Rada Seniorów Podokręgu Piłki Nożnej w Bochni otrzymała odpowiedź na swój list w sprawie przyszłości Bocheńskiego Klubu Sportowego. Pismo z Urzędu Miasta ( z odręcznymi dopiskami p. burmistrza Stefana Kolawińskiego, w postaci; … „Szanowni Państwo” oraz … „z wyrazami szacunku”… co niestety sugeruje innego autora lub „pracę zespołową”) pokazuje, że są dwie prawdy – jedna, niepodważalna potwierdzona Jego podpisem, i druga, urojona ze strony ludzi od lat związanych z bocheńskim sportem. W takim razie ja podsumuje to TRZECIĄ PRAWDĄ wg. ks. prof. Tischnera – G… PRAWDA.

Czytam tę odpowiedź i powoli nóż mi się w kieszeni otwiera… Nie będę dublował treści listu (trzeba go przeczytać), odniosę się tylko do paru kwestii, niekoniecznie w porządku chronologicznym.
W odróżnieniu od obecnego, żaden z poprzednich burmistrzów nie negował potrzeby dofinansowywania działalności BKS-u. Dlaczego? Bo każdy z nich miał świadomość tego, na jakich zasadach i warunkach Miasto skomunalizowało klubowy majątek i w świetle tych ustaleń wzięło na siebie OBOWIĄZEK finansowego wspierania Klubu. http://www.bksoldboys.pl/597/jak-uwlaszczano-majatek-bks-u/
Inaczej to widzi p. burmistrz Kolawiński – pisze np. że w momencie przejmowania Klubu,(1995r) ten był „w dramatycznej sytuacji finansowej”… podczas gdy całkowite zadłużenie (część wypłat i rachunek za prąd) wynosiło … siedem tysięcy złotych!!! -tj. połowę miesięcznych poborów p. burmistrza, zaś przejęty majątek (budynek klubowy oraz dwie działki na obszarze 34 arów, w centrum miasta) można liczyć w milionach złotych… I tutaj trzeba oddać szacunek działaczom BKS-u, że nie próbowali się ratować sprzedażą części majątku. Choć po tym wszystkim mam mieszane odczucia, bo na transakcji zarobił tylko jeden podmiot i nie jest nim BKS…
Ale idźmy dalej… Chwalenie się umorzeniem długu z rzekomo źle rozliczonej dotacji uważam za kpiny z rzeczywistości – nie dość, że skarbnik Klubu przedstawił rachunki i faktury potwierdzające rozliczenie się z każdej wydanej złotówki, to jeszcze odwlekanie decyzji o oczyszczeniu z bezpodstawnych zarzutów p. Antoniego Noszkowskiego, człowieka najbardziej zasłużonego i bezinteresownie oddanego Klubowi, trwało grubo ponad rok. W tym czasie publicznie (m.in. radni Całka i Rzymek) odzierano z czci i honoru Jego jak i pozostałych działaczy Klubu. Nie przeproszono ich, równie publicznie, do tej pory… W efekcie stracono bezpowrotnie wielu potencjalnych sponsorów i mecenasów sportu bocheńskiego. Tak, będziemy o tym pamiętać…
Pan burmistrz raczył napisać, że podjął wiele niestandardowych działań i odbył wiele rozmów z przedsiębiorcami w interesie Klubu, więc nieśmiało zapytam:-… to dlaczego jest tak źle, skoro jest tak dobrze??? Podpowiem… Te niestandardowe działania, to zapewne m.in. „wycieczka” ówczesnej wiceburmistrz (nie wierzę, że bez wiedzy szefa) na rozmowy z prezesem Stalproduktu, niedługo po oskarżeniu przez radnych o malwersacje skarbnika Klubu, a przy okazji dyrektora finansowego Stalproduktu. Wszyscy powinni się uczyć sztuki dyplomacji od tej pani 🙂 – rozmowa skończyła się wycofaniem firmy ze sponsoringu I-ligowej sekcji piłki ręcznej Klubu i tym samym stoczeniem się tej dyscypliny sportu w Bochni na samo dno, czyli do MOSiR-u…
Z kolei, nie dziwi zerowy efekt burmistrzowskich pogadanek, mających ponoć zachęcać lokalnych przedsiębiorców do finansowego wspierania działalności BKS-u. Jeśli wcześniej szkaluje się i bezpodstawnie oskarża o malwersacje finansowe działaczy, zarazem rzeczywistych sponsorów z Zarządu Klubu (pp. Noszkowskiego, Trojaka, Majkę, Serwinowskiego, śp. Kurczaka), to trudno oczekiwać, że tutejsze środowisko biznesowe będzie się narażać na możliwość podobnego potraktowania, w dodatku za ich własne pieniądze! Ponadto pan burmistrz przypisuje sobie tak wiele zasług i determinacji w działaniach na rzecz Klubu, że aż głupio się poczułem, gdyż do tej pory wydawało mi się, że to właśnie swoimi, przepełnionymi troską decyzjami sprowadził Klub na skraj przepaści. Jeśli zaś chodzi o przyznany panu burmistrzowi tytuł „Mecenas Futbolu”, to rezygnuję z komentarza, bo chyba ktoś z Pana burmistrza zażartował…
I wreszcie sprawa <czytaj: Czy kogoś to jeszcze obchodzi…związana z ostatnim, przed samorozwiązaniem, Walnym Zebraniem Członków Bocheńskiego Klubu Sportowego z dnia 13.12.1995r. W imieniu własnym oraz innych ówczesnych członków Klubu, których podpisy zostały złożone w tym dniu pod podjętą przez Walne Zebranie UCHWAŁĄ, z całą mocą protestuje przeciwko magistrackim kłamstwom i pomawianiu nas o to, że podpisana przez nas Uchwała dotyczyła darowania majątku klubowego Miastu.W rzeczonej Uchwale nie było ani jednego słowa o darowaniu czegokolwiek i komukolwiek, a informacje zawarte na ten temat w obecnym piśmie z podpisem p.burmistrza są zmanipulowane i rozmijają się z prawdą. Dowodem na to jest odręczny odpis z oryginału tej Uchwały, znajdującego się w księgach wieczystych tutejszego Sądu Rejonowego, doręczony mi przez jednego z bocheńskich radnych oraz kopia tego odpisu (poniżej). Apeluję o upublicznienie treści oryginału Uchwały NWZ Członków BKS-u z dnia 13.12.1995r. (JZ)
Czynny uczestnik w/w Walnego Zebrania: Józef Zawada

Ps. Rada Seniorów to zespół ludzi szanowanych w naszym mieście, mających za sobą wiele sukcesów zawodowych i społecznych. Żyją w tym mieście od lat,pracują i działają społecznie na rzecz miasta i jego mieszkańców. Jako byli sportowcy doskonale orientują się w kwestiach dotyczących bocheńskiego sportu. Są ludźmi w sile wieku, ale bez oznak demencji starczej, w związku z tym usilnie proszę autorów listu z podpisem p.burmistrza o nie wciskanie im tzw. kitu, rozmijającego się z rzeczywistością…
