W swoich tekstach, związanych z bocheńskim sportem, staram się nie dotykać wszechobecnej polityki. Jednak informacja z ostatniego posiedzenia Rady Miasta, dotycząca m.in. sprawy umorzenia tzw. długu Bocheńskiego Klubu Sportowego, zmusiła mnie do zabrania głosu w tej sprawie, zwłaszcza, że wskutek wstrzymania się od głosu radnych PiS-u i uników burmistrza , temat ten został usunięty z porządku obrad.
Blisko rok po ogólnobocheńskiej nagonce na działaczy i sam Klub, zdecydowana większość radnych przestała krzyczeć o zdefraudowaniu przez działaczy dotacji miejskiej, przyznając, że pieniądze w całości zostały wykorzystane na działalność klubową i sekcji piłki nożnej. „Winą” działaczy było to, że nie próbowali stosować żadnych machlojek pod postacią np. lewych faktur, czy innych nieprawdziwych kosztów, a wydatki rozliczali tak, jak w poprzednich latach. Żeby było śmieszniej, było to akceptowane przez tę samą co teraz panią skarbnik miasta. Niestety, od kiedy zmieniła się ekipa rządząca, zmieniło się również rozumowanie i wiedza pani skarbnik. Ciekaw jestem, czy któryś z radnych ( z największym fachowcem od halowej klimatyzacji na czele), co tak łatwo oskarżali klubowych działaczy o malwersacje, zdobędzie się na publiczne przeproszenie pomówionych członków Zarządu Klubu, a zwłaszcza człowieka o olbrzymich zasługach dla bocheńskiego sportu, przedstawiciela „Stalproduktu” p.Antoniego Noszkowskiego? Osobiście wątpię, by stać ich było na to…
Wracając do sprawy umorzenia – niestety, pan burmistrz wziął przykład z przysłowiowego strusia i schował głowę w piasek w momencie, kiedy do niego należał decydujący ruch. Nie podejmując decyzji w tej sprawie, nie powinien być zdziwiony, że w wystającą z piasku „resztę” wszyscy będą walić jak w bęben. Pan burmistrz jest na tyle doświadczony politycznie, iż z pewnością wie, że opozycja w radzie miasta nie będzie ułatwiać mu życia i nie będzie podejmować żadnych decyzji za niego! Nie zmienia to faktu wielce istotnego,że radni, wybrani przez nas do zarządzania miastem ( bez względu na „wyznanie” polityczne) sprawy istotne dla miasta i jego mieszkańców mają głęboko w d***e!!! Dla nich na pierwszym miejscu jest dyscyplina partyjna i negowanie wszystkiego, co wymyśli przeciwnik polityczny.
Obecny zarząd BKS-u zrobił wszystko, by solidną pracą uwiarygodnić swoją dotychczasową działalność. Piłkarskie drużyny dobrą grą przekonują do siebie coraz więcej kibiców. Jedni i drudzy nie są jednak w stanie zachęcić – i nie zachęcą – żadnego poważniejszego, prywatnego sponsora, gotowego spłacać Miastu wyimaginowane klubowe długi. Bez umorzeń Klub długo nie pociągnie, więc kółko się zamyka, a zadufani w swojej mądrości lokalni politycy dalej będą prowadzić swoje gierki…
Ps. Na koniec jeszcze jedna smutna wiadomość – w zeszłym tygodniu zmarł w wieku 71 lat śp.Józef Ślizowski, w latach sześćdziesiątych ub.wieku jeden z najlepszych napastników naszego Klubu.
Rok 1979 – oldboje BKS-u przed meczem z „Garbarnią” Kraków – pierwszy z lewej (stoi na piłce) Józef Ślizowski (1942-2013)
W pamięci starszych wiekiem kibiców BKS-u, na zawsze pozostaną Jego kapitalne dryblingi i piękne bramki. Teraz dołączy do coraz liczniejszej , niebiańskiej ekipy z naszego Klubu. Niech spoczywa w spokoju…
