Każdy kolejny rok przynosił nadzieje na jakieś pozytywne zmiany. Nadzieje na lepsze dziś i jutro BKS-u, na zmianę sposobu postrzegania lokalnego sportu. Wiązało się to zawsze z powyborczymi zmianami w Radzie Miasta Bochni, przez całe lata głównie z jej wieloletnim Przewodniczącym, doskonale zorientowanym w poruszanej przeze mnie tematyce, znającym kulisy przejęcia majątku Klubu przez Miasto. Klubu, w którym NIGDY nie dzielono i nie skłócano zawodników różnych sekcji! Niestety, do pewnego czasu…
W moim blogu zajmuję się głównie problematyką lokalnego sportu, w szczególności zaś niesłusznie kojarzonego tylko z piłką nożną Bocheńskiego Klubu Sportowego, co niniejszym staram się udowodnić. Losem Klubu szczerze zainteresowana jest duża część mieszkańców naszego miasta, nie licząc różnej maści internetowych hejterów i zwykłych zawistników – zwłaszcza z jednej z formacji sportowych, bezustannie obrzucających g..nem Klub i ludzi z nim związanych.
Niech kolejne zdjęcia i wspomnienia o wspaniałych sportowcach, wybitnych i zasłużonych mieszkańcach naszego grodu, skłonią do refleksji i choćby odrobiny pokory tych, którzy robili wiele, by jedyny bocheński Klub wymazać z mapy miasta!

Druga połowa lat pięćdziesiątych – bocheńscy szczypiorniści przed wyjazdem na mecz… pierwszy z lewej Józef Lysy, czwarty Michał Kaczorowski, z prawej stoi Stanisław Motoła. (zdjęcie wykonano obok budynku klubowego, z tyłu widoczna drewniana trybuna na stadionie)
Dzisiejszy odcinek dotyczy szczypiorniaka (p.r. zespołów 11-osobowych) oraz początków piłki ręcznej 7-osobowej w Bochni…

Powyżej: 1949r. Bocheński zespół szczypiorniaka przed meczem w Krakowie.

Galeria (kliknij)
Wkrótce dalszy ciąg prezentacji zbiorów p. Janusza Kurkiewicza, dotyczący historii piłki ręcznej w Bochni… (jzawada)












