BKS – Pandemia dobra na wszystko…

Czcigodny Jubilat, Bocheński Klub Sportowy właśnie w tym roku kończy pierwsze sto lat swojego istnienia. Dla sportowej części bocheńskiej społeczności stwierdzenie tego faktu nie jest jakąś zaskakującą niespodzianką, bo już od ładnych kilku lat mówi się i pisze o tym wydarzeniu. Ludzie, którzy podjęli się zarządzania Klubem w kadencji 2017-2021 doskonale zdawali sobie sprawę z wyzwania stojącego przed nimi, czyli organizacji jubileuszowych uroczystości. Uroczystości nie byle jakich – wszak taka rocznica zobowiązuje! Okazuje się jednak, że główne uroczystości rocznicowe zostały przełożone na miesiące wiosenne przyszłego roku. Jako powód podano przewidywaną jeszcze w tym roku kolejną, pandemiczną falę. Rodzi to nieodparte wrażenie, że przygotowania do tak ważnej uroczystości były po prostu świadomie odpuszczone przez ustępujący Zarząd, bo taką imprezę przygotowuje się ze znacznym wyprzedzeniem. Dodatkowo skąd pewność, że na wiosnę się to uda?

Muszę więc przyznać, że decyzja o przeniesieniu na przyszły rok uroczystości, tej z udziałem zaproszonych gości, jest dla mnie sporym zaskoczeniem – choćby z tego względu, że od dłuższego już czasu praktycznie zniesione są obostrzenia zabraniające zgromadzeń. Prócz tego nigdzie nie było powiedziane, że główne obchody mają być akurat w okresie jesiennym i że musi to być zrobione bogato i wystawnie. Przewidywane (podobno) jeszcze w tym roku imprezy plenerowo-boiskowe też przecież będą dla ludzi i pewnie z udziałem ludzi, więc mówienie o jakimś ewentualnym zdrowotnym ochranianiu kogokolwiek jest niepoważne. Przypuszczalnie istnieje obawa, czy też pewność, że frekwencja na tych uroczystościach w Klubie mogłaby być podobna do tej, jaka była na walnym zebraniu sprawozdawczo-wyborczym, czyli w okolicach… niewiele ponad dziesięciu osób, wliczając w to członków Zarządu… Trochę też śmieszy sugestia jednego z klubowych działaczy, obarczająca winą za taki stan rzeczy tych, którzy nie przyszli! Oczywista oczywistość – jak mawia klasyk, bo przecież na stronie klubowej w internecie (sic!) było zawiadomienie o zebraniu sprawozdawczo – wyborczym, a wiadomo, że wszyscy, a zwłaszcza starsi ludzie namiętnie korzystają z tego komunikatora. Powiem więcej, ale już poważnie – ONI mieli nawet prawo poczuć się urażonymi takim potraktowaniem! Czy rzeczywiście Klubu nie było stać na wysłanie imiennych zaproszeń? Gorzej jest, gdy się tych nazwisk nie zna i nie wiadomo do kogo… Dlatego też „nie kupuję” tego tłumaczenia…

Może nie wszyscy wiedzą, że prawidłowe funkcjonowanie Klubu to nie tylko organizacja rozgrywek, to również kontynuacja sportowych tradycji i pamięci o ludziach, którzy ten Klub tworzyli. Stąd wniosek, że nie powinno się prowadzić działalności Klubu w oderwaniu od Jego ciągłości historycznej… Ale o historii BKS-u trzeba cośkolwiek wiedzieć, więc i przyjąć do wiadomości fakt, że ten Klub powstał w 1921 roku, a nie przed czterema laty, jak się niektórym mogło ubzdurać!!! Również choćby to, że na stadion piłkarski od zawsze wchodziło się przez główną bramę z ulicy Kazimierza Wielkiego, a nie przez furtkę od strony Parkowej, na co godzi/godziło się kierownictwo Klubu. Przede wszystkim zaś trzeba wiedzieć, że żyją jeszcze wśród nas byli zawodnicy i działacze z roczników przedwojennych, do których trzeba zdążyć dotrzeć i zaprosić na rocznicowe uroczystości. A także to, że zasłużyli na naszą pamięć i choćby tylko skromne wspomnienie Ci, którym nie dane było doczekać Jubileuszu, a Klub/działacze całkowicie o nich zapomnieli, lub też nie wiedzą, że w ogóle istnieli – tylko w ostatnich dziewięciu miesiącach zmarło czterech czołowych niegdyś piłkarzy naszego Klubu – Rudolf Skipioł (1933-2020), Jan Wilk (1932-2021), Stefan Lipina (1935-2021), Jan Sznicer (1952-2021). Przyznaję, wstyd mi przed Ich Rodzinami…

Podczas niedawnego zebrania sprawozdawczo-wyborczego BKS-u, w organizację tych rozłożonych w czasie jubileuszowych obchodów „ubrany” został nowy prezes Bocheńskiego Klubu Sportowego. Trzeba zgodnie z prawdą powiedzieć, że swoją misję rozpoczął w niezłym stylu, pozyskując dla Klubu finansową przychylność nie tylko Starostwa Powiatu, ale i kilku prywatnych podmiotów gospodarczych z naszego miasta. Przełamał w ten sposób wieloletnie żerowanie na lokalnym sponsorskim rynku uprzywilejowanego MOSiR-u, nieustannie przecież zasilanego miejską kasą przez hojnego burmistrza trzech kadencji.

Po czteroletniej kadencji z urzędowania zrezygnował dotychczasowy prezes Bocheńskiego Klubu Sportowego. Z całego serca gratuluję Mu podjęcia takiej decyzji i odejścia z Klubu! To najlepsza rzecz, jaka w ostatnich latach mogła przytrafić się bocheńskiej piłce i mojemu ukochanemu Klubowi! (jzawada)

Ten wpis został opublikowany w kategorii BKS Oldboys. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz