Jak niewiele potrzeba do szczęścia, można było zaobserwować na „dogrywce” Walnego Zebrania Członków BKS. Po blisko dwugodzinnym posiedzeniu, z kilkudziesięciu osób obecnych na zebraniu, wśród roześmianych i zadowolonych uczestników, tylko jedna osoba opuszczała salę obrad Starostwa wyraźnie zawiedziona i zdegustowana. Zabijcie mnie, a i tak nie powiem, o kogo chodzi…
Bocheńskie środowisko piłkarskie odetchnęło z ulgą, a biały dym ukazał się nad dachami Starostwa Powiatowego w Bochni – wybrano nowy zarząd Stowarzyszenia BKS. Tym samym zakończyła? się trwająca od blisko dziewięciu miesięcy bocheńska telenowela, z problemami finansowymi, utratą możnego sponsora, gnojeniem Bogu ducha winnych ludzi i komisarzem w tle. Mężami opatrznościowymi Klubu, po dość długim zresztą namyśle, okazali się trzej młodzi ludzie, Marcin Krokosz, Marek Pączek i Marcin Leśniak – w nieodległej przeszłości czołowi zawodnicy BKS-u.
I w gruncie rzeczy jedynie z tego można się cieszyć, że wreszcie następuje długo oczekiwana, pokoleniowa zmiana warty. Młodzi wiekiem działacze będą mieli okazję osobiście przetestować sytuacje (czytaj: pracę społeczną na rzecz innych), w których sami, będąc zawodnikami, przez całe lata byli beneficjentami czyjejś, tego rodzaju pracy. Poznać na własnej skórze smaki i „przywileje” pracy, za którą niezmiernie rzadko mogą spodziewać się podziękowań. Dlatego też ze szczerego serca życzę im, by nie omijała ich przychylność Miasta, sponsorów i tzw. opinii publicznej. By udało im się spełnić sportowe oczekiwania kibiców i odzyskać należny szacunek dla Klubu i ludzi, którzy na jego rzecz pracowali.
Wbrew oczekiwaniom niektórych osób, nikt nie namówi mnie do zabierania głosu w sprawie kierunków, czy sposobu działania nowego zarządu Klubu. Znam i cenię osiągnięcia zarówno sportowe, jak i zawodowe moich młodszych kolegów i jestem przekonany, że nie zabraknie im determinacji i konsekwencji w odbudowie pozycji Klubu. Z pewnością mogą liczyć na pomoc takich ludzi, jak choćby p.Wiesław Biernat, który, doprowadzając do zeszłotygodniowych mediacji z udziałem władz Małopolskiego ZPN i burmistrza miasta, udowodnił celowość i potrzebę dalszego funkcjonowania Bocheńskiego Klubu Sportowego w oparciu o działania wszystkich ludzi dobrej woli, bez względu na ich wiek i poglądy polityczne.
I to by było na tyle, choć tak na prawdę dzisiaj napisałem całkiem co innego, niż sobie wczoraj przygotowałem i …wyszło ble,ble,ble. A może to wpływ niedzieli świętej? 😉 Wszak w piłce najwięcej „cudów” dzieje się właśnie w tym dniu. Ale spoko – niedługo skorzystam z przygotowanego materiału i już tak łagodnie nie będzie… (jzawada)

?
PolubieniePolubienie