Powszechnie wiadomo, że do prowadzenia jakiejkolwiek działalności, nie wyłączając działalności pożytku publicznego oraz „non profit”, potrzeba pieniędzy. Jedni mają ich wystarczająco dużo by móc spokojnie i bez większych problemów funkcjonować, inni zaś muszą się stosować do ludowego porzekadła „tak krawiec kraje, jak mu materii staje”… W odniesieniu do naszego, lokalnego podwórka sportowego, wygląda to w sposób następujący – jednostka budżetowa pod nazwą MOSiR, której podstawowym celem jest prowadzenie działalności sportowej i rekreacyjnej oraz zarządzanie powierzonymi obiektami jest utrzymywana z pieniędzy samorządu terytorialnego, czyli tzw. kasa należy jej się „z urzędu”. Pozostałe organizacje, kluby i stowarzyszenia mogą występować do UM o dofinansowanie z puli dotacji celowej w zakresie sprzyjania rozwojowi sportu. I tak, w 2022 roku MOSiR, występujący dodatkowo pod nazwą TS MOSiR finansowo zasilany jest z dwóch źródeł – jako jednostka organizacyjna Gminy Bochnia otrzymał ponad 1,8 mln złotych, zaś pod drugą postacią 102 tysiące z dotacji celowej. Pisałem już niedawno o tym nieprzypadkowym podobieństwie nazw, zaś pewną ciekawostką rodzajową wydaje się być to, że próżno szukać w wykazie beneficjentów budżetowych miasta na rok bieżący jednostki organizacyjnej pod nazwą MOSiR Bochnia. Wydatki na tę tajną organizację ukryto w rubryce „obiekty sportowe” – (pula 5 mln 300 tys. zł.) jako „wydatki związane z realizacją zadań statutowych” (1 mln 801 tys.). Resztę tej kwoty, (3,5 mln zł.) stanowią… wynagrodzenia i składki od nich naliczane. I ta suma już jest lekko szokująca! Tymczasem dla pozostałych organizacji sportowych Bochni ( o dofinansowanie wystąpiło 11 klubów i stowarzyszeń) przeznaczono… 300 tys. złotych. Odliczając kwoty, które otrzymał Bocheński KS (143 tys.) oraz wspomniany wyżej TS MOSiR, dla pozostałych dziewięciu organizacji zostało raptem 50 tys. złotych! Futsalowcy z BSF-u mają otrzymać 24 tys, TKKF „Promień” – 7 tys. Na 6 tys. wyceniono sportową część działalności bocheńskiego LOK-u. Resztą miejskiej jałmużny „obłowiło” się sześć pozostałych stowarzyszeń (po 3 tys. zł.) Szczegółową listę nagrodzonych szczęśliwców przedstawił w połowie stycznia w swoim portalu bochnianin.pl
Trudno to zostawić bez komentarza… Nie mam żadnych zastrzeżeń co do potrzeby finansowania jakiejkolwiek sekcji sportowej, czy rekreacyjnej, ale musi obowiązywać jakaś logika i elementarna odpowiedzialność za rozdział i gospodarowanie publicznymi przecież pieniędzmi. Może by tak któraś z sekcji MOSiR-u spróbowała funkcjonować przez rok z dotacją w wysokości 3 tysiące złotych? W dodatku na wynajmowanych odpłatnie obiektach i w czasie narzuconym przez wynajmującego? Bocheńskie Stowarzyszenie Futsalu, zespół „ABJ” Bochnia, liderujący w pierwszoligowych rozgrywkach halowej piłki, na sześć kolejek przed zakończeniem rozgrywek może już być pewny historycznego awansu do ekstraklasy wskutek ukarania walkowerem za nieprawidłowości regulaminowe najgroźniejszego przeciwnika, drużyny AZS Katowice. BSF będzie pierwszym w historii Bochni zespołem grającym na najwyższym szczeblu rozgrywek. Od Miasta, w uznaniu zasług, dostało zapomogę w zawrotnej wysokości 24 tysiące złotych, a w „bonusie” żadnego jeszcze zapewnienia o możliwości korzystania z hali w godzinach przewidzianych na telewizyjną transmisję spotkań bocheńskiej drużyny z elitą polskiego futsalu! To się normalnie w głowie nie mieści… mieć za darmo reklamę miasta na ogólnopolskiej antenie i robić z tego tytułu jakieś utrudnienia! Takie cuda możliwe tylko w Bochni…
Zakończę trochę pozasportowo… Szukając w budżetowych zapisach interesujących mnie treści, trafiłem zupełnie przypadkowo na kilka ciekawych pozycji zatwierdzonych na ten rok. Świadczą one o powadze niektórych inwestycji i dotyczą wysokości środków budżetowych przeznaczonych na dany cel.


Jednym z takich priorytetów jest rekonstrukcja figurki Matki Bożej z Dzieciątkiem przy ul. Proszowskiej – przydzielono na to… 80 tys. złotych! Dlaczego Miasto z pieniędzy podatnika funduje renowacje przedmiotów kultu religijnego? I to nie pierwszy raz – całkiem niedawno, bo w 2018 roku, jak głosi napis na cokole, wykonano remont tego pomnika ze środków Gminy Miasta Bochnia i Województwa Małopolskiego! Jeśli bocheńscy radni odczuwają taką potrzebę, to niech przeznaczą na ten cel swoje diety, a resztę powinni dorzucić lokatorzy pewnej okazałej budowli w pobliżu bocheńskiej bazyliki i ich przełożeni z KK – przecież to ich branża… Kolejnym przedsięwzięciem najwyższej rangi jest rzeźba ilustrująca legendę o pierścionku św. Kingi – miała kosztować skromne 400 tys. złotych, ale p. burmistrz uznał, że na arcydzieło wykonane przez tej klasy fachowca jakim jest prof. Czesław Dźwigaj nie można skąpić grosza! Artysta wycenił swoją pracę na 540 tys. złotych (na tyle opiewa umowa), więc burmistrz w ramach autopoprawki przesunął (czytaj: zabrał) brakujące 140 tysięcy z innych pozycji w budżecie i po problemie – na tym stanowisku trzeba mieć gest! Przecież to są te niecierpiące zwłoki priorytety w czasie pandemii, szalejącej drożyzny i galopady cen, a także niepokojów społecznych wywołanych toczącą się wojną, niecałe 200 km od Bochni. Ale co tam, to tylko śmieszne, niewiele ponad pół miliona – w UM powiedzą, że znów się czepiam… Dla porównania wysokości przyznanych kwot, pierwszy z brzegu przykład – na odwlekaną od wielu lat budowę mostu na potoku Babica na ul. Parkowej, wraz z remontem przyległych alejek zapisano… 100 tys. złotych!!! W tym momencie, w trosce o swoje zdrowie psychiczne zakończyłem lekturę budżetu Bochni…

Dość tego! Wystarczy już tych legendarnych itp. poczynań władz miasta i jego niektórych urzędników (fontanna, tężnia, betonowe centrum miasta, dewastacja boiska piłkarskiego) i wydawanych lekką ręką nie swoich pieniędzy. Idzie wiosna, czas na zmiany – nasze miasto tego potrzebuje… (jzawada)
