Rada Seniorów (RS) Podokręgu Piłki Nożnej w Bochni jest stowarzyszeniem działaczy, byłych zawodników, trenerów i sędziów piłkarskich z Bochni i powiatu bocheńskiego. Jest organem doradczym i opiniodawczym Zarządu Podokręgu PN w Bochni. Podstawą działania RS jest m.in. integracja działaczy i wykorzystanie ich doświadczeń w realizacji celów i zadań związanych z lokalną piłką nożną, propagowanie historii i osiągnięć bocheńskiej piłki nożnej oraz kultywowanie jej najlepszych tradycji. Ważnym zadaniem Rady jest organizowanie spotkań członków RS z przedstawicielami władz sportowych i samorządowych, a także uczestnictwo w różnego rodzaju ceremoniach i uroczystościach.
Tegoroczne, tradycyjne już spotkanie członków RS odbyło się w gościnnym plenerze bocheńskiej „Gospody n/Rabą”. W spotkaniu brali również udział zaproszeni goście z zaprzyjaźnionych okręgów piłkarskich. Delegacji Rady Seniorów MZPN Kraków przewodniczył jej szef, p. Marek Ostręga, Tarnów reprezentowali Seniorzy pod przewodnictwem p. Edwarda Karasińskiego, zaś mocną jak zwykle ekipę z Podokręgu Wieliczka przywiózł przewodniczący RS, p. Julian Chorabik. W spotkaniu uczestniczył także przewodniczący PPN w Bochni, p. Jan Krupa.
W trakcie ożywionej dyskusji wymieniano się informacjami na temat prowadzonej działalności, a także problemów nękających piłkarskie środowiska w danych okręgach i podokręgach. I tak, reprezentujący bocheńską RS, p. Wiesław Biernat zapoznał zebranych z tragiczną wręcz sytuacją bocheńskich IV-ligowców, pozbawionych możliwości rozgrywania meczów na miejskim stadionie za sprawą bezmyślnych decyzji nie tylko Mosir-u, ale przede wszystkim władz miasta.
Z kolei, o stwarzającej wiele problemów i podtekstów, dotychczas nie uregulowanej stosownymi przepisami, możliwości gry w piłkarskich zespołach niższej klasy zawodników parających się również sędziowaniem tych rozgrywek, z goryczą mówił p. Julian Chorabik, podając przykłady sędziowskiego „kumoterstwa”z podkrakowskich boisk.
Ciekawą analizę i taktyczne szczegóły dotychczas rozegranych na ME we Włoszech piłkarskich spotkań przedstawił wiceprzewodniczący krakowskiej Rady Seniorów, p. Andrzej Szmyt, dając okazję do wymiany zdań na temat sukcesu i osiągnięć polskiego zespołu reprezentacyjnego.
Takie spotkania są doskonałą okazją do wymiany doświadczeń i sposobów rozwiązywania mniejszych i większych problemów, z którymi borykają się zarówno organizacje sportowe jak i samorządy wielu miast. Dlatego też trzeba docenić i uszanować zapał i pracę tych społecznych, seniorskich gremiów. (jzawada)
Ps. Pragnę uspokoić wszystkich tych, których może „denerwować” widok suto 🙂 zastawionych stołów – jemy, działamy i pomagamy innym bezinteresownie i za własne, składkowe pieniądze!




















Wiosenna runda rozgrywek Orlikowej Ligi Oldbojów „LEOPAK” dobiegła końca. W wyjazdowym, ostatnim przed wakacyjną przerwą spotkaniu, przeciwnikiem bocheńskich oldbojów byli „Juniorzy” Lisia Góra, jeden z czołowych zespołów tej ligi. Zgodnie z przewidywaniami gospodarze ruszyli do ataku od pierwszych minut spotkania, stwarzając pod naszą bramką kilka niebezpiecznych sytuacji, ale to my, po strzale Jarka Stracha objęliśmy prowadzenie. „Juniorzy” dość szybko wyrównali, później Wiesiek Matusik nie dał żadnych szans bramkarzowi przeciwnika, ale po chwili było już 2:2 po mocnym uderzeniu i rykoszecie. Wraz z upływającym czasem powoli zarysowywała się nasza przewaga, której efektem były bramki zdobyte przez Adama „Dziadka” Małeckiego oraz powracającego do formy po ciężkiej kontuzji, Tadka Nizioła. Na przerwę schodziliśmy prowadząc 4:2.
Druga część meczu miała podobny przebieg – przeciwnik zbliżał się na jedno trafienie, my zdobywaliśmy kolejną bramkę. I tak, na 5:3 podwyższył Misiek Dziuba, na 6:4 ponownie Wiesiek Matusik, zaś wynik ustalił wyróżniający się w tym meczu Piotrek Mikulski. Końcowy wynik spotkania 7:5 dla naszej drużyny i współliderowanie na półmetku rozgrywek, wraz z zespołami „Wieczor-Team” i „Okocimski” Brzesko, z tym samym, dziewiętnastopunktowym dorobkiem, zdobytym w ośmiu meczach.
Wczorajsze spotkanie oldbojów BKS Stalprodukt Oldboys i Wietrzychowic miało pewne znaczenie dla bocheńskiego zespołu – to właśnie z tą drużyną w poprzednim sezonie przegraliśmy jedyny mecz w rozgrywkach Orlikowej Ligi Oldbojów „LEOPAK”. Tym razem niespodzianki nie było, zwłaszcza, że goście rozpoczęli spotkanie „gołą” siódemką i dopiero w trakcie meczu zapełniała się ich ławka rezerwowych.
