Bocheński sport – według MOSiR-u…

Awans piłkarzy BKS-u cieszy, nie może jednak przysłonić olbrzymich problemów organizacyjno-finansowych sekcji piłkarskiej, a zwłaszcza tego, co stało się udziałem najmłodszych adeptów piłki nożnej w Bochni. Otóż obydwa zespoły trampkarskie, kiedyś, na mocy durnych przepisów przekazane MOSiR-owi, zostały w tych dniach zdegradowane z ligi małopolskiej, najwyższej klasy rozgrywek w tej kategorii wieku. To smuci i boli. Spadek jest pochodną nie tyle braków w wyszkoleniu i serca do gry zawodników, co kompletnym brakiem zainteresowania sekcją piłki nożnej w MOSiR-ze. To największa porażka jakiej doświadczają te dzieciaki. I nie napiszę, że to tylko sportowa porażka – to dzieło systemu zarządzania sportem w Bochni, czyli w MOSiR-ze. To efekt podporządkowania bocheńskiego sportu tylko jednej dyscyplinie – JUDO. I to przy pełnej akceptacji władz miasta.

Jako uprawiający kiedyś wiele sportowych dyscyplin przeczyłbym sam sobie dyskryminując jakąś dziedzinę sportu. Lecz, na Boga, musi być jakiś rozsądek i umiar w faworyzowaniu tej jedynej, w dodatku tak monstrualnie i bez końca rozbudowywanej. Halo, puk-puk,  może w tym magistracie ktoś się wreszcie obudzi!!! Dzieci i młodzież z pozostałych sekcji MOSiR-u powinny być taką samą wartością dla Miasta jak te ciągle uprzywilejowane. Mają takie same prawa i potrzeby!!!  A tu wystarczy porównać nakłady na poszczególne sekcje… Tragicznie nisko opłacani trenerzy, a przecież na tym etapie wychowywania przez sport, z dzieciakami powinni pracować najlepsi szkoleniowcy – ale tych nie skusi obecna stawka od 300 do 700 zł za miesiąc!!!  – ( dot. piłki ręcznej i nożnej – nie mylić z judo). Ciągła walka o ochłapy z pańskiego stołu, nagminne obciążanie i szykanowanie rodziców dzieci „dobrowolnymi” składkami na działalność sekcji, to wątpliwy przywilej tych, co wybrali „niewłaściwą” dyscyplinę.

Obecny stan sportowego „posiadania” miasta, to efekt działań zarówno aktualnych, jak i poprzednich władz Bochni. Ostatni, zresztą beznadziejny, ale jakże brzemienny w skutki, pomysł oddania sportowych problemów miasta w ręce byłej już, tragicznie  niekompetentnej wiceburmistrz, zaowocował : a) utratą możnego sponsora, b) likwidacją I-ligowej drużyny piłki ręcznej, c) potężnym konfliktem na linii Miasto  – BKS. W dalszym ciągu nie robi się nic, by ten stan rzeczy odmienić i nie przykryje się tego żadnym, nawet międzynarodowym, turniejem judo w bocheńskiej kopalni.

Dla uspokojenia opinii publicznej, resztki „zmasakrowanej” sekcji piłki ręcznej upchnięto w strukturach MOSiR-u, gdzie wegetuje sportowo wraz z kilkoma innymi rekreacyjno-zabawowymi sekcjami. Ich wyniki i osiągnięcia nie rzucają na kolana. W olbrzymim kontraście do tej hołubionej …i tu rodzi się pytanie: dlaczego zaradność i operatywność opłacanej z kasy miasta dyrektor wielosekcyjnego MOSiR-u objawia się w tak wybiórczy sposób? Przecież pani dyrektor jest odpowiedzialna w równym stopniu za sukcesy swojej sekcji judo, jak i za porażki w innych sekcjach, więc i za „spuszczenie” z ligi obydwu drużyn trampkarzy. W tym wypadku znalazło potwierdzenie ulubione powiedzenie pani dyrektor: „…a co mnie obchodzi piłka nożna!…”

A powinna obchodzić… Szkoleni przez lata młodzi piłkarze, zamiast szlifować swoje umiejętności w konfrontacji z najlepszymi (Wisłą, Cracovią, Hutnikiem), po spadku cofają się w rozwoju, grając ze słabeuszami na wiejskich klepiskach wokół Bochni. Ale kogo to… Za to  w MOSiRze będzie można zaśpiewać …”nic się nie stało!!!”… – przecież judocy zdobyli kolejne setki medali…

Kompletnie nie obchodzi mnie zarzut, że z jakichś osobistych pobudek czepiam się MOSiR-u (czytaj p.dyrektor)! Zarzut nietrafiony – nie interesują mnie nazwiska…Czepiam się, bo mam takie samo prawo ( a może i większe) do krytykowania tego stanu rzeczy, tak jak krytykanci działalności BKS-u, wykrzykujący hasła o malwersacjach i „dorabianiu” się na ich rzekomej krzywdzie (jako podatników) przez społecznych działaczy Klubu. Jako rzeczywisty płatnik podatków do kasy miejskiej nie zgadzam się na finansowanie takiego modelu sportu, jaki uprawia dyrektorka MOSiR-u. Nie mam ochoty opłacać ze swoich pieniędzy czyjegoś hobby. Dyrektor MOSiR-u to funkcja dla osoby potrafiącej z równym zaangażowaniem i bez faworyzowania kogokolwiek pracować na rzecz całej społeczności miasta!!!  Tylko za taką działalność dostaje się pieniądze – zresztą niemałe – z miejskiej kasy. A że w Bochni jest inaczej… a kogo to…!   (jzawada)

.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, BKS, BKS Oldboys, Piłka nożna, Piłka nożna Bochnia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 Responses to Bocheński sport – według MOSiR-u…

  1. Nieznane's awatar Leszek Kowalewski pisze:

    Panie Józefie-Pozdrawiam. Jeżeli można; Myślę ,że w zaistniałej sytuacji tekst można skierować do Burmistrza lub wystąpić do radnego -mam na uwadze Jana Balickiego- o złożenie interpelacji .Wtedy usłyszymy,zobaczymy co w sprawie ma do powiedzenia Burmistrz S.Kolawiński.Zarzut jest konkretny.

    Polubienie

    • bksoldboy's awatar JZ pisze:

      Wciąż jest nas tylko dwóch, tak na serio zainteresowanych zmianą obecnego stanu rzeczy na naszym sportowym podwórku. Ja tylko podpowiadam i podsuwam pewne propozycje – jeśli nikt z zainteresowanych nie rusza tematów i woli chodzić po prośbie i lizać d…, to nie mój tartak, nie moje deski… Ja swoje zrobiłem, dowody przekrętu podałem na tacy…

      Polubienie

  2. Nieznane's awatar Anonim pisze:

    paweł porwol

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do JZ Anuluj pisanie odpowiedzi