BKS – ONI tworzyli historię Klubu… cz.12

Coraz trudniej jest pozyskiwać jakieś nowe informacje i materiały o dawnych zawodnikach i działaczach Bocheńskiego Klubu Sportowego. Odchodzą bezpowrotnie ostatni żyjący świadkowie i uczestnicy dawnych wydarzeń sportowych w naszym mieście, a wraz z Nimi odchodzi pamięć o ludziach, którzy tak wiele serca i umiejętności włożyli w to, by swoimi występami dawać radość innym. Dlatego też dla mnie ważna jest każda informacja, zdjęcie, czy możliwość kontaktu z Rodzinami byłych sportowców bocheńskiego Klubu, bo upływający czas, niestety, robi swoje…

Marian Biernat

W poprzednim odcinku przypomniałem nazwiska tych najstarszych zawodników, bramkarzy BKS-u. Teraz czas na prezentację kolejnych, których mogłem już oglądać zarówno podczas treningów, jak i w czasie ich meczów mistrzowskich.

1960r. – Marian Biernat (drugi od prawej) z zespołem BKS Bochnia przed meczem w Brzesku(?)

Seniorem wśród nich jest z pewnością Marian Biernat, nb. mój pierwszy klubowy trener i wychowawca. Urodzony w w 1933 roku w Ostrowie Królewskim, absolwent bocheńskiego Liceum Pedagogicznego. Bramkarskiego rzemiosła uczył się w LZS „Rzezawianka”. W trakcie studiów na krakowskiej WSWF, zgodnie z sugestią wykładowcy tej uczelni, bochnianina Władysława Stawiarskiego, spróbował swych sił – z całkiem niezłym skutkiem – w bramce drużyny piłki ręcznej AZS Kraków. W 1959 roku zadebiutował w szeregach pierwszego zespołu piłki nożnej BKS-u, w którym z powodzeniem występował przez dwa sezony. Po podjęciu pracy zawodowej i przewodniczeniu w Powiatowym Komitecie Kultury Fizycznej zrezygnował z czynnego uprawiania sportu, poświęcając swój wolny czas na pracę z piłkarskim „narybkiem” bocheńskiej, sportowej młodzieży.

1962r. – Wakacyjna półkolonia trampkarska na ówczesnym „boisku-klepisku” przy Parkowej… Z tyłu, z lewej stoi trener Marian Biernat , dalej trener Stanisław Mastaj. obok Niego Józef Rudnik. Poniżej drugi od prawej, z piłką, leży niespełna dwunastoletni Józek Zawada…
Druga połowa lat siedemdziesiątych… Trener Marian Biernat (w białej koszuli) z zespołem juniorów BKS-u…

Z wielką przyjemnością i satysfakcją wspominam pierwsze, z początków lat sześćdziesiątych, zajęcia treningowe prowadzone na bocheńskim boisku przez Mariana Biernata i pomagających Mu w treningach byłych piłkarzy BKS-u, Stanisława Mastaja i Stanisława Broszkiewicza. W tym też okresie Marian Biernat, za namową wspomnianego, czołowego niegdyś polskiego arbitra piłkarskiego Stanisław Mastaja, rozpoczął swoją sędziowską karierę. W 1966 roku był arbitrem ligi okręgowej, rok później III ligi, zaś drugoligowe szlify otrzymał już w 1969 roku. Ekstraklasowy debiut przypadł na mecz „Polonia” Bytom – „Legia” Warszawa, z udziałem wielkich gwiazd polskiej piłki, Kazimierza Deyny, Roberta Gadochy, czy też Lesława Ćmikiewicza.

1971r. – Marian Biernat jako główny arbiter spotkania na stadionie „Górnika” Zabrze…

W późniejszym okresie kariery prowadził zawody czołowych polskich zespołów, w których występowali m.in. Włodzimierz Lubański, Andrzej Szarmach, Jan Tomaszewski czy Grzegorz Lato. Po zakończeniu kariery rozjemcy piłkarskiego był kwalifikatorem sędziowskim oraz trenerem kilku podbocheńskich zespołów piłki nożnej. Pracował też jako nauczyciel WF w Zespole Szkół Mechanicznych w Bochni. Na zasłużoną emeryturę odszedł w 1998 roku. Wieloletni działacz bocheńskiego Podokręgu Piłki Nożnej i Rady Seniorów Bocheńskiego Klubu Sportowego. Wielki miłośnik szachów i aktywny członek sekcji szachowej Klubu.