Już w drugiej minucie Wiesiek Matusik otworzył, a kilka minut później podwyższył wynik na 2:0. Goście, co prawda strzelili kontaktowego gola, ale to było ich jedyne trafienie we wczorajszym meczu. Nasz zespół powoli przejmował inicjatywę i kontrolę nad spotkaniem prowadząc do przerwy 4:1.
Druga część meczu to już zdecydowana przewaga naszej drużyny, udokumentowana zdobyciem sześciu kolejnych goli. Goście, grając twardo i ambitnie próbowali zagrozić naszej bramce, ale przeszkodziły temu zdecydowane interwencje obrońców i dobra dyspozycja bramkarza Janka Panny. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 10:1 dla zespołu bocheńskiego.
Jakże aktualnego i ważnego wymiaru nabiera sprawa utraty licencji na rozgrywanie ligowych zawodów piłkarskich w Bochni, w kontekście wygrania czwartoligowych rozgrywek przez piłkarzy Bocheńskiego Klubu Sportowego. Poniższy artykuł z piątkowej Gazety Krakowskiej przypomina o czymś, co jest bagatelizowane i skutecznie chowane pod dywan przez władze naszego miasta, współodpowiedzialne za samowolę budowlaną dyrektorki MOSiR-u.![WP_20160612_10_38_16_Pro[1]](https://bksoldboy.com/wp-content/uploads/2016/06/wp_20160612_10_38_16_pro1-e1465724246909.jpg?w=577&h=1024)
Wczoraj w Szynwałdzie, w ramach Orlikowej Ligi Oldbojów, bocheńscy oldboje rozegrali, przełożone z 27.05, spotkanie z zespołem „Young Boys”. Nasz zespół występował w roli zdecydowanego faworyta, mając za przeciwnika drużynę zajmującą przedostatnie miejsce w tabeli, z zaledwie trzema zdobytymi punktami. Niestety, po raz kolejny okazało się jak nieprzewidywalną grą jest piłka nożna…
Po przerwie miało być lepiej i bardziej ofensywnie. Uzyskaliśmy zdecydowaną przewagę, wypracowując sobie multum sytuacji do strzelenia bramek. Niestety, kilkanaście strzałów padło łupem dobrze i szczęśliwie broniącego goalkipera gospodarzy, a dwukrotnie słupki ratowały go przed utratą bramki. Atakowanie zbyt dużą liczbą zawodników musiało skończyć się tak, jak to zwykle bywa – szybkie kontry gospodarzy przyniosły im kolejne bramki, a w naszej drużynie z minuty na minutę rosła nerwowość. Gra zaostrzyła się, dodatkowo atmosferę podgrzały niezrozumiałe werdykty sędziego, „starającego” się być (zbyt często) najważniejszą osobą na boisku. W efekcie kilku zawodników z obydwu drużyn zarobiło dwuminutowe kary. Ostatecznie mecz zakończył się wygraną gospodarzy w stosunku 8:4. W sumie, z naszej strony przeciętne spotkanie. Zaskakująco dobra, jak na dotychczasowe dokonania, postawa (i skład 🙂 ) przeciwnika. Broń Boże, niczego nie chcę sugerować… 😉
W zamierzchłych czasach, kiedy jeszcze kopałem piłkę w BKS-ie, każdy ligowy mecz z zespołem „Okocimskiego” Brzesko był prawdziwą wojną, bynajmniej nie świętą. Bojowa atmosfera udzielała się zarówno piłkarzom, jak i kibicom, których na naszych meczach bywało nieporównanie więcej niż obecnie. Szczególnie utkwił mi w pamięci pewien, wygrany przez nas mecz na brzeskim stadionie. Nasze zwycięstwo (3:2) oznaczało spadek „Okocimskiego” do niższej klasy rozgrywkowej. Po spotkaniu schodziliśmy wraz z arbitrami z boiska wśród tłumu miejscowych kibiców, w szpalerze, który do złudzenia przypominał późniejsze ZOMO-wskie „ścieżki zdrowia”, z tą tylko różnicą, że zamiast pał, czekały na nas „buty” i pięści, zaś szatnię opuszczaliśmy pod eskortą milicji. To były fajne, niezapomniane czasy 🙂 … Teraz są to tylko wspomnienia z dreszczykiem emocji. Z upływem czasu zanikały nie przynoszące nikomu chluby nastroje i przysłowiowy topór wojenny został zakopany. Obydwa, zwaśnione niegdyś kluby korzystały wielokrotnie z tych samych zawodników.
Nie inaczej było i jest obecnie w piłkarskich meczach oldbojów – jesteśmy dobrymi kolegami, nie tylko z boiska, szanującymi się nawzajem, choć twardo, po męsku podchodzącymi do swych boiskowych „obowiązków”. Właśnie tak to wyglądało w piątkowym spotkaniu oldbojów BKS-u i Okocimskiego, rozgrywanym w Mikluszowicach, w ramach Orlikowej Ligi Oldbojów. Zacięty od początku do końca pojedynek był spotkaniem godnych siebie rywali. W obu zespołach zagrali zawodnicy mający za sobą wspólne występy – m.in. w „Okocimskim” grali kiedyś Marcin Imiołek i Piotrek Turkiewicz, w „BKS- ie” Irek Salamon i Tomek Kozieł. Po dwóch strzelonych przez nas bramkach, goście zdobyli kontaktowego gola i już do końcowego gwizdka, dobrze prowadzącego spotkanie sędziego Macieja Jeziorka, trwała regularna wymiana ciosów. Ostatecznie mecz zakończył się wygraną bocheńskich oldbojów 6:5. Wynik ciężko wywalczony i w pełni zasłużony.