Za przepędzanie zimy z boisk wzięli się bocheńscy oldboje. Tęsknota za widokiem zielonej, choćby sztucznej murawy sprawiła, iż w piątkowe popołudnie kilkunastu pracowitych mężczyzn, własnymi „ręcami” w niecałą godzinę godzinę uporało się z zalegającą na „orliku” grubą warstwą mokrego śniegu.
Praca podobno uszlachetnia, więc nie powinny dziwić uśmiechnięte twarze niektórych oldbojów. Nie brakło również dyrygenta dowodzącego odśnieżaniem – to zostaje we krwi po latach rządzenia na boisku 🙂 Oby tylko nasze żony nie dowiedziały się o tej nadzwyczajnej pracowitości swoich współmałżonków – mogłoby to być wykorzystane przeciwko nam!