Bocheńscy szachiści – przy stoliku, drugi od lewej Marian Biernat…

Bezsprzecznie, Marian Biernat jest jedną z najbardziej zasłużonych postaci bocheńskiego sportu. Wielu lat w zdrowiu Panie Trenerze!!! (jzawada)

Opublikowano BKS Oldboys | Dodaj komentarz

BKS – ONI tworzyli historię Klubu… cz.11

Pisząc o wydarzeniach z historii Klubu i ludziach, którzy w nich uczestniczyli opieram się w moim blogu na dokumentach w postaci zdjęć i ich opisów oraz ustnych przekazach świadków tamtych wydarzeń. Czasami jednak zdarza się, że otrzymuję pamiątkowe, stare fotografie od ludzi z kolejnych już pokoleń byłego zawodnika, czy działacza BKS-u i okazuje się, że mają oni duże kłopoty z rozpoznaniem na zdjęciu kogokolwiek, poza własnym krewnym. Podobnie jest z jakimiś bliższymi danymi dotyczącymi uczestników minionych wydarzeń, nie mówiąc już o przebiegu ich kariery sportowej, czy osobistych relacji. Mowa o dziesiątkach, a nawet i setkach znaczących postaci na przestrzeni stu lat istnienia i działalności Bocheńskiego Klubu Sportowego. A to są przecież konkretne osoby z nazwiskami i o Nich należy pamiętać, by nie pozostały anonimowe.

Dlatego chciałbym teraz przypomnieć krótkie sportowe charakterystyki zawodników i działaczy naszego Klubu, w oparciu o posiadane zdjęcia, a także osobiste, może nawet trochę subiektywne opisy i wspomnienia. Na dobry początek piłkarze nożni, przedstawiani formacjami: najpierw bramkarze, potem obrońcy, na końcu pomocnicy i napastnicy. Mam również nadzieję, że uda mi się jeszcze pozyskać jakieś wartościowe informacje o ludziach, którzy równie chlubnie, jak wcześniej przedstawiani, zapisali piękne karty w historii naszego Klubu.

Prawie do końca lat osiemdziesiątych obowiązywał przepis ustalający kolejne numery na koszulkach zawodników zgodnie z ich pozycją na boisku, zaczynając od bramkarza (nr.1) kończąc na lewoskrzydłowym napastniku (nr.11). W BKS-ie „jedynkę”, na koszulce nosiło wielu dobrych bramkarzy. Do tych, których znam tylko z opowieści dawnych działaczy i kibiców należeli: Mieczysław Rychter, Franciszek Kopacz i częściowo Jerzy Mrózek.

Mieczysław Rychter (1912-1966) u dołu z piłką – jeszcze jako zawodnik TS „Jutrzenka” Bochnia
Franciszek Kopacz (1923-1993) drugi z lewej…
Jerzy Mrózek (1931-1973) drugi od prawej…

O tych bramkarzach i ich piłkarskiej karierze nie posiadam, niestety, zbyt wielu informacji, choć jednego z Nich, Jerzego Mrózka oglądałem wraz z moim Tatą na bocheńskim stadionie jeszcze w latach pięćdziesiątych. Jako ciekawostkę podam, iż do dzisiaj kojarzę jaskrawo-żółtą bluzę w której często bronił bramki BKS-u. Pamiętam też niektóre szczegóły, które można by było potraktować jako „ciekawostki rodzajowe”… ale nie jestem uprawniony do pisania o życiu prywatnym bez zgody zainteresowanych, czy też ich rodzin.

W następnym rozdziale chciałbym napisać o bramkarzach, których znałem i osobiście oglądałem na bocheńskim stadionie. Byli to: Grzegorz Jonak, Michał Kaczorowski, Józef Blok, Stanisław Motoła, Marian Biernat. Jeśli zdążę skompletować materiał, to napiszę o Nich już za kilka dni. (jzawada)

Opublikowano BKS Oldboys | Dodaj komentarz

Wracają wspomnienia…

Na „fejsbukowej” stronie bocheńskiego Muzeum im. S. Fischera ukazał się bardzo ciekawy artykuł o tematyce sportowej, trafnie określający różnice dzielące dzisiejszą piłkę nożną od tej niegdysiejszej, sprzed kilkudziesięciu lat. Autor tekstu opublikował też zdjęcie drużyny piłkarskiej Bocheńskiego Klubu Sportowego z początku lat siedemdziesiątych ub. stulecia.

