Zmarł śp. Józef Lysy (1932 – 2020)

W zeszły piątek 18.09.2020 roku odszedł od nas na zawsze śp. Józef Lysy, wspaniały pedagog i sportowiec – w szczególności zaś Dobry Człowiek. Długoletni nauczyciel Zespołu Szkół Mechanicznych w Bochni. Wizytator Kuratorium Oświaty i Wychowania w Krakowie. Trener i wychowawca kilku pokoleń siatkarzy i siatkarek w Bocheńskim Klubie Sportowym.

Msza Św. pogrzebowa zostanie odprawiona w sobotę 26.09. 20 w kaplicy cmentarza przy ul. Orackiej o godz. 10.00, po czym nastąpi odprowadzenie Zmarłego do grobowca rodzinnego.              Spoczywaj w pokoju Panie Józefie…

 

Ps. Sportowe wspomnienie o śp. Panu Józefie Lysym w najbliższą niedzielę.

Opublikowano BKS Oldboys | Dodaj komentarz

BKS – ONI tworzyli historię Klubu… cz.6

Dzisiaj sportowe wspomnienia o braciach Krakowskich – piłkarzach, działaczach, niestrudzonych animatorach sportu. Urodzeni w podbocheńskich Proszówkach, swoje sportowe pasje realizowali przez całe lata w Bocheńskim Klubie Sportowym. Działali także w wielu organizacjach społecznych, takich jak Liga Obrony Kraju (Stanisław i Józef), Koło Oficerów Rezerwy, czy Koło Łowieckie (Józef).

                                              Józef Krakowski (1930 – 2005)

Od 1945 do 1963 roku czynny zawodnik BKS-u. Wraz z drużyną uczestniczył w największych osiągnięciach sportowych w historii bocheńskiego Klubu – m.in. w roku  1957 awans z zespołem BKS-u do ligi okręgowej (dzisiejsza III liga), zaś w 1962 roku do 1/8 finału Pucharu Polski.

Lata pięćdziesiąte… Kapitan drużyny Józef Krakowski z zespołem BKS-u…

Ofiarny i nieustępliwy jako obrońca na boisku, niestrudzony i kreatywny jako działacz sportowy, najpierw w Bocheńskim Klubie Sportowym, a później jako wieloletni  (1972 – 2004), z niewielkimi przerwami) prezes Podokręgu Piłki Nożnej w Bochni. Członek Zarządu Tarnowskiego OZPN.

Z młodzieżą BKS-u na turnieju we Francji…  Pierwszy z prawej Józef Krakowski

Animator  sportu młodzieżowego, uczestniczył w nawiązywaniu kontaktów sportowych z klubami we Francji i Słowacji. Blisko sześćdziesiąt (!) lat pracy w sporcie uczyniło z Niego jedną z najbardziej zasłużonych postaci bocheńskiego środowiska sportowego. Uhonorowany wieloma odznaczeniami sportowymi i  medalami innych organizacji społecznych. Powszechnie lubiany, zawsze służący radą, niezastąpiony organizator wyjazdów grup młodzieżowych na Słowację. Zmarł nagle w 2005r. w trakcie takiego właśnie pobytu z młodzieżą.

                                           Stanisław Krakowski (1934 – 2014)

Młodszy z braci, Stanisław, był jednym z najdłużej grających zawodników w zespołach piłkarskich naszego Klubu. Czynne uprawianie ulubionej dyscypliny sportowej zakończył dopiero w wieku…47 lat!!! Cichy, skromny, nadzwyczaj pracowity. Zasłużony, wieloletni działacz Podokręgu Piłki Nożnej w Bochni, wykonujący swoje zadania w Wydziale Gier i Dyscypliny w latach 1969 – 2007. Ofiarnie i skutecznie działający na rzecz Ludowych Zespołów Sportowych. Odznaczony m.in. Srebrnym Krzyżem Zasługi, Złotą Odznaką Honorową PZPN, Srebrną Honorową Odznaką LZS i innymi medalami za wybitne osiągnięcia w rozwoju piłki nożnej. Niestety, poza jedynym, kiepskiej jakości zdjęciem, nie udało mi się pozyskać (mimo obietnic) innych pamiątek po Panu Stanisławie.   (jzawada)

Opublikowano BKS, BKS Bochnia, BKS Oldboys, Piłka nożna, Piłka nożna Bochnia, Sport | Dodaj komentarz

BKS – to Oni tworzyli historię Klubu… cz.5

Przypominając zawodowe i sportowe dokonania braci Mastajów, trudno nie wspomnieć o czasach, które kształtowały ich postawy i charaktery. Czasach międzywojennej biedy, później hitlerowskiej okupacji.

Najstarszy z braci, Marian Mastaj (1913 – 2005) był takich postaw najlepszym przykładem. Piłkarz bocheńskiego Klubu, potem trener i wieloletni działacz. Po ukończeniu szkoły średniej na całe lata odłożył ambitne plany dalszej nauki. Podjął pracę zawodową, by wspomóc rodziców w utrzymywaniu rodziny. To on sfinansował koszty kształcenia młodszych braci, a dopiero potem pomyślał o sobie. Już po wojnie skończył studia na Politechnice Krakowskiej, uzyskując tytuł inżyniera. Pracował na kierowniczych stanowiskach w Powiatowym Zarządzie Dróg i Mostów w Bochni. Niestety, nie zachowały się żadne pamiątki dotyczące Jego sportowej działalności – opieram się tylko na ustnych przekazach krewnych p. Mariana. On sam zmarł bezpotomnie w 2005.

                                                     Jan Mastaj (1922 – 2005)

Zdecydowanie więcej informacji jest dostępnych o Jego młodszym bracie, Janie Mastaju, prawdziwej ikonie zarówno bocheńskiego, jak i brzeskiego środowiska sportowego. Urodził się w Bochni w 1922 roku. Jego start w dorosłe życie, to lata II wojny światowej. Do matury przygotowywał się na tajnych kompletach. Egzamin dojrzałości zdał w 1945 roku w bocheńskim Gimnazjum im. Kazimierza Wielkiego. W tym samym roku uzyskał indeks na 3-letnie Studium Wychowania Fizycznego na… Wydziale Lekarskim UJ w Krakowie, przekształcone później na WSWF. W 1948 roku podjął pracę w Urzędzie Powiatowym w Brzesku. Z miastem tym związał się nie tylko zawodowo, ale i rodzinnie – tutaj ożenił się  i zamieszkał na stałe. Po reformie administracji został nauczycielem WF w brzeskim Technikum Mechaniczno-Elektrycznym.

