Poniedziałkowy mecz juniorów BKS-u z ich rówieśnikami z „Dunajca” Nowy Sącz, toczył się na sportowym obiekcie w Chodenicach, w asyście błyskawic i grzmotów oraz ulewnego deszczu. Zacięte spotkanie determinowała stawka tego meczu – goście musieli wygrać, by utrzymać się w lidze międzyokręgowej, gospodarzom wystarczał remis. Końcowy wynik (3:3) zadowolił tylko jedną stronę…
Spotkanie obserwowała, częściowo zza szyb samochodów, garstka kibiców, którzy sobie tylko znanymi sposobami dowiedzieli się o miejscu i terminie rozgrywania meczu – i przy tym chciałbym się chwilę zatrzymać…
Archiwum – mecz trampkarzy 10.10.2012
Do braku jakichkolwiek informacji o terminach meczów „u siebie” drużyn trampkarskich, grających w dalszym ciągu pod szyldem MOSiR-u, zdążyłem się przyzwyczaić – wszak dyrektorka Ośrodka już dość dawno się określiła, na którą hobby-dyscyplinę będzie wydawać miejskie pieniądze, bo – ” piłka nożna mnie nie interesuje” – (cytat z pani dyrektor). Ale, dla równowagi, nie wszystkich pozostałych interesuje judo, o czym zdaje się zapominać p.dyrektorka, zobligowana do równego traktowania wszystkich swoich podopiecznych z miejskiego przecież, a nie jej prywatnego Ośrodka.
Niestety, nie powinno być tego w samym BKS-ie. Jednych dziwi (innych wkurza) sposób propagowania młodzieżowej piłki nożnej przez tych, którzy za jej stan odpowiadają. Doceniam wysiłek i pracę Zarządu Klubu na rzecz budowy solidnego, III-ligowego zespołu piłkarskiego – jednak sympatycy Klubu zwracają uwagę na niedostateczną informację o zawodach seniorów ( bardzo mała liczba afiszów na terenie miasta i całkowity ich brak poza miastem). Jeszcze gorzej jest z rozgrywkami juniorskimi – ci chłopcy grają przecież nie tylko dla siebie, chcą grą i radością z uprawiania sportu dzielić się z innymi. Tymczasem informacje o ich meczach są niedostępne (żadnych afiszów) lub przekazywane tzw. pocztą pantoflową. Aż się ciśnie na usta pytanie – jaki jest sens rozgrywania zawodów sportowych bez udziału kibiców? Jakichże to wielkich pieniędzy potrzeba, by te parę afiszów opisać choćby flamastrem i rozwiesić? Panowie zarządzający Klubem – sami kopaliście piłkę – wasi następcy również chcą to robić, przy, choćby częściowo, zapełnionych trybunach.
Nieśmiało chciałbym po raz kolejny przypomnieć, że przyszłość i istnienie naszego Klubu to wychowankowie, nie armia zaciężna, choćby najlepsza. Nie bierzmy przykładu z Wiśnicza… Dlatego ponawiam apel do zarządzających Klubem – odzyskajcie trampkarzy z MOSiR-u, bo najlepszych z nich możecie stracić bezpowrotnie… (JZ)