Muzeum im. S. Fischera w Bochni

„Nasze chłopaki”
Dzisiejszy sport to przede wszystkim pieniądze. Jaskrawo pokazują to choćby czasy pandemii, gdy ze względów sanitarnych mecze odbywają się przy pustych trybunach. W tych pokazywanych przez telewizję, zakrawa na groteskę fakt, że mimo braku publiczności słychać sztucznie wygenerowane okrzyki dopingu a nawet chóralne śpiewy kibiców, choć trybuny świecą pustkami. Show must go on! Przedstawienie musi trwać i trwa w najlepsze, bo w grę wchodzą reklamy i duże, bardzo duże pieniądze. Sport stracił cnotę niewinności już dawno temu. Ale przecież kiedyś nie był tak, jak dziś, do bólu skomercjalizowany. Dzisiejsze drużyny to prawdziwe armie zaciężne z zawodnikami i trenerami werbowanymi z różnych stron świata. Dotyczy to nie tylko najbardziej renomowanych klubów, lecz także drużyn z niższych a nawet z całkiem niskich szczebli rozgrywek. Dochodzi do tego, że w danej miejscowości wybiega na boisko „lokalna” drużyna tylko z nazwy, bo często w jej składzie nie uświadczysz ani jednego autochtona! Kiedyś było to nie do pomyślenia. Kibice autentycznie utożsamiali się z drużyną, bo w niej grali swoi – koledzy, chłopaki z sąsiedniej ulicy, podwórka, lokalni idole. Podziwiani i oklaskiwani, choć czasem dla równowagi i wygwizdywani, jeśli na to zasłużyli. Byli jednak swoi!
Wpadło nam w ręce zdjęcie wyjątkowe, wykonane pewnie gdzieś w latach 70. ubiegłego wieku na rynku bocheńskim. Przedstawia drużynę piłki nożnej bocheńskiego BKS z jej ówczesnymi gwiazdami. Kilku piłkarzy oczywiście rozpoznajemy, lecz nie wszystkich. Chcemy tę przyjemność identyfikacji osób pozostawić Wam, w nadziei, że podzielicie się z nami swoją wiedzą na temat prezentowanej fotografii.

Obraz może zawierać: 10 osób, ludzie stoją i na zewnątrz
1970r. – Drużyna piłkarska BKS-u. Od lewej: Jerzy Nosek, Józef Zawada, Antoni Buczkiewicz, Henryk Rzepecki, Włodzimierz Władyga, Zbigniew Florek, Włodzimierz Reguła, Jan Aksamit, poniżej: Władysław Dygutowicz, Maciej Pacuła. (fot. Muzeum im. S. Fischera uzupełniona przeze mnie podaniem składu drużyny)

Powyższe zdjęcie przedstawia drużynę BKS Bochnia oczekującą przy Rynku na wymarsz z pierwszomajowym pochodem, równo przed pięćdziesięciu laty (01.05.1970).

Zdjęcie z moich zbiorów (1.V.1970)
1 maja 1971…

Udział w corocznym przemarszu ulicami miasta, wśród wielotysięcznych tłumów oklaskujących sportowców był dla nas radosnym, niezapomnianym przeżyciem. Nas nie interesowała trybuna honorowa i to, kto na niej stoi – szliśmy w pochodzie dla swoich rodzin oraz kibiców i sympatyków naszego Klubu. Ludzi, których sympatię i uznanie – ale i czasami krytykę – odczuwaliśmy niemal każdego dnia. Biorąc pod uwagę bocheńskie realia, na naszych meczach trybuny nigdy nie świeciły pustkami, 700-800 osób to był standard, nierzadko trafiał się komplet, czyli ok. tysiąca. Dla takiej publiki chciało się grać… Obecnym piłkarzom BKS-u życzę z całego serca, aby dobrą grą potrafili zachęcić swoich sympatyków do regularnych odwiedzin stadionu przy Parkowej i wspomagania drużyny w tych niełatwych czasach. (jzawada)

Opublikowano BKS Oldboys | Dodaj komentarz

BKS – ONI tworzyli historię Klubu… cz.10

Pierwsze bocheńskie klubu sportowe powstawały dzięki spontanicznej inicjatywie lokalnych, wielodzietnych rodzin, z dominującą rolą „klanu” Regułów – Henryka i jego sześciu synów, założycieli Bocheńskiego Klubu Sportowego. Z czasem stało się to tradycją, a nawet normalnością, iż w drużynie piłkarskiej prawie zawsze grało kilku facetów o tym samym nazwisku i rodowodzie. Kiedy ojciec kopał piłkę w towarzystwie braci, to naturalną koleją rzeczy, synowie szli w ich ślady, bo każdy z nich chciał spełnić swoje sportowe marzenia.

