BKS – nic nie jest dane na zawsze… cz.5

Kartka z kalendarza… Dwadzieścia sześć lat temu, 1 stycznia 1996 roku decyzją UM Bochnia nowo powstały MOSiR uwłaszczył się na majątku Bocheńskiego Klubu Sportowego. Kulisy tego wydarzenia przypomnę już wkrótce.

Tymczasem powróćmy jeszcze do tematu związanego z tzw. remontem stadionowej bieżni, skutkującym, jak się później okazało, nieodwracalną dewastacją funkcjonalną jedynego w mieście pełnowymiarowego boiska piłkarskiego. Dostałem wiele zapytań od osób, które dziwią się, że piszę o dewastacji, a na obiekcie są przeprowadzane nie tylko treningi, ale także rozgrywane mistrzowskie mecze piłkarzy. Przyznam szczerze, że mnie samego to nurtuje, bo mocno pachnie jakimś przekrętem, w który zamieszane są dwie ugadujące się strony – zarządca boiska, czyli MOSiR i przedstawiciel Komisji Licencyjnej MZPN! W czym rzecz – wg. przepisów, które wtedy i dzisiaj obowiązują, minimalne wymiary tego typu obiektów to: dł.100m, szer. 60m, tymczasem obecne wymiary to 100×58!!! Więc jak to się dzieje, że mimo tak poważnych zastrzeżeń i warunkowego (na trzy miesiące) odbioru płyty boiska, to już szósty rok na bocheńskim obiekcie rozgrywane są oficjalne zawody piłkarskie zarówno seniorów jak i juniorów? Odwołam się więc do opinii wyrażonej wtedy przez ówczesnego przedstawiciela Komisji Licencyjnej MZPN w Krakowie, przewodniczącego p. Andrzeja Palczewskiego, nb. bochnianina, syna jednego z historycznych założycieli naszego Klubu. Nie zostawił on przysłowiowej suchej nitki na ludziach odpowiedzialnych za zaistniały stan rzeczy. W emocjonalnym komentarzu po odbiorze licencyjnym boiska działania dyrektorki nazwał świętokradztwem na jedynym w Bochni piłkarskim obiekcie blisko stuletniego Klubu. Chce jednak znaleźć jakieś wyjście z sytuacji, dlatego zaproponuje Komisji warunkowy odbiór boiska ważny tylko trzy miesiące, do zakończenia IV-ligowych rozgrywek. Co będzie potem, nie pozostawia złudzeń:

… „Nie wyobrażam sobie, aby komisja zgodziła się na przyznanie licencji temu boisku w przyszłym roku. Trener zapewne zgodzi się ze mną, że strata na długości nie jest aż tak bardzo odczuwalna, natomiast na szerokości jest aż nadto widoczna. To już jest zupełnie inna gra. Gdy odległość między chorągiewką a linią pola karnego staje się tak dużo mniejsza, to staje się to parodią a nie piłką nożną. Nie mam zamiaru z panią dyrektor sprzeczać się. Stało się… (cyt.sportomaks.pl)

Przypomnę, iż rok wcześniej przed tym „remontem” kontrolujący stan obiektu zapisali w dokumencie pokontrolnym, że szerokość boiska wynosiła wówczas 67m (teraz 58m!), zaś długość 105m (teraz 100m), czyli zmniejszono powierzchnię boiska o ponad 900 mkw!!!

IS_WP_20160324_13_35_09_Pro

Ale za to mamy betonową ścieżkę zdrowia, pardon, bieżnię… Tak, betonową i wcale się nie pomyliłem! Może nie wszyscy wiedzą jak zbudowana jest taka bieżnia, więc z grubsza postaram się to opisać. Na betonowej podbudowie znajduje się natryskiwana lub wylewana ok. 13-milimetrową warstwa mieszanki poliuretanowej, po której można sobie spokojnie biegać w odpowiednim obuwiu. W przypadku bocheńskiego obiektu piłkarskiego sprawa się znacznie komplikuje – o ile na prostych odcinkach odległość linii bocznych boiska od bieżni jest stosunkowo bezpieczna, o tyle na łukach, na styku linii bocznych boiska i linii bramkowych znajduje się już niebezpieczna, betonowa pułapka. Przykryto ją kilkumetrowej szerokości kawałkami cienkiej maty ze sztucznego tworzywa (imitacji trawy) i w kilku miejscach dociążono workami z piaskiem. Luźno położone płachty nie tylko nie zabezpieczają przed niczym, ale dodatkowo stwarzają niebezpieczeństwo poślizgnięcia się, czy też zaplątania (buty piłkarskie posiadają różnej wysokości metalowe kołki) i tym samym odniesienia poważnej kontuzji w kontakcie z betonem. Nie można przecież zapominać, że w tym obszarze boiska bardzo często dochodzi do agresywnych i ostrych starć między rywalami, powodujących upadki zawodników. Nikomu nie życzę źle, ale właśnie wtedy można bardzo łatwo złamać rękę, czy rozbić głowę w kontakcie z betonem. Stąd już jeden krok do spraw sądowych i zasądzonych odszkodowań. Ale co kogo to obchodzi…

Turniej Wieliczka 2014 028
Arena Lekkoatletyczna w Wieliczce.
Wszystkim tym, którzy są (nie)odpowiedzialni za sport i bocheńskie obiekty sportowe, czyli burmistrzowi, radnym, a zwłaszcza pewnej pani marnującej społeczne pieniądze na dewastację, zwaną remontem bieżni – z okazji Nowego 2022 Roku dedykuję „obrazek” pokazujący jak powinien wyglądać normalny stadion. Stadion na miarę czasów i sensu wydawanych na taki cel pieniędzy.

