Tematy, które poruszam, mają powtarzające się wątki, łączy je zaś jeden – bocheński sport, ze szczególnym naciskiem na piłkę nożną. Absolutnie nie mogą być jednak pretekstem do stosowania jakichkolwiek sankcji dyscyplinarnych w stosunku do np. szkoleniowców, bo ewidentnie potwierdziłyby zasadę: KOWAL ZAWINIŁ – CYGANA POWIESILI …
Nieważne, czy się to komuś podoba, czy nie, ale po raz kolejny napiszę, że nie godzę się na akceptowanie przez Miasto takiego modelu prowadzenia działalności sportowej, jaki uprawia MOSiR. Dlaczego? Otóż, nie obrażając nikogo, nawet niewidomy jest w stanie zauważyć, że sport w Bochni to judo, potem długo, długo nic… a na szarym końcu kilka nic nie znaczących, cherlawych sekcyjek, z piłką nożną i ręczną na czele, zmuszanych do nękania rodziców dzieci, czy też doroślejszych członków sekcji „dobrowolnymi” składkami ( nie płacisz – wylot). Są one (te sekcje) tylko i wyłącznie wygodnym alibi dla kierownictwa MOSiR-u – no, bo przecież to taka bogata oferta przeróżnych dyscyplin! Tylko, po co? Wydawałoby się całkiem logiczne, że jeśli nie ma wystarczających pieniędzy nawet na sekcje od blisko stu lat w Bochni wiodące, tj. piłkę nożną i trochę młodszą piłkę ręczną, to jaki sens ma mnożenie nowych, wegetujących później na równie żebraczych, co wymienione, zasadach? Chyba, że chodzi tylko o wyrwanie od Miasta jakiejkolwiek kasy, a od nowych członków kolejnych składek… i aż się boję powiedzieć na co… Ale mogę podpowiedzieć jeszcze kilka potrzebnych w Bochni dyscyplin : squash (boisko było w planie na Uzborni – to nie żart!), może polo? A może gra w pchełki lub cymbergaja – ale te są niskonakładowe, więc i cienka kasa na nie…
Tutaj więc trzeba twardo postawić pytanie : dlaczego jest milcząca zgoda na takie dysproporcje, w tym samym przecież miejskim Ośrodku – z jednej strony monstrualnie rozbudowana sekcja, zasilana mocną kasą, wszechstronnie wspomagana, współorganizująca kosztowne turnieje w półprywatnej kopalni, z poturniejową obfitą wyżerką dla uczestników i zapraszanych gości, zaś z drugiej strony, dla przeciwwagi w pozostałych sekcjach „bida” aż piszczy??? Jakim prawem zmusza się rodziców do współfinansowania czegoś, co jest opłacane z kasy miejskiej, stosując w dodatku restrykcje w stosunku do niepokornych? Nie można, ot tak sobie, przejść do porządku dziennego nad pokazówką wszechwładzy dyrektorki Ośrodka, gdy z sekcji piłki nożnej trampkarzy każe wyrzucić chłopca za niepłacenie „dobrowolnych” składek w wysokości 20, czy też 30 zł/mc, a już prawdziwa cholera bierze człowieka, gdy widzi grających w deszczu i przenikliwym zimnie dzieciaków, którym nie przysługuje nawet kubek gorącej herbaty!!! Garnek takiego płynu to koszt rzędu 10-15 zł, dla obydwu drużyn… Chyba, że to wina rodziców, nie wysyłających dzieci z termosami… – to przepraszam… Pan burmistrz miasta, w końcówce owego, niedzielnego meczu zaszczycił nas swoją obecnością i widział w jakich warunkach grali podopieczni MOSiR-u, pośrednio Jego podopieczni…Czy to nie są wystarczające powody, by się ktoś tym zajął? Czy te dzieciaki są gorsze, bo akurat wolą kopać piłkę?
Niewątpliwie pani dyrektor MOSiR-u, równocześnie v-ce prezes Krakowskiego Okręgowego Związku Judo, jest świetnym organizatorem i b.sprawnym menedżerem, lecz zdecydowanie ukierunkowanym jednostronnie. Na pewno doskonale by sobie radziła jako, np. prezes Stowarzyszenia Judo-Bochnia, zwłaszcza z problemami, z którymi borykają się np. sternicy BKS-u. Sęk jednak w tym, że szefując miejskiemu przecież ośrodkowi sportu nie można obdarzać macierzyńskimi uczuciami tylko swoich wybrańców.Także, co chcę podkreślić z całą mocą, wcale nie trzeba być wybitnym znawcą którejkolwiek dyscypliny sportu! Na tym stołku trzeba umieć zachować neutralność i z jednaką troską zajmować się wszystkimi swoimi podopiecznymi. Nie czarujmy się – obecna szefowa Ośrodka nie spełnia tych kryteriów.
PS. Aby, z kolei kierownictwo Stowarzyszenia Bocheński Klub Sportowy nie poczuło się zawiedzione brakiem zainteresowania, z mojej strony obiecuję, iż w najbliższym czasie postaram się przypomnieć… Pozdrawiam wiernych czytelników, z Parkowej również…