Do Regułów, Zychów, Mastajów dołączyli również Biernatowie.

Jan Biernat

Jan Biernat (1910 – 2002), wraz z czterema braćmi, karierę piłkarską zaczynał w latach trzydziestych ub. wieku w klubie o nazwie KS „Jaskółka” Bochnia, by później kontynuować ją w BKS Bochnia, aż do 1939 roku.

Jan Biernat w środkowym rzędzie pierwszy z prawej…Trzeci od prawej jego brat Józef, piąty kolejny brat Henryk.
Skład drużyny KS „Jaskółka” Bochnia z roku 1923? lub 1929?

Tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej został działaczem Bocheńskiego Klubu Sportowego i kierownikiem drużyny piłkarskiej. Funkcję tę pełnił w latach 1945-57. Wtedy to, w nowo powstałym Podokręgu Piłki Nożnej w Bochni został weryfikatorem w Komisji Gier i Dyscypliny, później długoletnim członkiem Zarządu Podokręgu.

Jan Biernat (z prawej) oraz Jan Cepak i Józef Krakowski na płycie boiska w Chodenicach.

Jan Biernat był człowiekiem bardzo skromnym, o wielkiej kulturze osobistej, pozytywnie nastawionym do ludzi. Zawsze służył pomocą, doświadczeniem i dobrą radą zawodnikom, sędziom i działaczom. Był wielkim pasjonatem sportu, który dla Niego do końca życia był siłą dającą zdrowie i energię.

Wiesław Biernat

Jednym z Jego synów jest Wiesław. Urodzony w 1943 roku w Bochni, sportowe pasje przejął po Ojcu.

Wiesław Biernat – kapitan drużyny MKS Bochnia…

Jako zawodnik, pierwsze kroki stawiał w MKS Bochnia, będąc jeszcze uczniem bocheńskiego I LO. Z „dorosłą” piłka spotkał się podczas pełnienia służby wojskowej. Był zawodnikiem pierwszego zespołu „Stoczniowca” Gdańsk, występując na pozycji lewego obrońcy. Po odbyciu służby powrócił do rodzinnego miasta zasilając drużynę BKS-u Bochnia.

1969r. – Trener Wiesław Biernat z zespołem BKS Bochnia w trakcie zajęć na obozie kondycyjnym…
Jako trener BKS-u…

Po kilku latach gry w bocheńskim zespole, dalszą karierę zawodniczą poświęcił dla pracy szkoleniowej, zostając trenerem drużyny seniorów Bocheńskiego Klubu Sportowego. Jako absolwent krakowskiej AWF (kierunek nauczycielski) umiejętnie godził obowiązki nauczyciela bocheńskich szkół, z prowadzeniem treningów piłki nożnej w Klubie. Po dwuletniej pracy z seniorami, zajął się szkoleniem piłkarskiej młodzieży naszego Klubu.

1968r.- Wiesław Biernat ze swoimi podopiecznymi z I LO w Bochni.

W latach 1986-1996 szkolił kilka pokoleń młodych piłkarzy bocheńskich i okolicznych klubów. Niemal równolegle z praktyką trenerską i nauczaniem w szkole zdobywał szlify sędziego piłkarskiego, zaliczając pierwsze egzaminy na arbitra już w 1965 roku. Podnosząc stopniowo kwalifikacje, karierę sędziowską kontynuował do 1989 roku. Jako arbiter główny prowadził 72 mecze na poziomie drugiej ligi państwowej, w sumie zaś sędziował ponad 750 spotkań piłkarskich.

Aktywnie działał w administracji samorządowej oraz organizacjach społecznych. Wieloletni członek Prezydium Zarządu Małopolskiego Związku Piłki Nożnej. Były dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Szkolenia Sportowego Młodzieży w Krakowie – Nowej Hucie.

2016r. – Wiesław Biernat jako Honorowy Prezes Podokręgu PN w Bochni…

Pełnił wiele funkcji w Podokręgu Piłki Nożnej w Bochni, również jako wiceprezes, później prezes tegoż Podokręgu. Niestrudzony społecznik, autor wielu inicjatyw mających na celu zapewnienie w miarę spokojnej egzystencji Bocheńskiemu Klubowi Sportowemu i stabilizacji, często napiętych stosunków na linii Klub – Miasto. (jzawada)

Opublikowano BKS Oldboys | Dodaj komentarz

BKS – ONI tworzyli historię Klubu – cz.9

Wczesne lata pięćdziesiąte ub. stulecia były dobrym czasem dla bocheńskiej piłki. W miarę spokojny byt lokalowo – materialny zapewniała bocheńska Żupa Solna, która właśnie przejęła opiekę nad Klubem. Decyzją ówczesnych władz miasta, Bocheński Klub Sportowy został włączony w struktury Zrzeszenia Sportowego „Górnik”. Ułatwiało to nawiązywanie kontaktów z innymi górniczymi klubami, a tym samym stwarzało możliwość pozyskiwania zawodników z tego Zrzeszenia. Kierownictwo Klubu dość szybko wykorzystało tę okazję i zaczęło sprowadzać do drużyny piłkarzy z górniczego Śląska. Pierwszym takim „nabytkiem” został 21-letni Eryk Piesiur.