Trener Jan Mastaj  (pierwszy z lewej) z II zespołem BKS-u – obok Jurek Kowalski, Wiesiek Starzyk, Rysiek Majcher, Wiesiek Klima, Rysiek Migda, Zbyszek „Kuba” Florek, Kazek Klimek, Olek Wnęk, poniżej Kazek Kita, Marian Cempa. Olek Wawrowski, z piłką Władek Dygutowicz.

Ciągle podnosił swoje kwalifikacje zawodowe i sportowe. W piłce nożnej, w 1952 roku uzyskał uprawnienia trenera II klasy – jako ciekawostkę dodam, że zdobywał je na tym samym kursie na WSWF, wraz z …Kazimierzem Górskim! Również na tej tej uczelni, ale już w 1961 roku, uzyskał tytuł magistra WF. Swoje sportowe pasje realizował na różnych płaszczyznach, by jako zawodnik i trener piłki nożnej oddać swe serce i umiejętności dwóm  ukochanym klubom – BKS Bochnia i OKS „Okocimski” Brzesko.

Z drużyną BKS – Jan Mastaj w dolnym rzędzie pierwszy z prawej…

Karierę piłkarską zaczynał w Bochni, potem kontynuował w Brzesku, by zakończyć ją w wieku 40 lat (!) jako grający trener, znów w BKS-ie. Świetnie wyszkolony technicznie, błyskotliwy rozgrywający, niezawodny egzekutor rzutów karnych. W obu klubach, zarówno jako zawodnik, jak i trener, osiągał znaczące sukcesy, wielokrotnie awansując z zespołami do wyższych klas rozgrywkowych. Do  Jego największych osiągnięć trzeba zaliczyć nadzwyczaj udane występy z zespołem z Brzeska w rozgrywkach o Puchar Polski – w 1952 roku, po zwycięstwach m.in. nad „Wisłą” Kraków (3:2) oraz „Szombierkami” Bytom (2:0) dopiero w 1/16 finału Jego drużyna nieznacznie (1:0) przegrała z pierwszoligowym „Naprzodem” Lipiny. Jeszcze większym osiągnięciem grającego trenera BKS-u Bochnia, był awans, tym razem z  w 1962 roku do 1/8  finału tych rozgrywek. I znów na drodze do dalszej rundy stanęły pierwszoligowe „Szombierki” Bytom! Tym razem Ślązacy nie dali się ograć i wzięli srogi rewanż, gromiąc bocheński zespół aż 13:1! Jedyną bramkę dla naszej drużyny zdobył z karnego… czterdziestoletni Jan Mastaj! Był to ostatni Jego mecz w bogatej karierze piłkarskiej. Później całkowicie poświęcił się pracy zawodowej i trenerskiej.

Jako trener, niezwykle wymagający, posiadający olbrzymi zasób wiedzy szkoleniowej oraz wielki szacunek i posłuch u zawodników. Już w 1948 roku, mając zaledwie 26 lat został grającym trenerem BKS-u, przejmując zespół po swoim starszym bracie Marianie.

Z tym zespołem BKS-u Jan Mastaj (pierwszy z prawej)  wywalczył awans do III ligi…

Po dwóch latach odszedł do „Okocimskiego” , by w 1957 roku triumfalnie powrócić do Bochni i awansować z zespołem do ligi okręgowej (dzisiejszej III ligi). Przez wiele lat dzielił swój talent zawodniczy i trenerski między obydwa kluby zapisując się złotymi zgłoskami w ich historii.

1971r. – I drużyna BKS-u trenera Mastaja – od lewej: Maciek Pacuła, Józek Zawada, Andrzej Dygutowicz, Henek Rzepecki, Zbyszek Maszewski, Janusz Nowak, Andrzej Węgrzyn, Romek Romański,  Romek Mildner, Włodek Władyga, Jurek Kołodziej, Włodek Reguła.

Osobiście wiele Mu zawdzięczam – to On wprowadził mnie w 1969 roku do pierwszego zespołu BKS-u, przekazując swoją wiedzę i przyuczając do gry na określonej pozycji. Jako trener przepracował z drużynami z BKS-u w latach 1948-1974 (z przerwami) ponad szesnaście lat!   (jzawada)

Opublikowano BKS Oldboys | Dodaj komentarz

BKS – ONI tworzyli historię Klubu… cz.4

Ludzie, którzy mieli wielki udział w tworzeniu historii Bocheńskiego Klubu Sportowego, to często całe pokolenia  sportowców rodzinnie związanych z naszym Klubem. Jedną z bardziej znaczących była rodzina Mastajów. Trzech braci – najstarszy Marian (1913 – 2005), później Jan i  Stanisław  –  każdy z nich zapisał chlubną kartę w dziejach BKS-u, jako czynny zawodnik, , działacz i trener. Dzisiaj garść wspomnień o Stanisławie (1927 – 2007), najbardziej znanym z całej trójki. Piłkarz pierwszego zespołu BKS-u w latach 1947 – 53, później trener i wychowawca młodzieży. Nauczyciel WF w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych w Nowym Wiśniczu.

1962 r. Stanisław Mastaj  (drugi z prawej)  jako szkoleniowiec na letnich półkoloniach trampkarskich organizowanych dla bocheńskiej młodzieży przez Powiatowy Komitet Kultury Fizycznej i Turystyki (PKKFiT)

1962 rok…  Stanisław Mastaj (u góry, drugi od prawej) Czy dzisiaj, któraś z przyszłych „gwiazd” BKS-u ćwiczyłaby na takiej murawie??? Proszę mi wierzyć – my byliśmy szczęśliwi! (potwierdzam to osobiście – na dole drugi od prawej trampkarz Józek Zawada)

W roku 1953 zdał egzamin sędziowski. W latach sześćdziesiątych (1961 – 70) był już jednym z najlepszych sędziów piłkarskich w Polsce. Jako arbiter klasy państwowej prowadził 60 spotkań I i II–ligowych, co, jak na owe czasy, było znaczącym osiągnięciem. Sędziował również cztery mecze międzypaństwowe, a w sumie do 1994 roku ok.1200 spotkań piłkarskich! Od zaliczenia pierwszych egzaminów na piłkarskiego rozjemcę w 1953 roku, przez 41 lat! był czynnym sędzią.