Niecały rok przed rozpoczęciem tego „remontu” zespół oldbojów naszego Klubu dostał zaproszenie na turniej piłkarski w Wieliczce z okazji otwarcia Małopolskiej Areny Lekkoatletycznej w tym mieście. Mieliśmy więc okazję poznać i popodziwiać sam obiekt, jak i jego walory funkcjonalne. W skład tego kompleksu wchodzą: boisko piłkarskie ze sztuczną nawierzchnią o wym. 68m x 105m, bieżnia (z rowem do biegu z przeszkodami), rzutnia (kula), skocznie (wzwyż, w dal, o tyczce, trójskok), boiska do siatkówki i tenisa, tor narto-rolkowy, urządzenia do ćwiczeń gimnastycznych, szatnie, sztuczne oświetlenie. Obiekt tylko częściowo funkcjonuje jako komercyjny, z opłatami za udostępnianie. Jest przystosowany do treningów sportowych, organizacji zawodów i turniejów (piłkarskich, siatkarskich i lekkoatletycznych), ale także koncertów, pikników, imprez integracyjnych (w tym dla osób niepełnosprawnych). Otwarty codziennie od 8.00 do 22.00. Całkowity koszt budowy wyniósł ok. 4.6 mln złotych, przy wkładzie Miasta ok. 2 mln. Pozostałą kwotę pozyskano m.in z Totalizatora Sportowego i PFRON-u. Od wykonania projektu do otwarcia obiektu upłynęło raptem niecałe dwa lata! I co? Da się? Ale nie u nas! Bochnię stać tylko na betonową bieżnię, betonowe centrum i … beton w Urzędzie Miasta.

Na niedawnym, okolicznościowym spotkaniu w UM, burmistrz miasta zapytany przez klubowych działaczy o to, czy możliwe są jakieś przeróbki pozwalające przywrócić prawidłowe wymiary boiska dość szybko pozbawił ich złudzeń mówiąc, że w ogóle nie jest to brane pod uwagę. Pocieszył ich jednak tym, iż rozpatruje możliwość położenia sztucznej nawierzchni na bocheńskim stadionie piłkarskim!!! Przyznaję, że jestem wręcz zszokowany Jego wspaniałomyślnością. Toż to niesamowity prezent dla miasta i Klubu, prawie taki sam, jak kompleks sportowy w Chodenicach! Byłbym nawet za tym, by przed trybuną, albo w jakimś innym znaczącym miejscu stanął pomnik, albo chociaż popiersie tego wielkiego dobroczyńcy i przyjaciela Bocheńskiego Klubu Sportowego.

Tylko trochę niepokoi mnie to, że chyba p. burmistrz nie wziął pod uwagę dwóch rzeczy: bez likwidacji bieżni nie powstanie żadna pełnowymiarowa, nawet sztuczna płyta przy Parkowej, zaś teren niedoszłej inwestycji w Chodenicach został za Pana burmistrza zgodą zaorany i wydzierżawiony rolnikowi co najmniej na trzy lata, a więc do końca burmistrzowania… Z całą świadomością i bez specjalnej złośliwości dedykuję to ciągle wierzącym w cuda byłym i obecnym działaczom BKS-u. (jzawada)

Ten wpis został opublikowany w kategorii BKS Oldboys. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 Responses to BKS – nic nie jest dane na zawsze… cz.5

  1. janek's awatar janek pisze:

    To skandal, ale chyba wszystko robi się aby sprzedać deweloperowii !!!

    Polubione przez 1 osoba

  2. Rozsadny's awatar Rozsadny pisze:

    Kolejny rozdział smutnej rzeczywistości sztandarowego miejskiego obiektu piłkarskiego im.W.Krupy administrowanego przez MOSIR podnosi dramaturgię sytuacji.Zrobiono karygodny błąd w sztuce, nikt nie poniósł konsekwencji i co gorsza nie ma zamiaru naprawienia zła. Lata lecą,a słychać tylko złudne obietnice. Władze miasta może się zdenerwują na atak za bezczynność i zaniechania w tym obszarze, ale niech spojrzą do swych programów i uderza się w pierś.Jeden wielki wstyd dla Bochni.Pora odejść,a nie myśleć o nowej kadencji.

    Polubione przez 1 osoba

Dodaj komentarz