Na bocheńskim stadionie – trzeci od prawej Eryk Piesiur…

Urodzony w Katowicach w 1933 roku, piłkarskiego rzemiosła uczył się kopiąc piłkę z rówieśnikami z „familoków” w podmiejskiej dzielnicy Nikisz. Po ukończeniu Technikum Górniczego podjął pracę w kopalni „Wieczorek”… Niestety, nie udało mi się dotrzeć do jakichkolwiek informacji na temat początków Jego kariery piłkarskiej i macierzystego klubu. Wiadomo tylko, że pierwszą poważną propozycję gry otrzymał tuż po odbyciu zasadniczej służby wojskowej, właśnie z Bocheńskiego Klubu Sportowego. Z propozycji skorzystał i do naszego miasta sprowadził się pod koniec 1954 roku. Zamieszkał w Bochni, wraz z poślubioną dwa lata później małżonką, w wynajętym przez Klub mieszkaniu w domu Państwa Stańczewskich, przy ulicy św. Leonarda.

Nieistniejący już dom Państwa Stańczewskich przy ulicy św. Leonarda…

Dysponujący świetnymi warunkami fizycznymi i solidnym wyszkoleniem technicznym Eryk Piesiur dość szybko stał się prawdziwym filarem i niekwestionowanym liderem bocheńskiego zespołu. Był uniwersalnym zawodnikiem, od Niego zaczynała się większość akcji ofensywnych drużyny. Zdobywał wiele bramek potężnymi uderzeniami z dalszej odległości. Świetny w grze głową.

U góry, drugi od lewej stoi Eryk Piesiur, poniżej drugi od lewej Paweł Porwol, czwarty Rudolf Skipioł…

Pod koniec 1955 roku, gdy stworzyły się warunki awansu do ówczesnej klasy kręgowej (dzisiejsza, choć zdecydowanie słabsza, III liga), sprowadzono do Klubu kolejnych zawodnikami ze Śląska. Do Bochni zawitali Rudolf Skipioł i Paweł Porwol. Pierwszy z Nich był lewonożnym, świetnie wyszkolonym technicznie napastnikiem. Szybkim, błyskotliwym dryblerem, z łatwością ogrywającym przeciwnika strzelcem wielu bramek. Drugi, nieustępliwym, ofiarnie grającym pomocnikiem, zawodnikiem od tzw. czarnej roboty, wspomagającym formacje zarówno ofensywne jak i defensywne zespołu.

Trójka śląskich „muszkieterów” była olbrzymim wzmocnieniem zespołu, który w 1956 roku, po raz pierwszy w historii Klubu wywalczył awans do wspomnianej klasy okręgowej. Dwaj z Nich związali się z Bochnią na stałe, tutaj zamieszkali i założyli rodziny. Paweł Porwol był pracownikiem bocheńskiej kopalni soli na stanowisku sztygara. Zmarł w 1997 roku w wieku 64 lat. Rudolf Skipioł pracował w biurze Zakładów Ceramiki Budowlanej w Bochni. Odszedł na zawsze w pierwszych dniach listopada 2020 roku w wieku 84 lat. Jeden z trójki Jego synów, Artur, był również utalentowanym zawodnikiem BKS-u i moim młodszym kolegą z zespołu.

Eryk Piesiur odszedł z Bocheńskiego Klubu Sportowego z początkiem lat sześćdziesiątych ub. wieku. Otrzymał wtedy propozycję gry w III-ligowym zespole „Hutnika” Trzebinia. Skorzystał z tej oferty i jeszcze przez kilka lat był czołową postacią hutniczej drużyny. Po skończeniu kariery piłkarskiej podjął pracę szkoleniowca w tym klubie. Trenował drużyny młodzieżowe i seniorskie nieprzerwanie, aż do 1990 roku, odnosząc z nimi wiele sukcesów. Jednym z Jego najbardziej znanych wychowanków był Mieczysław Agafon, były zawodnik m.in. „Górnika” Zabrze i „Petrochemii” Płock.