1965 r. – Stanisław Mastaj (z lewej) sędzią liniowym w meczu reprezentacji Polski z Węgrami, rozegranego na stadionie Wisły  w Krakowie. Z prawej kapitan zespołu polskiego Lucjan Brychczy, obok niego bramkarz Hubert Kostka.

Wielką satysfakcją było prowadzenie meczów ligowych przy pełnych trybunach…

 

Bezpowrotnie minęły czasy, kiedy Bochnia miała dwóch pierwszoligowych sędziów – w środku jako główny Marian Biernat, obok z prawej, Stanisław Mastaj.

Przed meczem na bocheńskim stadionie – od lewej J.Król, St. Mastaj, H. Widełko…

Jako długoletni przewodniczący Podkolegium Sędziowskiego bocheńskiego Podokręgu Piłki Nożnej przyczynił się do pozyskania i wyszkolenia wielu młodych sędziów piłkarskich z regionu bocheńskiego. Niezmiennie życzliwy, zawsze służący radą i pomocą. Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski i wieloma medalami  PZPN i KOZPN.

Do ostatnich swoich dni uczestniczył w życiu sportowym Bocheńskiego Klubu Sportowego… I takim Go zapamiętamy, zawsze wiernemu Bochni i swojemu Klubowi.      (jzawada)

Opublikowano BKS, BKS Bochnia, BKS Oldboys, Piłka nożna, Piłka nożna Bochnia, Sport | Dodaj komentarz

BKS – ONI tworzyli historię Klubu – cz.3

Wspomnienia o ludziach, którzy tworzyli historię Bocheńskiego Klubu Sportowego, w dużej części oparte są na dokumentach będących w posiadaniu Ich Rodzin, a także na ustnych przekazach b. zawodników i działaczy, związanych z Klubem w  różnych  okresach czasu. Są to również wspomnienia osobiste. Dotyczą mojej działalności i uczestnictwa w wydarzeniach rozgrywających się Klubie na przestrzeni ponad pięćdziesięciu lat – w latach 1962 – 2014. Jako czynnego zawodnika do roku 1982, później działacza oraz sympatyka, wspierającego macierzysty Klub. (jz) 

Historia rodu Regułów – założycieli Bocheńskiego Klubu Sportowego…

Bochnianin Henryk Reguła (stoi w środku, w garniturze, z wąsami),  ojciec sześciu synów, był tym, który postanowił wychowywać swoje dzieci w duchu sportowej rywalizacji. Do wspólnego uprawiania piłki nożnej, dyscypliny sportowej nie wymagającej (w tamtym czasie) większego wkładu finansowego i kosztownych obiektów, dołączyli bracia Zychowie, Palczewski, Stasiak, Gadowski, … i tak to się zaczęło!

Sportowe tradycje w Rodzinie Pana Henryka przez całe następne lata podtrzymywali Jego potomkowie. Jednego z Jego synów, Pana Emila Regułę, czołowego niegdyś piłkarza naszego Klubu, miałem możliwość i zaszczyt poznać, gdy byłem jeszcze młodym zawodnikiem BKS-u.

Lata czterdzieste ub. wieku… Na zdjęciu, p. Emil Reguła w drużynie oldbojów BKS-u (w dolnej części, między dwoma bramkarzami)

Czołowego niegdyś piłkarza, wówczas już działacza, członka Zarządu Klubu zapamiętałem jako człowieka bez reszty oddanego Klubowi. Otaczającego wprost ojcowską troską piłkarską młodzież bocheńskiego Klubu. Surowego, a jednocześnie wyrozumiałego i sprawiedliwego. Budzącego najwyższy szacunek, na który w pełni zasługiwał.

Jego dwóch, niestety nieżyjących już synów, Włodzimierz (1941 – 2006) i Ryszard (1946 – 1992), było podstawowymi zawodnikami pierwszego zespołu piłkarzy BKS-u. Charakteryzowali się wysokimi umiejętnościami piłkarskimi, wrodzoną szybkością i niesamowitą walecznością na boisku. W drużynie, z racji posiadanych predyspozycji, zaczynali grę jako napastnicy.

W późniejszym okresie starszy z braci, Włodzimierz (na zdjęciu pierwszy z prawej) grał na pozycji środkowego obrońcy. Był moim boiskowym – choć nie tylko – mentorem i wychowawcą. Pod jego okiem szkoliłem się i poznawałem tajniki „dorosłej” piłki.

 Przed pochodem I-majowym (1969r.) od lewej: Jerzy Nosek, Józef Zawada,Antoni Buczkiewicz, Henryk Rzepecki, Włodzimierz Władyga, Zbigniew Florek, Włodzimierz Reguła, Jan Aksamit, poniżej Władysław Dygutowicz, Maciej Pacuła

Po zakończeniu przygody z wyczynowym uprawianiem piłki nożnej p.Włodzimierz zasilił szeregi sędziów piłkarskich. Jako główny arbiter prowadził mecze w III (dzisiejszej II-giej) lidze piłkarskiej, będąc równocześnie sędzią-asystentem I-ligowym (dzisiejsza Ekstraklasa).

Trener Ryszard Reguła (pierwszy z prawej) z drużyną BKS-u na turnieju piłkarskim w Delitsch (d. NRD) w 1974 roku.

