Dla tzw. świętego spokoju, w swoich blogowych „wypracowaniach” staram się nie ruszać, zwykle kontrowersyjnych, relacji na linii: zawodnicy – sędziowie, lub kibice – sędziowie. Ale wyjątkowo, spróbujmy tego dotknąć…
W pierwszym przypadku, sędziowie mają w ręku wszelkie „argumenty” dyscyplinujące niepokornych graczy, którzy będąc nawet przekonani o swoich racjach, przeważnie odpuszczają, nie chcąc osłabiać drużyny. Ale już w drugim przypadku…hulaj dusza, piekła nie ma! Kibic, często „pieszczotliwie” nazywany kibolem, może już, praktycznie bezkarnie, używać sobie ile wlezie na sędziach, a nierzadko, także zawodnikach obu drużyn i wszystkich dookoła.
Dobitnym tego przykładem był niedawny mecz BKS-u z rezerwami „Sandecji” N.Sącz na bocheńskim obiekcie. Grupka mocno dorosłych „trybunowych kozaków”, przy milczącej aprobacie większości widzów ( w tym b.działaczy piłkarskich i trenerów) w wulgarny i ordynarny sposób, głośno komentowała, czasami kontrowersyjne, czasami tylko niekorzystne dla gospodarzy decyzje prowadzącej to spotkanie, młodej krakowskiej sędziny, Pani Sylwii Biernat. (zbieżność nazwisk ze znanymi, bocheńskimi arbitrami całkowicie przypadkowa)
Sam, jako zawodnik byłem notorycznym „kolekcjonerem” żółtych (nigdy czerwonych) kartek, otrzymywanych za tzw. krytykowanie orzeczeń sędziego, więc po części rozumiem nieprzychylne reakcje kibiców na sędziowskie błędy. Jednak nigdy nie zaaprobuję zachowań ludzi poniżających drugiego człowieka, w chamski i prostacki sposób depczących jego godność osobistą.
Być może, Pani sędzina w tym dniu nie była w najwyższej formie, ale jak każdy z nas jest tylko człowiekiem i może się pomylić. W żadnym jednak wypadku nie może to być pretekstem do wykrzykiwania pod Jej adresem najbardziej obelżywych słów, jakich nigdy nie powinna usłyszeć kobieta, a „przy okazji” niestety, również Jej Rodzice, akurat siedzący w pobliżu ubliżających Ich dziecku bocheńskich, „wybitnych znawców” futbolu…
Nie będę się silił na komentarz. Jest mi wstyd. Cholernie wstyd… Ze swej strony mogę tylko Panią Sylwię i Jej Rodziców serdecznie przeprosić za wszystkie doznane krzywdy i upokorzenia. Jednocześnie proszę, by Państwo nie postrzegali naszego pięknego miasta i Bocheńskiego Klubu Sportowego tylko przez pryzmat zachowań tych paru osób.
W czym takie ekscesy mają pomóc naszym młodym, walczącym o III ligę piłkarzom – nie wiem! Wiem za to na pewno, że nie zachęci to bochnian do przychodzenia na takie „widowiska”!
A przecież wszyscy tak dobrze 🙂 życzymy naszym piłkarzom… (jzawada)