Eryk Piesiur do końca swoich dni żywo interesował się losami klubu i piłkarskiej drużyny. Zmarł 05.05.1999 roku w wieku 66 lat. (jzawada)

Ps. Dziękuję Pani Beacie Piesiur-Ratka za podzielenie się ze mną informacjami dotyczącymi Jej Ojca. Dziękuję również p. Krzysztofowi Stańczewskiemu za udostępnienie pamiątkowych zdjęć.

Opublikowano BKS Oldboys | Dodaj komentarz

Zmarł Rudolf Skipioł (1933 – 2020)

W pierwszym, listopadowym tygodniu, odszedł od nas na zawsze kolejny z WIELKICH bocheńskiej piłki, śp. Rudolf Skipioł, w latach 1956-65 jeden z czołowych zawodników naszego Klubu. Współautor pierwszego, historycznego awansu piłkarskiego zespołu Bocheńskiego Klubu Sportowego (1956r.) do ligi okręgowej (dzisiejsza III liga).

Początek lat sześćdziesiątych, piłkarski zespól BKS-u – drugi od prawej Rudolf Skipioł…

W ub. środę w bocheńskiej nekropolii Rodzina oraz Znajomi odprowadzili śp. Zmarłego na miejsce wiecznego spoczynku. Spoczywaj w pokoju Panie Rudolfie, niech Ci ziemia lekką będzie…

Ps. Szczególnie przykre jest to, że znów żegnamy kolejnego, byłego zawodnika Bocheńskiego Klubu Sportowego w całkowitej ciszy i zapomnieniu ze strony Klubu... (jzawada)

Opublikowano BKS Oldboys | Dodaj komentarz

BKS – kiedyś KS „Górnik” Bochnia…

W drugiej połowie lat czterdziestych ubiegłego wieku, wkrótce po odbudowie zniszczonego przez hitlerowskiego okupanta boiska piłkarskiego przy ul. Parkowej, Bocheński Klub Sportowy, decyzją ówczesnych władz miasta, dostał się pod opiekuńczo – sponsorskie skrzydła bocheńskiej Kopalni Soli. Był to jeden z najlepszych okresów w historii bocheńskiej piłki nożnej – zarówno pod względem sportowej, jak i finansowo – lokalowej stabilizacji. Klub został członkiem – aż do 1965 roku – Zrzeszenia Sportowego „Górnik” i przyjął nazwę „Górnik” Bochnia.

Tutaj mieściła się siedziba Klubu…

Siedzibą Klubu został jeden z kopalnianych budynków przy szybie „Sutoris” (pomieszczenia dzisiejszej, choć już byłej?, restauracji „Grota” przy ul. Solnej). Wiązało się to z dość dużym utrudnieniem dla zawodników, choć mogło być swego rodzaju atrakcją dla mieszkańców miasta – otóż sportowcy przed każdym treningiem i meczem przebierali się w Klubie, by potem, bez względu na pogodę, przemaszerować ulicami miasta (ok. 800m.) na stadion przy ul. Parkowej… i oczywiście później w odwrotnym kierunku. Wtedy żadnemu z nas – a uczestniczyłem w tych „spacerach” od 1962 roku – to nie przeszkadzało, choć wyobrażam sobie jaka by była dzisiejsza reakcja obecnych gwiazd futbolu..

1955r. Mecz piłki siatkowej kobiet na boisku przy szybie „Sutoris”

Ale to utrudnienie dotyczyło wówczas tylko piłkarzy, bo siatkarki i siatkarze oraz piłkarze ręczni, będący w owych czasach w strukturach Zrzeszenia Sportowego „Start – Sokół” mogli grać i trenować na boiskach, które zostały wybudowane zaraz za szybem kopalni. W miejscu, gdzie dzisiaj znajduje się sklep spożywczy było boisko do piłki siatkowej, tam gdzie restauracja-kawiarnia „Jubilatka”, boisko do piłki ręcznej. Granie zwłaszcza na tym obiekcie, znajdującym się w bezpośrednim sąsiedztwie nie przykrytego jeszcze potoku Babica, a odgrodzonego tylko drewnianym płotem, było dodatkową „atrakcją” – piłka dość często lądowała w potoku. W okresie zimowym na tym boisku funkcjonowało również ogólnodostępne lodowisko. Ze względu na to, iż Zarząd Klubu był zobowiązany pozyskiwać dodatkowe pieniądze na statutową działalność, obiekty sportowe, te przy kopalni, jak i boisko przy Parkowej (piłka ręczna 11-osobowa) były odpłatnie udostępniane innym organizacjom sportowym i szkolnym.