Jego młodszy brat, Ryszard, dość szybko zrezygnował z czynnego kopania piłki. Po skończeniu studiów na krakowskiej AWF poświęcił się pracy trenerskiej. Pierwsze szkoleniowe doświadczenia zdobywał u boku Władysława Stiasnego,  wybitnego trenera piłkarskiej młodzieży w Krakowie, szkoleniowca, który w 1961 roku, prowadząc reprezentację naszego kraju, zdobył drugie miejsce na Mistrzostwach Europy Juniorów. Ryszard Reguła prowadził z trenerem Stiasnym zajęcia m.in. na letnich obozach kadry juniorów województwa krakowskiego w Kętach, na które powoływani byli również najbardziej utalentowani, młodzi piłkarze naszego Klubu. Po powrocie do Bochni podjął pracę nauczyciela WF w Technikum Drogowym, a także został trenerem BKS-u (1973r.) W swojej pracy wykorzystywał nowatorskie sposoby szkolenia zawodników, wypracowane z trenerem Stiasnym.   (jzawada)

Opublikowano BKS, BKS Bochnia, BKS Oldboys, Piłka nożna, Piłka nożna Bochnia, Sport | 1 komentarz

BKS – ONI tworzyli historię Klubu – cz.2

Dr. Władysław Krupa  (1899 – 1968)

Krakowianin z urodzenia, bochnianin z wyboru… Sportowiec, lekarz pulmonolog, działacz społeczny. W latach 1918 – 1926 studiował na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Jagiellońskiego, umiejętnie godząc naukę z wyczynowym uprawianiem sportu w TS „Wisła” Kraków. W 1926 roku uzyskał tytuł doktora wszech nauk lekarskich. Po praktyce wstępnej przeniósł się z Krakowa do Bochni, gdzie w 1927 roku objął stanowisko lekarza powiatowego. Stanowisko to piastował aż do roku 1950. Specjalizował się w diagnostyce i leczeniu gruźlicy. Organizował  i nadzorował pracę małego bocheńskiego  szpitala oraz pracę służby zdrowia w całym powiecie. Był głównym organizatorem i długoletnim prezesem  powiatowego  oddziału Polskiego Czerwonego Krzyża. Ofiarny jako lekarz, bez reszty oddający się chorym. Za swoją pracę na rzecz miasta i powiatu został wybrany w 1935 roku posłem IV kadencji Sejmu II RP – pierwszym w historii polskiego parlamentaryzmu posłem – piłkarzem.W czasie II wojny światowej zasłużył się jako lekarz i żołnierz AK. Po wojnie kierował przychodnią przeciwgruźliczą w Bochni.

Władysław Krupa – zawodnik „Białej Gwiazdy” (czwarty od lewej)

Wybitnie uzdolnionym piłkarz, w roku 1921, w wieku 22 lat  był już zawodnikiem I-ligowej drużyny „Wisły” Kraków. W zespole tym występował do 1927 roku. W podstawowym składzie zadebiutował w 1922 roku w meczu przeciwko drużynie „ŁKS” Łódź,  na pozycji napastnika, choć później grywał już tylko jako środkowy, lub boczny pomocnik. Pierwsze, celne trafienie, zanotował w wygranym 3:0 meczu z warszawską Legią. W wyjściowej jedenastce „Białej Gwiazdy” zaczął regularnie występować od 1923 roku, będąc zawsze mocnym punktem zespołu.

Dobra gra na ligowych boiskach sprawiła, że w 1924 roku dostał powołanie do szerokiej kadry przygotowującej się do Igrzysk Olimpijskich w Paryżu reprezentacji naszego kraju.

Po niezłym występie w towarzyskim  meczu kontrolnym ze Szwecją, Władysław Krupa znalazł się w drużynie jadącej na Olimpiadę. Niestety, polski zespół nie odegrał tam żadnej roli. Już w pierwszym meczu nasz zespół przegrał z Węgrami 3:0 (Władysław Krupa był tylko rezerwowym) i tym samym pożegnał się z turniejem.

Pierwszoligowa przygoda z wielką piłką trwała do 1927 roku. Wychowanek „Wisły” Kraków świetnie rozwijającą się karierę piłkarską poświęcił dla wymagającej wielu wyrzeczeń służby lekarskiej, choć z piłką nożną kontaktów nie zerwał.

Lata pięćdziesiąte… Drużyna oldbojów BKS-u – Władysław Krupa w górnym rzędzie (czwarty od lewej)

Po podjęciu praktyki lekarskiej w Bochni, jeszcze przez dwa sezony (1927-28) był piłkarzem Bocheńskiego Klubu Sportowego. Potem były „Wiślak” bardzo mocno zaangażował się w stworzenie solidnego klubu piłkarskiego w Bochni. Wybrany na klubowym Walnym Zebraniu prezesem BKS-u, całkowicie oddał się pracy na rzecz Klubu. Był prawdziwym przyjacielem i wychowawcą bocheńskiej, sportowej młodzieży, czego w latach sześćdziesiątych, jako młody zawodnik BKS-u, mogłem doświadczać osobiście. To z Jego inicjatywy w 1930 roku powstał stadion przy ul. Parkowej. Nowoczesny, jak na owe czasy, pełnowymiarowy i spełniający wszelkie wymagania. Byłby takim do dziś, gdyby nie bezmyślne działania zarządzającej obecnie stadionem dyrektorki MOSiR-u, której „radosna twórczość” doprowadziła do nieodwracalnych ograniczeń w przepisowym funkcjonowaniu jedynego tego typu obiektu na terenie Bochni!

W czasie prezesury dr. Władysława Krupy, bocheński klub, wspierany m.in. przez naszą Kopalnię Soli, rozwijał się bardzo dynamicznie. Stał się klubem wielosekcyjnym, w którym ćwiczyły całe rzesze uzdolnionej sportowo młodzieży. Nigdy potem nie było już tak wspaniałej atmosfery i tak równie wspaniałych i całkowicie oddanych klubowej pracy działaczy i szkoleniowców. To była Jego niepodważalna zasługa. Przez ponad dwadzieścia lat (z przerwami) pełnił zaszczytną funkcję Prezesa Bocheńskiego Klubu Sportowego, zaś do ostatnich dni swego życia był członkiem Zarządu Klubu.

