Dębcza. Przed laty miejsce szczególne – od wiosny do późnej jesieni, całymi dniami „okupowane” przez młodych i starszych miłośników piłki nożnej. W zimie, doskonały i bezpieczny teren do jazdy na nartach i sankach, a także innych zabaw na śniegu. Kilkaset metrów od centrum miasta, a jakby na uboczu.
Dębcza – widok z „śmieciowej góry – niegdyś rosła tu tylko trawa…
Z początkiem lat siedemdziesiątych ub.wieku miał tam powstać stadion sportowy… i nic w tym dziwnego. Naturalne ukształtowanie terenu wprost narzucało temat – w niecce miały powstać boiska, zaś na zboczach pagórków trybuny. Mogło to stworzyć wręcz kapitalny amfiteatr sportowy. Zaczęto nawet wstępne prace – żołnierze z bocheńskiej, „budowlanej” jednostki wojskowej, w ramach tzw.ćwiczeń wywieźli tysiące metrów sześciennych ziemi, równając teren pod przyszłe obiekty sportowe.Niestety, kryzys gospodarczy państwa, zakończony stanem wojennym, na całe lata odłożył pomysły z zagospodarowaniem terenów Dębczy.
Zamiast stadionu – kpina i utopione (dosłownie) pieniądze z kasy miasta…


W ostatnim dwudziestoleciu temat powrócił i stał się ulubionym motywem kampanii wyborczych kandydatów na fotel burmistrza Bochni. Prący do władzy „obiecywacze” ( choć powinienem użyć dosadniejszego określenia), systematycznie mamili (czytaj oszukiwali) głupich wyborców. Czego tam miało nie być? Jeden obiecywał budowę całego kompleksu obiektów sportowych, odkryty basen kąpielowy, inny zimowe centrum saneczkarsko-narciarskie itp. cuda i wianki. Po wyborach, obojętnie, wygranych czy przerżniętych, temat znikał na cztery lata, a potem…”dzień świstaka” – zabawa w obiecanki zaczynała się od nowa. Znów opowiadano duperele, a tymczasem, za przyzwoleniem władz miasta, przez całe lata zwożono tam wszelakie, również cuchnące odpady, zamieniając dębczańską nieckę w potężne wysypisko śmieci. Piękne niegdyś, zielone tereny zamieniły się w śmierdzące grzęzawisko, porośnięte rachitycznymi drzewkami i chaszczami.


Nieodparcie nasuwa się pytanie, czy nie lepiej było zająć się „odtruwaniem” zdegradowanego środowiska naturalnego Dębczy, niż wydawać miliony złotych na wątpliwej potrzeby tzw. park rodzinny na Uzborni, okaleczany przy tej okazji wycinką setek wiekowych drzew, jak i ordynarnie brukowanych betonową kostką parkowych alejek?
Prezentowane tutaj zdjęcia tylko w nieznacznym stopniu oddają faktyczny obraz terenów oddalonych od centrum miasta o przysłowiowe kilka kroków – to trzeba zobaczyć na własne oczy. Zapraszam zwłaszcza tych, którzy te cuda obiecywali…