Ps. Dzisiejszy, wspomnieniowy artykuł jest wstępem do kolejnego odcinka z cyklu „BKS – ONI tworzyli historię Klubu…” A o kim i o czym – już wkrótce… (jzawada)

Opublikowano BKS Oldboys | Dodaj komentarz

Zmarł Henryk Płachta (1950 – 2020)

R.I.P

Wczoraj dotarła do mnie smutna wiadomość – w szpitalu w Krzeszowicach zmarł Henryk Płachta, mój Kolega z lat młodości. Były zawodnik sekcji piłki nożnej Bocheńskiego Klubu Sportowego.

W dolnym rzędzie pierwszy z lewej Henryk Płachta…

Do ostatnich dni swego życia wierny i oddany kibic piłkarskiej drużyny naszego Klubu. Heniu, spoczywaj w pokoju, niech Ci ziemia lekką będzie. Serdeczne wyrazy współczucia dla Rodziny Zmarłego.

Msza święta i pogrzeb prawdopodobnie w czwartek (nie podano jeszcze daty). (jz)

Opublikowano BKS Oldboys | Dodaj komentarz

BKS – ONI tworzyli historię Klubu… cz.8

Zdecydowaną większość osób, o których piszę i które wspominam w swoim blogu, znałem osobiście. Niektórym, zwłaszcza tym dużo starszym ode mnie, tylko kibicowałem podczas różnego rodzaju imprez sportowych. W czasach wczesnej młodości na sportowe zawody zabierał mnie mój Ojciec, który w latach pięćdziesiątych był społecznym działaczem BKS-u. To właśnie z Nim oglądałem m.in. mecze piłki ręcznej bocheńskiej drużyny 11-osobowej, rozgrywane na piłkarskim stadionie przy ulicy Parkowej.

Krzysztof Kalandyk (1936 – 2012)

Jednym z mocnych punktów tej drużyny był wówczas Krzysztof Kalandyk. Absolwent bocheńskiego Liceum Ogólnokształcącego (1954r.), ukończył studia na krakowskiej WSWF i w 1960 roku obronił pracę magisterską, której promotorem był ówczesny wykładowca tej uczelni, bochnianin, p.Władysław Stawiarski.

W nauczycielskim gronie – drugi od prawej K.Kalandyk.

W latach 1960-62 Krzysztof Kalandyk pracował jako nauczyciel WF w Szkole Podstawowej w Lipnicy, później (1962-64) był instruktorem WF w Pułku Lotniczym WP. Po odejściu z wojska powrócił do nauczania i podjął pracę w ówczesnym Liceum Ekonomicznym w Bochni. W szkolnictwie przepracował blisko 35 lat, aż do roku 1996.

(1957r) W AZS Kraków – w pierwszym rzędzie trzeci od lewej…
(1954r.) Na bocheńskim stadionie z kolegami z zespołu- trzeci od lewej K.Kalandyk…

Przygodę z piłką ręczną zaczął w latach pięćdziesiątych w KS „Górnik” Bochnia. W okresie studiów był zawodnikiem I-ligowego AZS Kraków, z którym w 1958 roku zdobył wicemistrzostwo Polski. Wraz z Nim sukces ten świętowali również inni bochnianie – Tadeusz Możdżeń, Marian Biernat (bramkarz) oraz trener Władysław Stawiarski. Członkami tego zespołu byli również m.in. Stanisław Majorek i Boguchwał Fulara, późniejsi znakomici trenerzy reprezentacji Polski w piłce ręcznej.

…(pierwszy z prawej)
Z meczu ligowego – trzeci od prawej Krzysztof Kalandyk…
K.Kalandyk (u dołu, drugi z prawej)
Z tym bocheńskim zespołem Krzysztof Kalandyk walczył dwukrotnie w finałach Pucharu Polski – od lewej: kier. drużyny Stanisław Chełmecki, Bolesław Wnęk, Stanisław Motoła, Kazimierz Zięba, Zbigniew Sojka, Krzysztof Kalandyk, Marian Tarczałowicz, NN, Marek Siwy, Janusz Soroczak, Janusz Kurkiewicz, Józef Kocot, trener Janusz Żarek.
Z początkiem lat sześćdziesiątych jedenastoosobowy szczypiorniak przekształcił się w piłkę ręczną drużyn siedmioosobowych. Oto drużyna Bocheńskiego Klubu Sportowego – stoją od lewej : kierownik drużyny Stanisław Chełmecki, Kazimierz Zięba, Józef Kocot, Janusz Kurkiewicz, Krzysztof Kalandyk, Stefan Sacha, trener Janusz Żarek, poniżej Janusz Soroczak, Stanisław Dyląg, Marian Tarczałowicz.