Legendarny gracz krakowskiej „Wisły”, reprezentant Polski, stał się jedną z najbardziej zasłużonych postaci w historii bocheńskiego sportu.   (jzawada )

Ps. Pisząc ten artykuł korzystałem z publikacji pt. „Władysław Krupa – legenda Ziemi Bocheńskiej” autorstwa p. Katarzyny Niewidok oraz współpracujących z Nią pp. Jana Parucha, Karola Klimy i Stanisława Kobieli.   (jz)

Opublikowano BKS, BKS Oldboys, Piłka nożna, Piłka nożna Bochnia, Sport | Dodaj komentarz

BKS – ONI tworzyli historię Klubu…

Na kolejnych kartach z historii Bocheńskiego Klubu Sportowego, w moim blogu będą pojawiały się wspomnienia o ludziach sportu – zawodnikach, trenerach, działaczach, którzy tę historię tworzyli… 

Dzisiaj, kiedy zaczynam ten cykl, jest szczególna data… Cztery lata temu, piętnastego sierpnia 2016 roku, po długiej walce z nieuleczalną chorobą odszedł na zawsze  Antoni „Tosiu” Noszkowski. Prawdziwa ikona bocheńskiego sportu.

Urodzony w podbocheńskich Książnicach. Z naszym miastem związał się na dobre wybierając w 1965 roku naukę w tutejszym Liceum Ogólnokształcącym. Później studia na krakowskiej Akademii Ekonomicznej i powrót do Bochni, gdzie w 1970 roku podjął pracę w nowo powstałym Zakładzie Przetwórstwa Hutniczego. Po przekształceniu Zakładu w spółkę akcyjną, w 1992 roku został Głównym Księgowym, a później Dyrektorem Finansowym w STALPRODUKT S.A. w Bochni i członkiem Zarządu. Współautor potęgi tej firmy.

W życiu prywatnym, bez reszty oddany swojej sportowej pasji, jaką była piłka nożna. W młodości, pierwsze piłkarskie sukcesy odnosił z drużyną LZS „Targowianka”,

1967r – drużyna seniorów LZS „Targowianka” Pierwszy z lewej 19-letni kapitan zespołu Antoni Noszkowski

1972r – w górnym rzędzie, trzeci od lewej Antoni Noszkowski…

1972r. – Mecz Pucharu Polski (Podokręg Bochnia) na bocheńskim stadionie. Drugi z prawej stoi Antoni Noszkowski, obok (trzeci) jego brat Jan Noszkowski.

Jako kapitan zespołu  „Hutnik” Bochnia z pucharem za awans do IV ligi…

1976r.  Zimowy obóz piłkarski BKS-u w Kosarzyskach…

Potem związał się z drużynami z Bochni, najpierw z przyzakładowym „Hutnikiem”, później z Bocheńskim Klubem Sportowym. Temu ostatniemu, przez ponad trzydzieści pięć lat, oddawał serce i wielkie umiejętności –  jako zawodnik, potem trener i wreszcie ofiarny działacz i sponsor. Cichy, skromny, ogromnie pracowity. Opiekun i wychowawca kilku pokoleń młodych, bocheńskich piłkarzy, z którymi odnosił znaczące sukcesy – z trampkarzami awansował do szczebla centralnego Ogólnopolskiej Spartakiady Młodzieży, z dwoma rocznikami juniorów starszych zdobył awans do ligi międzywojewódzkiej. Inicjator wielu sportowych, piłkarskich projektów, takich jak organizacja i uczestnictwo w międzynarodowych turniejach, zarówno bocheńskiej młodzieży, jak i oldbojów. Z reprezentacją piłkarską „Stalproduktu” dwukrotnie zdobywał mistrzostwo Polski Hutników.  Z jego inicjatywy powstała bocheńska Liga Halowa Futsalu, Orlikowa Liga Oldbojów, a także odbyło się wiele meczów i turniejów  charytatywnych. W latach 1997 – 2015 organizował stojący na wysokim, piłkarskim poziomie międzynarodowy, halowy Turniej o Puchar Zarządu Stalprodukt S.A.

Za swoje przywiązanie, zasługi i osiągnięcia w działalności na rzecz bocheńskiego sportu nadano Mu tytuł Honorowego Prezesa Bocheńskiego Klubu Sportowego.

3358Niezawodny, szczery Przyjaciel i niezwykle uczynny Człowiek, w swoim życiu kierujący się zawsze dobrem innych. Nigdy nie skarżył się, ani nie użalał na postępowanie niektórych ludzi niesprawiedliwie oceniających jego klubową działalność, choć z pewnością bardzo to przeżywał. Nie chcę przypominać krzywd, których doznał od ludzi małych, choć „urzędowo ważnych” – On sam, z nieukrywaną goryczą, odebrał to jako „zapłatę” za lata służby na rzecz bocheńskiej, sportowej społeczności. Mimo postępującej choroby i znacznego osłabienia organizmu nie tracił kontaktu ze sportem, starał się bywać na meczach ukochanej drużyny BKS-u, przychodził także oglądać spotkania oldbojów, swoich dawnych kolegów z boiska.   (jzawada)

„Można odejść na zawsze, by stale być blisko…”  (ks. Jan Twardowski)

Galeria zdjęć…

 

Opublikowano Aktualności, BKS, BKS Bochnia, BKS Oldboys, Piłka nożna, Piłka nożna Bochnia, Sport | Dodaj komentarz

BKS – historie prawdziwe… Dębcza.

Tu musi zadziałać wyobraźnia, bo nigdzie nie znalazłem zdjęć wcześniejszych, tych „przedwysypiskowych”… Dlatego też spróbuję przedstawić historię pewnego miejsca w Bochni, tak szczególnego dla mnie i wielu moich kolegów. Przypomnieć i przybliżyć wspaniałe i beztroskie lata młodości, będące początkiem naszej piłkarskiej przygody…

Dębcza… W tamtych, tuż-powojennych czasach, urokliwa i malownicza kotlina, położona na ówczesnych obrzeżach miasta.                                                                                                                  Z rozległymi trawiastymi terenami wokół nieczynnej, przedwojennej cegielni i pozostałych po niej śladach w postaci odsłoniętych złóż żółto-czerwonawej gliny używanej do wyrobu cegły.                Z resztkami wyburzonego pieca do wypalania i leżącymi tu i ówdzie kawałkami form z przygotowanymi do wypalenia cegłami.                                                                                                  Z niewielkim stawem, z którego pobierano wodę potrzebną do produkcji.                                          Z dojazdem do cegielni od strony dzielnicy Podedworze, wyboistą i ciągle błotnistą drogą..

