BKS – o tym też trzeba pisać…

Od ponad dziesięciu lat prowadzę bloga traktującego o historii Bocheńskiego Klubu Sportowego. Tej najdawniejszej, znanej mi z odszukanych publikacji oraz przekazów i wspomnień ludzi, którzy tę historię tworzyli, jak również na podstawie własnych obserwacji i osobistego, blisko pięćdziesięcioletniego uczestnictwa w życiu sportowym naszego miasta i Klubu. Pamiętam wiele zawodów i wydarzeń sportowych w dyscyplinach całkiem już w Bochni zapomnianych, takich jak gimnastyka, kolarstwo, podnoszenie ciężarów, czy też zapasy. Wiem, że żyją i funkcjonują wśród nas ludzie uprawiający niegdyś wspomniane dyscypliny sportu – prawdziwi świadkowie tamtych czasów. Do niektórych z Nich udało mi się dotrzeć, z niektórymi byłem wstępnie umówiony… niestety, pandemia pokrzyżowała moje plany. Mimo tego staram się uzupełniać na bieżąco moje wpisy wtedy, gdy uda mi się pozyskać, lub po prostu przypomnieć choćby jakieś nazwisko, lub wydarzenie. Właśnie udało mi się „rozszyfrować” nazwiska zawodników pierwszej drużyny BKS-u z dwóch zdjęć – z roku 1947 oraz początku lat pięćdziesiątych ub. wieku.

20.X.1947r. BKS Bochnia – od lewej Kinczel, Kopacz, Mazur, Zdebski, Woronkowicz, Maj, Krakowski, Durbas, Krawczyk, Sołtys, Mastaj III.
Rok 1950/51 – BKS Bochnia. Od lewej: trener Stanisław Adamczyk, Władysław Kinczel, Eryk Piesiur, Kazimierz Samoder, Wilhelm Wilk, Roman Turkiewicz, NN, poniżej: Józef Krakowski, Eugeniusz Lupa, Jerzy Kulik, Kazimierz Krakowski, Władysław Kurpiel.

Pisanie o historii sportu w naszym mieście jest dla mnie – i jest to oczywistością – działalnością ‚non profit’. Przy pomocy bloga i przekazu internetowego mogę na bieżąco przypominać historię mojego Klubu i ludzi, dzięki którym przeżyłem wspaniałą przygodę. Spotykam się, w większości, z życzliwym przyjęciem całkiem licznego grona Czytelników mojego bloga – za co serdecznie dziękuję – chociaż zdarza mi się czasem usłyszeć, że o tej, czy innej dyscyplinie za mało, lub wcale nie napisałem, że nie piszę o tym, czy innym byłym zawodniku. Cóż mogę odpowiedzieć na takie zarzuty? Udostępnijcie (o co ciągle proszę!) jakieś materiały, to napiszę, lub… spróbujcie sami pisać, to przecież takie proste… Ze swej strony służę pomocą, obiecuję.

Obiecuję również, że nikomu nie zwrócę uwagi w tak „wyszukany” sposób, jak zrobił to prof. nadzw. dr. hab. inż. (jeśli opuściłem coś, to serdecznie przepraszam!) Jan Krupa, wnuk ikony bocheńskiego sportu, doktora Władysława Krupy. Otóż Szanowny Pan Profesor w dość specyficzny sposób podziękował mi za wspomnienia o Jego zasłużonym dla Bochni Dziadku, wytykając „literówkę” w nazwie wspomnianej przeze mnie słynnej, krakowskiej uczelni.

Jan Krupa
jkrupa@wsiz.edu.pl
88.156.132.223
Szanowny Panie,
Informuję, że we fragmencie tekstu, cytuję: „Dr. Władysław Krupa (1899 – 1968)Krakowianin z urodzenia, bochnianin z wyboru… Sportowiec, lekarz pulmonolog, działacz społeczny. W latach 1918 – 1926 studiował na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Jagielońskiego, umiejętnie godząc naukę z wyczynowym uprawianiem sportu w TS „Wisła” Kraków”,zakradł się błąd w pisowni Uniwersytet Jagielloński.Jan Krupa – wnuk Władysława

Przez ten straszliwy błąd już nikt nie będzie wiedział, jakąż to zacną uczelnię skończył dr. nauk med. Władysław Krupa. Tłukę się w pierś ze wstydem… mea culpa, mea maxima culpa…

A tymczasem… karawana jedzie dalej… Już wkrótce kolejny odcinek wspomnień o sportowcach i działaczach Bocheńskiego Klubu Sportowego. (jzawada)

Ten wpis został opublikowany w kategorii BKS Oldboys. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 Responses to BKS – o tym też trzeba pisać…

  1. wieslaw biernat's awatar wieslaw biernat pisze:

    Bardzo dziękuję autorowi bloga,który z taka pasja wnikliwie i cierpliwie odtwarza historię naszego 100 letniego już klubu.Ile starań potrzeba poczynić, aby prawidłowo rozpoznać osoby ze zdjęć wykonanych pół wieku temu,nie wspominając o starszych . Wie tylko ten , który patrzy na stare rodzinne albumy ,widokówki czy ogląda wystawy. Pamięć ludzka jest też zawodna, świadków ubywa , a dokumenty pozostawione z tych lat są przekładane z miejsca na miejsce coraz głębiej,aż wreszcie dla kolejnych pokoleń staja się zbędne i znikają bezpowrotnie.Szkoda bo jak widać jeszcze wiele faktów i osób zostało pominiętych ,,Historyk’ , ,,redaktor” , hobbista amator JZ świetnie wypełnił lukę w wielu pracach naukowych w tej tematyce. Ta misja Go tak pochłonęła ,że ,pomimo różnych uszczypliwości i nieuzasadnionej krytyki kontynuuje bezinteresownie swe dzieło Chciałbym by treści o BKS-ie z tego bloga zostały wydane w postaci książkowej,czego autorowi życzę.

    Polubione przez 1 osoba

    • bksoldboy's awatar bksoldboy pisze:

      Dziękuję za dobre słowo… Ciągle mam nadzieję, że jeszcze uda mi się przekonać kogoś związanego w przeszłości z BKS-em (działacza, zawodnika, lub ich Rodziny) do podzielenia się materiałami, czy choćby osobistymi wspomnieniami z czasów ich uczestnictwa w życiu sportowym naszego miasta i Klubu. Stąd mój nieustający apel i prośba o kontakt osobisty, telefoniczny lub mailowy. Ps. Jeśli chodzi o spisanie moich wspomnień w formie książkowej, to raczej sobie „odpuszczę”… Nie mam sumienia robić konkurencji i odbierać chleba bocheńskim pisarzom-zawodowcom, którzy i tak wiedzą wszystko… i w dodatku lepiej ode mnie… (JZ)

      Polubienie

  2. August Klecki's awatar August Klecki pisze:

    Po raz setny -chwała Ci.Tak trzymać.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Beata Piesiur's awatar Beata Piesiur pisze:

    Przyznam że ta literówka jest dla niektórych karygodnym błędem,ale jak dla mnie nie miałaby w tym wypadku żadnego znaczenia.
    Pozdrawiam serdecznie

    Polubienie

Dodaj komentarz