BKS – to też zdarzyło się 13.XII…

  Czy się to komuś podoba, czy nie – będę to przypominał…

13 grudzień 1995r. W tym właśnie dniu 26 osób – członków (nie mylić z Zarządem, który odpowiadał za prowadzenie Klubu) Bocheńskiego Klubu Sportowego na Nadzwyczajnym Walnym Zebraniu w jeszcze klubowym budynku, podjęło Uchwałę NWZ skutkującą m.in. komunalizacją majątku Klubu. czytaj Jak uwłaszczano majątek BKS-u…” Do wykonania w/w Uchwały zobowiązano ustępujący Zarząd BKS-u. W niecały rok później, w wyniku działań pewnej grupy ludzi „komunalizacja” zamieniła się w cudowny sposób w „darowiznę”! czytaj „Czy kogoś to jeszcze obchodzi?” Od siedemnastu już lat jest to temat lat tabu. W ciągu kilku ostatnich lat, wyjaśnieniem tego „cudu” starałem się, zresztą bezskutecznie zainteresować kolejnych włodarzy Klubu, z niedawnym jeszcze kuratorem na czele. Zawsze słyszałem to samo: „nie teraz”, „później”, „nie denerwujmy burmistrza”, itp.

Według przepisów okres karencji na dochodzenie praw majątkowych wynosi w tym przypadku dwadzieścia lat. Zostały już tylko trzy lata. Spokojna, ale i dokładna lektura artykułów i dokumentów przedstawionych powyżej być może przekona obecne władze Klubu, że tu nie chodzi o „zdenerwowanie” burmistrza jakoby bezpodstawnymi zarzutami pod adresem rządzących miastem. Tu sprawa jest o wiele poważniejsza i w interesie obydwu stron należy ją wyjaśnić. Tym bardziej, że jedynym beneficjentem „przekręconej” darowizny jest Miasto, a dokładniej mówiąc…MOSiR!

Byłem uczestnikiem tego zebrania. Jako jeden z dwudziestu sześciu uprawnionych (płacący składki, ale nie działacz), tak samo jak inni uwierzyłem w to, co proponowało Miasto ustami swoich przedstawicieli. Z perspektywy czasu i pozyskanej po latach wiedzy wiem, że popełniłem podwójny błąd, bo przy okazji rozgrzeszyłem nieudaczników, którzy do tego doprowadzili. Mea maxima culpa… Nie oznacza to, że domagam się ukamienowania tych dwóch działaczy, którzy, mam nadzieję, w dobrej wierze, ale bezprawnie, rok po rozwiązaniu Stowarzyszenia zgodzili się podpisać ten nieszczęsny akt darowizny. Prawdę należy podać do publicznej wiadomości, bo w tym matactwie uczestniczyli również przedstawiciele Miasta! Z czym się to wiąże? Otóż chodzi o to, że komunalizacja majątku BKS-u dawała Klubowi konkretne przywileje, tak ochoczo artykułowane przez pełnomocników Miasta i ZAAKCEPTOWANE przez wszystkich uczestników owego zebrania – stąd podpisy w Uchwale NWZ członków Klubu. Zaś DAROWIZNA, co chyba wiadomo nawet największym jełopom, pozbawiała definitywnie darczyńcę jakichkolwiek korzyści i przywilejów!!! A tego w Uchwale nie było. Amen.

Musi wreszcie do wszystkich, a w szczególności do obecnych klubowych działaczy, dotrzeć to, że piłka nożna w naszym mieście będzie istnieć dotąd, dopóki będzie Bocheński Klub Sportowy. I nie chodzi tu wcale o trzecią ligę – ona dzisiaj jest, lecz jutro jej może nie być… Przecież Miasto, w zamian za przekazany klubowy majątek do czegoś się wtedy zobowiązało i należy się tego domagać. Nie może być zgody na to, by korzystanie z miejskich obiektów sportowych było zależne od łaski i humorów dyrektorki MOSiR-u, dla której np. najważniejsza jest kasa za wynajmowanie obiektu piłkarskiego pod psią tresurę w czasie treningów piłkarzy. W głowie nie chce mi się pomieścić, jak można bez szemrania zgadzać się na treningi w asyście psów, na obsrywanej murawie, z jedną, w dodatku połamaną bramką!!! Idźmy dalej…Czy nikt nie chce zauważyć odchodzenia do innych klubów bocheńskich trampkarzy, zmuszanych do płacenia składek, bezprawnie stosowanych w MOSiR-ze, który jest finansowany z miejskiej kasy? Dlaczego nie walczy się o przekazanie tych dzieciaków, z powrotem z MOSiR-u do Klubu? Czy ktoś upomniał się o zwrot wykradzionych dokumentów należących do BKS-u, instrumentalnie wykorzystywanych przeciwko Klubowi, a przetrzymywanych w sejfie MOSiR-u? Te pytania się powtarzają, ale jest ich zdecydowanie więcej. Czy ktoś o tym wszystkim poinformował p.burmistrza? A może  p.burmistrzowi, radosna twórczość pani dyrektor, ewidentnie konfliktująca sportowe środowisko Bochni, za przeproszeniem, wisi i powiewa?

Nie można udawać, że nic się nie stało. Wszystko można naprawić – troska o dobro Klubu ze strony działaczy, zaś z drugiej dbałość o czystość intencji i wiarygodność Urzędu, pozwoliłyby po rzeczowej dyskusji osiągnąć ustalenia zadowalające wszystkich zainteresowanych. Tylko trzeba trochę chcieć…

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, BKS, BKS Oldboys, Piłka nożna, Piłka nożna Bochnia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 Responses to BKS – to też zdarzyło się 13.XII…

  1. Nieznane's awatar Leszek Kowalewski pisze:

    Wielki szacunek Panie Józefie za charakter i odwagę .Rozwoju tych cech ,brakuje obecnemu Zarządowi ,w tej sprawie .
    Z okazji Świąt Bożego Narodzenia , życzę zdrowia i pomyślności i radości , a także by przyszły rok był lepszy od mijającego i przyniósł sensowne rozwiązania ;
    Pozdrawiam- Leszek Kowalewski

    Polubienie

    • bksoldboy's awatar JZ pisze:

      Dzięki za życzenia, ja również życzę Panu i Najbliższym zdrowia, pogody ducha i spełnienia tego wszystkiego, co wydaje się czasami nieosiągalne. Dziękuję także za życzliwe wspomaganie moich starań o godne traktowanie Klubu i ludzi z nim związanych…Pozdrawiam. JZ.

      Polubienie

  2. Pingback: Ostatni gasi światło!? | BKS Oldboys

Dodaj odpowiedź do JZ Anuluj pisanie odpowiedzi