Po studiach kontynuował karierę sportową w „Górniku” Bochnia. Z bocheńską drużyną 11-osobowego szczypiorniaka dwukrotnie (1961r. Warszawa, 1962r. Gdańsk) zdobywał II miejsca w finałach Pucharu Związku Piłki Ręcznej Polski. Jako zawodnik – bardzo szybki, świetnie wyszkolony technicznie rozgrywający. Posiadał bardzo mocny rzut, co pozwalało Mu na zdobywanie wielu bramek uderzeniem z tzw. drugiego koła. Po przekształceniach i zmianach w systemie rozgrywek (od początku lat sześćdziesiątych w całej Polsce wprowadzano rozgrywki drużyn 7-osobowych), jeszcze przez wiele lat był czołowym zawodnikiem tej dyscypliny w naszym Klubie. (jzawada)

Opublikowano BKS Oldboys | 1 komentarz

BKS – ONI tworzyli historię Klubu… cz.7

Był jednym ze wspaniałych sportowców z tamtych, bezpowrotnie minionych czasów, gdy uprawianie sportu było bezinteresowną pasją i sposobem na życie…

                                             Józef Lysy (1932 – 2020)

Józef Lysy (u góry) z zespołem piłkarzy ręcznych KS  „Start-Sokół) Bochnia.

Nauczyciel i trener, sportowiec. Wychowawca kilku pokoleń siatkarek i siatkarzy Bocheńskiego Klubu Sportowego. Jeden z najlepszych zawodników i trenerów naszego Klubu. Cierpliwy i wyrozumiały jako nauczyciel, fachowy i wymagający jako szkoleniowiec. Człowiek- instytucja. Nieustannie i mocno zaangażowany w życie sportowe i społeczno-kulturalne naszego miasta. Perfekcjonista.  Zawsze doskonale przygotowany – w Jego pracy nigdy nie funkcjonowało określenie „jakoś to będzie…”

1953r. – Mecz koszykówki Stalinogród (dzisiejsze Katowice) – „Górnik” Bochnia. Z prawej (w wyskoku) Józef Lysy…

Wszechstronnie uzdolniony sportowiec, uprawiający wyczynowo piłkę ręczną, koszykówkę i piłkę siatkową – ówczesne przepisy pozwalały bowiem na równoczesny udział w rozgrywkach tych dyscyplin sportu. Jako zawodnik był znaczącą postacią w każdej z tych drużyn.

Największe sukcesy odnosił z zespołem piłki ręcznej 11-osobowej: 1951r. – półfinał  MP (Kuźnia Raciborska), 1952r. – mistrz ligi wojewódzkiej, powtórnie półfinał MP (Bochnia – 3000 widzów oklaskiwało zwycięstwa nad zespołami AZS Poznań i „Kolejarz” Łódź. Niestety, porażka ze „Spójnią” Katowice zamknęła drogę do finałów MP. 1958r. – awans do II ligi,  1961r. – finał pucharu Związku Piłki Ręcznej Polski i II miejsce (Warszawa), 1962r – powtórnie finał pucharu ZPRP i II miejsce (Gdańsk).

1961r. -1961r. – Drużyna piłkarzy ręcznych (11 os. – II liga) – od lewej: Józef Lysy, Stanisław Motoła, Tadeusz Hargesheimer

Po zmianach w 1963 i przekształceniu szczypiorniaka w piłkę ręczną drużyn siedmioosobowych jeszcze przez kilka lat był czynnym zawodnikiem bocheńskiego zespołu.

Siatkarze „Górnika” Bochnia Józef Lysy trzeci z lewej…

Później już całkowicie poświęcił się siatkówce, prowadząc przez wiele lat zarówno męskie jak i żeńskie zespoły naszego Klubu.

Józef Lysy (z prawej) z zespołem siatkarek BKS „Start-Sokół”…

Odnosił z nimi wiele sukcesów sportowych, awansując do wyższych klas rozgrywkowych. Powszechnie ceniony za fachowość. Lubiany za pogodę ducha, bezkonfliktowość i pozytywne nastawienie do ludzi.  Pozostanie na zawsze w pamięci i sercach sympatyków bocheńskiego sportu!  (jzawada)

 

Opublikowano BKS Oldboys | Dodaj komentarz