Styczniowy powrót do przeszłości…

 

2020 – Kosarzyska i „Leśniczówka”…

Kosarzyska, dwadzieścia lat wcześniej (wrzesień 1999)…

Niedawny, sanatoryjny turnus w Piwnicznej Zdroju stał się okazją do wspomnieniowej podróży w sportową przeszłość – moją i moich Kolegów z Bocheńskiego Klubu Sportowego. Dla mnie podróży jakby cyklicznej, bo w odstępach około dwudziestoletnich – przebywałem w tych stronach najpierw jako uczestnik zimowego obozu kondycyjnego BKS-u (luty/marzec 1977), później prywatnie na wczasach (wrzesień 1999), teraz leczniczo (styczeń 2020).

Na tarasie „Leśniczówki” (1977) – od lewej Tosiu Noszkowski, JZ, Franek Kożuchowicz, Zygmunt Olszewski

Miejscem docelowym pierwszego pobytu były pobliskie Kosarzyska i pensjonat „Leśniczówka”, w którym mieszkaliśmy i stołowali podczas zgrupowania piłkarskiego. Malownicze i urokliwe tereny Suchej Doliny, leżące w paśmie Beskidu Sądeckiego były przez nas „zaliczane” dzień w dzień pod postacią treningów wytrzymałościowych i marszobiegów. Na szczęście, po ciężkich i żmudnych zajęciach mieliśmy trochę luzu, co każdy na swój sposób  wykorzystywał.

Dawna restauracja „Pod Smrekami”… Dzisiaj mocno przebudowana, z inną nazwą, wynajmowana i otwierana tylko z okazji wesel, chrzcin itp. imprez.

Jedną z niewielu rozrywkowych atrakcji były dancingi w pobliskiej restauracji „Pod Smrekami”… oczywiście „na abstynenta” 😉 . Zapewne niektórzy z kolegów zapamiętali  pewien mocno spóźniony powrót z potańcówki, kiedy zastaliśmy drzwi do pensjonatu zamknięte na cztery spusty… Wypatrzyliśmy uchylone okno do jadalni i w trakcie wchodzenia do budynku zostaliśmy zaskoczeni przez zaspanego, ale i mocno rozeźlonego leśniczego w gaciach i z dubeltówką w rękach! Było i śmieszno i straszno zarazem…

(1977) Tych trzech gości chyba też da się rozpoznać 🙂 … (od lewej JZ, Janek Krupa, Staszek Leśniak)

W tamtych, odległych czasach Sucha Dolina była jednym z największych kompleksów narciarskich w Polsce. Działało tam 9 wyciągów narciarskich (+2 w pobliskich Kosarzyskach) – w sumie dawało to 11 urządzeń o łącznej długości ponad 4 km oraz 10 km tras narciarskich o różnej skali trudności.

Dawny budynek hotelu w Suchej Dolinie – masywne ogrodzenie z prawej strony hotelu służyło nam po treningu jako leżak do opalania… 🙂   (obydwa zdjęcia zapożyczone z internetu)

Rokrocznie przyjeżdżały tutaj tłumy turystów i narciarzy. Niestety, to już przeszłość, choć w głowie się nie mieści, że można było doprowadzić do prawie całkowitej likwidacji tak prężnie działającego ośrodka! Żeby zaś było śmieszniej – choć może to niezbyt fortunne określenie – do dnia dzisiejszego funkcjonuje strona internetowa zapraszająca na owe obiekty, choć ośrodek przestał istnieć kilkanaście lat temu!!! Obecnie działa tam tylko trzygwiazdkowy hotel i chyba jeden malutki wyciąg… Gdzieniegdzie można jeszcze natrafić na resztki słupów i bramek dawnych wyciągów. Dawne trasy zarosły krzewami i drzewkami. Przykro patrzeć… Spróbowałem dowiedzieć się o przyczyny takiego stanu rzeczy i od jednego z mieszkańców Kosarzysk usłyszałem całkiem prozaiczne wyjaśnienie:-  właściciele gruntów „pożarli” się z właścicielami wyciągów o „dutki”… i cały biznes szlag trafił! Teraz  zostało im tylko jedno – mogą sobie zaśpiewać…”góralu, czy ci nie żal” 😉 …     Bo natura nie znosi próżni – już w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych inni przedsiębiorczy ludzie potrafili się dogadać i w nieodległej Wierchomli Małej błyskawicznie powstał podobny kompleks narciarski, który do dziś cieszy się wielkim powodzeniem u miłośników białego szaleństwa.  (jzawada)

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii BKS Bochnia, BKS Oldboys, Piłka nożna, Piłka nożna Bochnia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz