Rozegrany przed rokiem w Bochni halowy, piłkarski turniej, zakończył się gładkim zwycięstwem oldbojów bocheńskiego „Stalproduktu” http://czytaj/ten-turniej-ma-godnego-patrona/

Tegoroczny II Halowy Turniej o Puchar Antoniego Noszkowskiego został rozegrany z udziałem oldbojowskich zespołów KS „Hutnik” Kraków, KS „Kolbuszowianka” Kolbuszowa, „BKS” Bochnia oraz „Stalprodukt” Bochnia. Tym razem zacięta rywalizacja o prymat w turnieju toczyła się aż do ostatniego pojedynku w zawodach.
Wyniki spotkań: „Stalprodukt – „BKS” 3:1
„Hutnik” – „Kolbuszowianka” 3:6
„Kolbuszowianka” – „Stalprodukt” 2:3
„BKS” – „Hutnik” 0:8
„Hutnik” – „Stalprodukt” 3:2
„Kolbuszowianka” – „BKS” 3:0
Faworyzowany zespół „Stalproduktu” napotkał godnych siebie rywali. Po zakończeniu zawodów okazało się, iż trzy drużyny legitymowały się identycznym dorobkiem punktowym. Do wyłonienia zwycięzcy w turnieju potrzebne było zastosowanie tzw. „małej tabelki” – po podliczeniu punktów i bramek zdobytych w bezpośrednich pojedynkach zainteresowanych drużyn, ustalono końcową tabelę turniejowych zmagań:
1. KS „Kolbuszowianka” 6 pkt. bramki 8:6 (11:6)
2. „Stalprodukt” 6 pkt. 5:5 (8:6)
3. „Hutnik” 6 pkt. 6:8 (14:8)
4. „BKS” 0 pkt. 1:14

Zwycieski zespół – KS „Kolbuszowianka”
Turniej stał na wyjątkowo wysokim poziomie sportowym i organizacyjnym, w czym duży udział, prócz zawodników i organizatora, mieli wolontariusze, pp. Roman Kukla, Łukasz Łopuszyński, Jacek Budzyn. Tzw. stolikiem sędziowskim profesjonalnie zawiadywał p. Mateusz Gołas z pomocą Jarka Kukli. Zawody sędziowali Sławomir Kukla i Józef Zawada.
Bocheńskie zespoły grały w składzie: „Stalprodukt” – Krzysztof Kubala, Mirosław Bienias, Tadeusz Nizioł, Daniel Goryczko, Łukasz Grabarz, Jarosław Strach, Piotr Dudek.
„BKS” – Janusz Możdżeń, Roman Dziedzic, Jerzy Noskowiak, Piotr Turkiewicz, Michał Dziuba, Piotr Mikulski, Jacek Budzyn, Stanisław Szydłowski.
Najlepszym zawodnikiem turnieju wybrany został Daniel Goryczko – („Stalprodukt”)
Na zakończenie, pozwolę sobie na małą, osobistą refleksję… Dawno, dawno temu, kiedy kończyłem wyczynowe kopanie piłki, od ówczesnego szefa bocheńskich arbitrów, Stanisława Mastaja (niegdyś jednego z najlepszych sędziów piłkarskich w Polsce), otrzymałem propozycję wstąpienia w sędziowskie szeregi. Odmówiłem stanowczo! Teraz, kuźwa, wiem, że miałem 100% racji 🙂 bo pomagając – nie bez, nazwijmy to, amatorskich „kontrowersji” 🙂 – Sławkowi Kukli w prowadzeniu turniejowych spotkań, przekonałem się naocznie, a raczej „nausznie”, że sędzia jest elementem całkowicie zbędnym i największym złem w tej boiskowej układance… Święta racja, jestem nawet za tym, by wszystkie futbolowe mecze odbywały się bez udziału arbitrów – raz, że będzie taniej, dwa, że wreszcie stworzy się szansa na zadziałanie praw natury pod postacią naturalnej selekcji – po prostu „piłkarze” wytłuką się sami ! 🙂 (JZ)
