawy boiska. Jest to działanie pozorne, czysto propagandowe, mające na celu tylko poprawę wizualnego wyglądu obiektu. Obiektu, który bezpowrotnie stracił parametry uprawniające do prawidłowego funkcjonowania, zgodnego z jego wieloletnim przeznaczeniem.
Teraz, w zamyśle rządzących MOSiR-em, ma sprawiać wrażenie wspaniałego, zadbanego cudu, sprezentowanego tym niewdzięcznym kopaczom. Tylko, że ci kopacze pamiętają jak przez poprzednie kilkanaście lat „troszczono” się o stan nawierzchni boiska – ze dwa razy na sezon zaprzyjaźniony rolnik przyjeżdżał traktorkiem, podpinał klubowy walec i śmigał po boisku. Potem kasował dwie stówy do łapy i po „renowacji” . Obecnie, dla zamydlenia oczu, wydaje się grube tysiące na coś, co już wkrótce utraci wymaganą licencje. ŻENADA!
Niestety, Pani dyrektorko, ten numer nie przejdzie – to boisko jest kosztownym i niepotrzebnie (w dalszym ciągu) pudrowanym trupem. Dla władz miasta problemem, który trudno będzie zamieść pod dywan… (jzawada)

Niestety smutny to ,ale prawdziwy komentarz Słabość Klubu nie może byc deprecjonowana przez administratora obiektu/zarządce trwałego/,który znaczaco wpływa na Burmistrza Miasta ,aby zawarte porozumienie nie daj boże nie uszczupliło roli MOSiRu,a przy okazji wystepuje w roli broniącego interesu Urzędu Miasta.To zakłamanie ma chyba na celu uniknięcie odpowiedzialnosci za niewatpliwe błędy popełnione przy realizacji modernizacji biezni na stadionie piłkarskim im. dr.W. Krupy.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Proponowany przez MOSiR i aprobowany przez burmistrza schowek na narzędzia w budynku przy Parkowej jako siedziba dla stuletniego Klubu jest pomysłem skandalicznym i uwłaczającym godności sportowców i działaczy Bocheńskiego Klubu Sportowego!!! Świadczy również o „szacunku” władz miasta w stosunku do ludzi, na rzecz których mają obowiązek pracować.
PolubieniePolubienie