Miejsce doskonale mi znane z czasów młodości. Z połaciami pól uprawnych, z wszystkich stron otaczającymi tę kotlinę, jeszcze bez powstałych znacznie później zabudowań. Jedyne w swoim rodzaju – ogólnie dostępne, bez czyjegokolwiek nadzoru i ograniczeń czasowych.  Codziennie przebywały tam dziesiątki dzieci, młodzieży i dorosłych, bawiąc się i uprawiając różne, rekreacyjnie dostępne rodzaje sportu. Latem oczywiście grało się w piłkę – wtedy mogło tam równocześnie kopać „gałę” kilka niezależnych grup. Ze względu na to, iż od strony dzisiejszej ulicy Krzęczków ta część terenu była niezbyt szeroka i troszkę nierówna, siłą rzeczy kopali tam piłkę młodsi i początkujący amatorzy tej dyscypliny sportu, bo już dolną, zdecydowanie szerszą część Dębczy od strony Podedworza, codziennie, aż do zmroku okupowały grupy dorosłych miłośników „kopanej” z różnych dzielnic miasta, tocząc między sobą zacięte boje. Czas gry się nie liczył, bo w zależności od ilości zespołów grało się do sześciu  lub dwunastu zdobytych przez jeden zespół goli. Długi czas nie było tam żadnych stacjonarnych bramek, „słupkami” były ułożone tornistry lub części ubrań, a boiska miały wymiary umowne. I nikomu to nie przeszkadzało! W zimie zaś, wykorzystując pagórkowate ukształtowanie terenu, jeździło się… na czym popadło, zaś lepiej sytuowani na sankach i nartach. W tamtym okresie Dębcza była prawdziwą wylęgarnią wielu piłkarskich talentów, które w późniejszych latach w znacznym stopniu stanowiły o sile i wartości drużyny Bocheńskiego Klubu Sportowego!

Dużą atrakcję stanowiły też popisy kilku bocheńskich rajdowców (Mleczko, Aniuk, Stec), posiadaczy odpowiedniego sprzętu do motocyklowych rajdów terenowych, pokonujących, zresztą z różnym skutkiem, strome zbocza wzniesień. Jako ciekawostkę dodam, iż w tamtych latach w Lasku na Uzborni były wytyczane trasy i często odbywały się tam zawody rajdowe.                                                             Z jednej z wydzielonych części terenu korzystali także żołnierze z bocheńskiej jednostki wojskowej, ćwicząc musztrę i strzelanie do tarczy na niewielkiej strzelnicy…

W drugiej połowie lat osiemdziesiątych ub. stulecia pojawiły się w Bochni nadzieje na powstanie kompleksu obiektów sportowych i rekreacyjnych, takich z prawdziwego zdarzenia. Ówczesne władze miasta porozumiały się z dowództwem lokalnej jednostki wojskowej w sprawie realizacji takiego projektu. Okolicznością mocno sprzyjającą temu zamierzeniu było to, iż prezesem BKS-u był dowódca bocheńskiej jednostki wojskowej BIB (Bataliony Inżynieryjno – Budowlane). Jednostki posiadającej w swoich szeregach wykwalifikowane kadry fachowców budowlanych i dysponującej odpowiednim sprzętem, co miało niebagatelne znaczenie przy realizowaniu rozpoczętego wspólnie z Miastem projektu. Żołnierze zabrali się ostro do roboty. Wywieziono olbrzymie ilości ziemi i wyrównano teren pod mający tam powstać pełnowymiarowy stadion piłkarski wraz z podstawowym zapleczem. Dodatkowo, naturalnie ukształtowane zbocza dębczańskich pagórków mogłyby tworzyć prawdziwy, sportowy amfiteatr. Wstępnie wyznaczono  i nawet „opalikowano” zarysy mającego powstać obiektu! Niestety, realizację tych śmiałych planów przerwała w 1989 roku wielka transformacja ustrojowa rozlewająca się po całym kraju i jeden z najlepszych – nie tylko wg. mnie – realizowanych wówczas projektów obiektów sportowych w Bochni został wstrzymany i bezpowrotnie stracony…

Niedługo potem, o ponownym zagospodarowywaniu Dębczy zaczęliśmy się dowiadywać z buńczucznych zapowiedzi i obietnic przedwyborczych ówczesnych kandydatów na główny magistracki stołek, czyli posadę burmistrza Miasta. Czego nam wtedy nie obiecywano?! Znów miało powstać pełnowymiarowe boisko piłkarskie, hala sportowa, odkryty basen pływacki, zimowy tor saneczkowy i mini-trasa narciarska dla dzieci i dorosłych. Jakby było mało obietnic, to jeden z kandydatów dołożył do tego… kaskady wodne na Babicy w okolicy Lasku na Uzborni i zarybienie tegoż ścieko-potoku (sic!)

 Wkrótce jednak okazało się, że wszystkich przebił i pogodził pewien solidarnościowy wybraniec na ten stołek ( z litości przemilczę nazwisko!). Ten „gigant”, wspólnie z resztą rajcowskiej elity postanowił wykorzystać zniwelowany wielkim nakładem sił i środków teren pod… wysypisko miejskich śmieci!!! Dębczańska niecka zaczęła się w szybkim tempie zapełniać różnej maści odpadami komunalnymi, nie wyłączając odpadów sanitarnych i poszpitalnych!!! Proceder ten trwał kilka lat, aż do protestów ruszyli okoliczni mieszkańcy… i był to początek końca tego wysypiska. Przestano składować odpady, a te, zwiezione już potężne ilości, starano się ukryć pod grubą warstwą ziemi. Natura zaczęła w tym dziele pomagać – wyrosłe tam chaszcze z czasem zamieniły się w dorodne krzewy, a później w wielometrowej wysokości drzewa-samosiejki.         Ale wysypisko nadal żyło swoim życiem – z gnijących wciąż odpadów wyciekały na niżej położone tereny ohydne, cuchnące niebiesko-zielono-żółte ścieki… (zdjęcia poniżej)

