Wracając autokarem ze Słowacji przejeżdżaliśmy m.in. przez Krościenko. Odżyły wspomnienia z jednego z obozów kondycyjnych sprzed trzydziestu kilku lat i próby przypominania sobie miejsc zakwaterowania, treningu i…”po treningu”… Tak się złożyło, że kilka dni później byłem w pobliskiej Szczawnicy, więc nie mogłem sobie odmówić spaceru po Krościenku i poszukiwania tych miejsc…
Poniżej, z lewej : 1978r. – odpoczynek po treningu ( z Krzyśkiem Rogoziewiczem)…ale czy na którymś z tych balkonów?
Niestety, nie udało mi się „na pewniaka” trafić na chatę, w której mieszkaliśmy – one wszystkie takie podobne… a lata lecą…
Odwiedziny żony i córeczki (na kolanach u Edka Figasa) – ławeczka za „tą” bramką i na „tym” stadionie, choć teraz, w tle przybyło budynków, a ławki chyba ktoś „podprowadził”…
Stylowa karczma „U Walusia” nic nie straciła na atrakcyjności, a w menu w dalszym ciągu „Jadło Walusiowe” króluje jako specjalność zakładu. Ileż to różnych domysłów było, co wchodzi w skład tego „jadła” ?! Ta karczma może się tylko dobrze kojarzyć…
Nie mogłem również odmówić sobie przyjemności odwiedzenia bliskiej rodziny mojego najlepszego kolegi…i niniejszym przekazuję od niej pozdrowienia…
Na chwilę muszę jednak powrócić do keżmarkowych uroczystości, a to za sprawą statuetkowego potworka, wyglądem przypominającego cmentarny nagrobek, którym chciano mnie dowartościować w uznaniu „zasług w krzewieniu” ! Niedawno wyciągnąłem „to to” z reklamówki, poczytałem i stanowczo protestuję z kilku powodów : – mimo dość zaawansowanego wieku, nie mam zamiaru robić komukolwiek przyjemności moim przedwczesnym „zejściem”, po drugie nie miałem, nie mam i na pewno nie będę miał nic wspólnego z figurującym w opisie hasłem „MOSIR Bochnia”, zaś po trzecie nie nazywam się ZANADA Józek, jak sugeruje napis na nagrobku. W związku z powyższym kieruję apel do pewnego pana, (który oszukał mnie i naciął na składkę, jakoby odciążającą od kosztów BKS), by wspólnie z panią z MOSiR-u odszukali sobie i uhonorowali statuetką osobę, której nazwisko podali braciom Słowakom do odznaczenia…
Kliknięcie (2x) w obrazek prawdę ci powie… o dwudziestoletniej „współpracy” nieistniejącego jeszcze wtedy MOSiR-u…







Witam Panie Józefie. ŚMIAĆ SIĘ I PŁAKAĆ!!! Pozdrawiam.
PolubieniePolubienie