Po bramkarzach i obrońcach przyszedł czas na pomocników i napastników Bocheńskiego Klubu Sportowego z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegłego już wieku. Była to dość liczna grupa piłkarzy, którzy, tak jak poprzednio opisywani, byli zawodnikami naszego Klubu w bardzo podobnym okresie czasu. W dwóch kolejnych odcinkach postaram się przedstawić sylwetki zawodników tych formacji. Przedtem krótkie wprowadzenie na temat ówczesnego systemu gry w piłkę nożną.
Po rewolucyjnej, jak na owe czasy, modyfikacji systemu gry wymyślonego przez angielskiego menadżera piłkarskiego Herberta Chapmana i nazwanego „WM”, w ustawieniu boiskowym przedstawiało się to w następujący sposób: w górnych i dolnych częściach każdej z tych liter „umiejscowiono” piłkarzy, co, czytane kolejno od góry, do dołu dawało ustawienie 3-2-2-3, czyli trzech obrońców (graficznie góra litery „W”), dwóch pomocników (dół litery „W”), dwóch cofniętych napastników-łączników (góra „M”) oraz trzech napastników (dół „M”), czyli środkowy i dwóch skrzydłowych. Biorąc pod uwagę sztywno obowiązującą wtedy numerację zawodników, wyglądało to tak: „2,3,4” obrońcy, „5,6” pomocnicy, „8,10” łącznicy, „7,9,11” napastnicy. W praktyce, zwłaszcza w niższych klasach, różnie to wyglądało – łącznicy tylko „łączyli” pomoc z atakiem, będąc de facto ofensywnie nastawionymi grajkami, niezbyt ochoczo wspierającymi linie obronne zespołu. W rezultacie, klasyczna dwójka pomocników była najciężej harującą formacją drużyny.

Do tej formacji dobierano zawodników więcej niż przyzwoicie wyszkolonych technicznie, silnych fizycznie i, co najważniejsze, posiadających tzw. żelazne płuca, ponieważ mieli oni do „obrobienia” zdecydowanie największą – w stosunku do innych formacji – część boiska. Spośród tych rozpoznanych przeze mnie na zdjęciach piłkarzy BKS-u, wielu z Nich udało mi się przypisać do wzmiankowanych pozycji.

Etatowym wręcz zawodnikiem tej formacji był łącznik Jerzy Świerczek. Dobrze wyszkolony technicznie, w drużynie pełnił rolę kreatora większości ofensywnych poczynań zespołu, zasilając napastników celnymi podaniami. Często wspomagali Go Tadeusz Martyka, czy Stefan Lipina.

Jednym z najlepszych pomocników defensywnych w historii Klubu był, bez wątpienia, Jan Szlachetko. Świetnie „czytający” grę, skuteczny w grze głową, wręcz nie do przejścia w pojedynkach „1 na 1”.

Do tych, z gatunku niezastąpionych w drużynie, należeli Paweł Porwol oraz Eryk Piesiur, dwaj Ślązacy, pozyskani przez Klub w połowie lat pięćdziesiątych. Pierwszy z Nich był twardo grającym zawodnikiem, o dużej wydolności organizmu i nieustępliwości w bezpośrednich starciach z przeciwnikiem. O Eryku Piesiurze, niekwestionowanym, wieloletnim liderze piłkarskiej drużyny BKS-u pisałem już w części dziewiątej tych wspomnień.W pomocy grywali czasami, w zależności od potrzeb, nominalni obrońcy bocheńskiej drużyny Jerzy Olesiński i Marian Starzyk oraz pomocnik zespołu rezerw Zbigniew Karski, którzy również w tej roli spisywali się bez zarzutu… (jzawada)