W jakiś czas po opublikowaniu przeze mnie tych materiałów na FB wykonano prace melioracyjne i cuchnące ścieki zniknęły spod obiektu. Z wrodzonej skromności nie będę przypisywał sobie żadnych zasług w tym kierunku! Chociaż…? 🙂

Przez wiele lat kolejni kandydaci na fotel Burmistrza Bochni mamili wyborców obietnicami i mrzonkami dotyczącymi Dębczy. Co prawda, jednemu z burmistrzów udało się spełnić wyborcze obietnice dotyczące budowy osiedlowych mini boisk piłkarskich i w czasie jego kadencji powstało ok. pięciu, sześciu takich obiektów na terenie miasta. Nie wytrzymały jednak próby czasu i dość szybko ostały się tylko dwa – jeden właśnie na Dębczy (drugi w okolicach ulicy 20-go Stycznia).                                                                                                                                                                  Powstał tam ogrodzony, niewielki placyk do kopania piłki, w pobliżu którego wiele lat później zamontowano kilka urządzeń do ćwiczeń na wolnym powietrzu i na tym zakończyły się urbanistyczno-mocarstwowe plany zarządców miasta.                                                                   Żeby zaś było śmieszniej? straszniej? niektórzy z ówczesnych wybrańców ludu do dzisiaj zasiedlają bocheński magistrat i znów, jak przed laty, obiecują budowę obiektów sportowych! Tym razem w Chodenicach nad Rabą!  …Bocheńska  „never-ending story”…   (jzawada)

Ps1. Byłbym bardzo wdzięczny, gdyby się ujawnił ktokolwiek posiadający zdjęcia tych terenów z lat wcześniejszych, przed i powojennych. (jzawada)

Opublikowano BKS, BKS Bochnia, BKS Oldboys, Piłka nożna, Piłka nożna Bochnia, Sport | Dodaj komentarz

BKS – ocalić od zapomnienia… – odc. VIII

IS_TG Sokół Bochnia 1901r.

1901 r. – Budynek Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” przy ul. Parkowej w Bochni

W swojej blisko stuletniej historii, Bocheński Klub Sportowy funkcjonował prawie zawsze w  oparciu o dotacje finansowe i materialne Miasta, a także różnych zakładów pracy i sporadycznie sponsorów prywatnych. Jedynie w pierwszym roku od założenia piłkarskiego Klubu, ówcześni pasjonaci-założyciele obywali się bez jakiejkolwiek pomocy z zewnątrz, bawiąc się w uprawianie sportu pod postacią piłki kopanej. W początkowym okresie wystarczał im do tego placyk na tzw. targowicy (teren dzisiejszej Galerii „Rondo”), później były to „księże łąki” w okolicach obecnej bazy BZUK-u.  Place te nie spełniały jednak wymogów boiska piłkarskiego, wobec czego w 1922 roku, już jako „TS Bochnia”, Klub wystąpił do władz miasta, o wydzierżawienie boiska na tzw. Placu Turka. Niestety, Urząd Miasta na prośby Towarzystwa zareagował… zakazem uprawiania sportu na tym terenie! Dopiero po blisko roku starań i interwencji organizacji społecznych oraz ówczesnego Związku Piłkarskiego w Krakowie, Miasto zezwoliło na korzystanie z obiektu, po wpłaceniu kaucji w wysokości kilkuset tysięcy ówczesnych złotych.

Nie chcę się doszukiwać analogii do czasów dzisiejszych, ale obecne władze samorządowe Bochni, w wielu sprawach dotyczących Klubu działają, wypisz-wymaluj, w oparciu o tamte „wzorce” 🙂 .

Tyle wprowadzenia potrzebnego do zrozumienia tego, jaką wartością dla społeczności naszego miasta była i jest działalność wychowawczo-sportowa Bocheńskiego Klubu Sportowego, często sprowadzanego przez władze do roli żebraka, lub „zła koniecznego”.

Poniższa galeria zdjęć przedstawia, w pewnym skrócie, dzieje wielosekcyjnego, powstałego w 1952 roku Spółdzielczego Towarzystwa Sportowego „Start-Sokół” Bochnia, które w 1955 roku, decyzją Miasta przejęło  na „garnuszek” od BKS-u (wtedy „Górnika” Bochnia) najpierw sekcje piłki ręcznej i siatkowej, a dziesięć lat później (1965 r.) również piłkarzy nożnych, borykającego się z olbrzymimi kłopotami finansowymi bocheńskiego Klubu. Osobiście pamiętam (i z przykrością muszę to powiedzieć) wielką niechęć kierownictwa „Sokoła” do nas, piłkarzy. Przypuszczalnie od tego czasu uwidoczniły się, trwające bez mała do dnia dzisiejszego, animozje między sekcjami, co jakiś czas podsycane przez nieodpowiedzialnych ludzi – vide nieustające konflikty na linii MOSiR vs BKS…

Galeria:

Zdjęcia są częścią zbiorów (album „X lat „Start-Sokół” Bochnia) przekazanych mi przez Pana Macieja Habera, byłego piłkarza ręcznego BKS-u, syna wieloletniego Prezesa Bocheńskiego Klubu Sportowego Pana Ryszarda Habera. Tą drogą, Maćku, serdeczne Bóg zapłać! 🙂

Pozwoliłem sobie na dodanie do galerii uzupełniających opisów. Nieustająco zapraszam do lektury poprzednich (i przyszłych) odcinków  „BKS – ocalmy od zapomnienia”…(jzawada)

 

Opublikowano BKS Oldboys | Dodaj komentarz

BKS – ocalić od zapomnienia – cz. VII

Szachy w Bochni.

Napisać cokolwiek o historii tej królewskiej gry  w Bochni, nie zaczynając od mecenasa Edwarda Arłamowskiego, byłoby ciężkim grzechem zaniechania.

Edward Arłamowski (1909 – 1979)  to jedna z najwybitniejszych postaci polskich szachów. Absolwent bocheńskiego Gimnazjum im. Króla Kazimierza Wielkiego. Ukończył studia prawnicze, uzyskując tytuł doktora praw na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1945 roku. W okresie międzywojennym, od 1929r. – i później – związany z Krakowskim Klubem Szachistów.. Po 1945 roku w ścisłej czołówce polskich szachistów, niemal etatowy reprezentant kraju. Pięciokrotny uczestnik finałów mistrzostw Polski, trzykrotny medalista. Uczestnik wielu turniejów międzynarodowych. Wybitny zawodnik, ale i teoretyk szachowy, skomponował 190 zadań szachowych, wielokrotnie nagradzany  w międzynarodowych konkursach. Niestrudzony propagator szachów, publicysta.Od początku lat pięćdziesiątych aż do przejścia na emeryturę (w 1975 r.) był zawodowo związany z Bochnią, prowadząc kancelarię adwokacką. Pozostawił po sobie największy w Polsce księgozbiór o tematyce szachowej, liczący ponad trzy tysiące tomów. Zapisem w testamencie został on przekazany Bibliotece Jagiellońskiej.

Szachy w Bocheńskim Klubie Sportowym.

Znaczącą i jedną z najdłużej działających klubowych sekcji była sekcja szachowa. Powstała w 1945 roku z inicjatywy pp. Stefana Bierowskiego i Włodzimierza  Sokańskiego. Zgłoszono drużynę do rozgrywek w klasie „A”. Mecze rozgrywano w 10-osobowych składach.W górnym rzędzie od lewej: Leszek Hodowański, Józef Romański, Andrzej Hargesheimer – brat p.Tadeusza, ks.Antoni „Duszyczka” Czapliński, Kazimierz Smołka, prof. gimnazjum, siedzą: p.Feret, p.Antonik, Irena Białkowska, mec. Stefan Bierowski i Włodzimierz Sokański –  założyciele sekcji szachowej Klubu, oraz Kazimierz Gałczyński – właściciel znanego ongiś salonu fryzjerskiego w Rynku.

Tak przedstawiał się skład ówczesnej bocheńskiej drużyny. Zawody odbywały się w świetlicy górniczej przy szybie „Sutoris”, potocznie zwanej „Szufladą”, będącej także miejscem codziennej gry, bo szachy cieszyły się w Bochni  dużym zainteresowaniem, zwłaszcza wśród młodzieży.

BKS-szachy

Wielce oryginalne zdjęcie stolika szachowego z „główkami” klubowej drużyny szachowej, przedstawionej powyżej…

Już w 1953r. zespół awansował do ligi okręgowej. Mimo niezłych sportowo wyników, szachistów, funkcjonujących w oparciu o własne środki (w postaci składek zawodników) również nie omijały kłopoty finansowe, które w 1956r. spowodowały czasowe przenosiny „pod skrzydła” LZS Cikowice. Trwało to do 1958 roku. Wtedy to sekcja powróciła do BKS-u, występującego wówczas pod spółdzielczym szyldem BKS Start-Sokół. Były to najlepsze lata sekcji szachowej, zarówno pod względem sportowym, jak i finansowym.

Dwukrotnie bocheńscy szachiści wygrywają rywalizację w lidze okręgowej i walczą o wejście do drugiej ligi. Drużynę wzmacniają nowi zawodnicy – Zbigniew Drzazga, Antoni Hodur, Stanisław Kołodziej, Janina Mastaj, Janusz Ryguła, Marian Drzazga, a niedługo potem młode talenty – Jacek Tyrka i Bogdan Kosturkiewicz. Pojawiają się ich znaczące, indywidualne sukcesy – w 1977r. mistrzem woj.tarnowsko-sądeckiego w kat. juniorów  zostaje Bogdan Kosturkiewicz, zaś Jacek Tyrka zdobywa wicemistrzostwo na Mistrzostwach Polski Nauczycieli, w Polanicy Zdroju. W następnym, 1978 roku Jacek Tyrka wygrywa mistrzostwa okręgu tarnowsko-sądeckiego seniorów i reprezentuje okręg w mistrzostwach Polski.

Otwarcie szachowych MP Juniorek ’79 – z lewej Jacek Tyrka, drugi z prawej ówczesny prezes BKS Roman Szpisak.

      

W 1979r. Bocheński Klub Sportowy otrzymuje organizację szachowych Mistrzostw Polski Juniorek. Bochnię udanie reprezentuje Danuta Turczyńska, zaś jednym z sędziów zostaje Zbigniew Drzazga, zawodnik, działacz sportowy i instruktor – doceniony w 1980 roku  Złotą Odznaką PZSzach. Srebrną Odznakę otrzymał wówczas Jacek Tyrka.

  Z prawej (przy stoliku) – Zbigniew Drzazga

 

Przez kilkanaście następnych lat sekcja szachowa BKS-u pod kierunkiem Zbigniewa Drzazgi prężnie rozwijała się, wprowadzając systematyczne szkolenie młodzieży szkół podstawowych i ponadpodstawowych, zaś drużyna seniorów utrzymywała się w czołówce ligi wojewódzkiej. W roku 1996, wskutek zmian związanych z przejęciem niektórych klubowych sekcji przez MDK, przechodzi pod zarząd tej instytucji.

  

Kontynuując cykl historyczno-wspomnieniowy o Bocheńskim Klubie Sportowym staram się przedstawiać materiały w postaci zdjęć, dokumentów, czy też ustnych przekazów od naocznych świadków i uczestników tamtych wydarzeń, które wraz z Nimi tworzyły historię naszego Klubu.

W artykule korzystałem z materiałów z prywatnych zbiorów pp. Jacka Tyrki i Zbigniewa Drzazgi. Serdecznie dziękuję.  JZ.

Serdecznie dziękuję również p. Tadeuszowi Hargesheimerowi za podzielenie się z nami swoimi pamiątkowymi zdjęciami  Rodzinnymi oraz wspomnieniami z czasów czynnego uprawiania sportu. Pozdrawiam.  (jzawada)

Opublikowano BKS Oldboys | 2 Komentarze