(cd). BKS – klub kiedyś wielosekcyjny, zawsze funkcjonował w oparciu o finanse Miasta. Przed 1989 rokiem nigdy nie było dylematu p.t. „utrzymywać Klub, czy nie”?. Jednak, gdy przyszło „nowe”, okazało się, zresztą jak w całej Polsce, że sport jest tak mało ważną sprawą, iż pozostawiono go na marginesie, traktując jako zło konieczne. W Bochni, dwie kadencje pierwszego burmistrza, społecznikom pracującym w BKS-ie będą zawsze kojarzyły się z wybitnie niechętnym stosunkiem Miasta do Klubu, brakiem jakiejkolwiek pomocy, a zakończone wyłudzeniem klubowego majątku oraz niejasną obietnicą dotowania przejętych wraz z majątkiem sekcji sportowych.
Kolejne dwie kadencje nowej już władzy można podzielić na dwa różne okresy. W pierwszym władze dość mocno zaangażowały się w klubową działalność, burmistrz pozwolił się wybrać prezesem Klubu, zorganizował przyzwoite i przemyślane finansowanie BKS-u, m. in. przy pomocy spółek miejskich, promocji miasta, a także, co istotne, Stalproduktu, pozwalające na regulowanie niemałych, klubowych wydatków i zobowiązań. Wykonano solidny remont płyty stadionu, zgodnie z wyborczymi zapowiedziami zaczęto budować drużynę piłki nożnej z III- ligowymi aspiracjami. Odpowiedni, merytorycznie przygotowani społeczni działacze i trenerzy sekcji piłki nożnej zbudowali drużynę, która po raz pierwszy od blisko pięćdziesięciu lat wygrała swoją grupę IV ligi i stanęła do barażu o wymarzoną III ligę z rezerwami Wisły Kraków. Niestety, w tzw. międzyczasie, na skutek nieporozumień z Miastem, (skąd my to znamy!!!) z współfinansowania Klubu wycofał się Stalprodukt.
I tu rozpoczyna się drugi rozdział. W kierunku klubowych działaczy i drużyny płynie z UM czytelny przekaz – wybijcie sobie z głowy awans, bo choćbyście nawet wygrali baraż, to Miasto w zaistniałej sytuacji nie będzie finansować drużyny w III lidze. Tym samym drużyna budowana z niemałym trudem i kosztami, została odpowiednio „zmotywowana” do walki o III ligę. Finał znany, skutki odbijają się czkawką do dnia dzisiejszego. Bezprecedensowe, telefoniczne zwolnienie trenera, spowodowało natychmiastową dymisję wszystkich działaczy piłki nożnej, ludzi związanych z Klubem nie poprzez kasę. I o to w tym wszystkim chodziło – na ich miejsce weszli mierni, ale wierni. Swoi. Już nikt z zewnątrz nie zawracał władzom głowy jakimiś mrzonkami o awansie. Ten sposób zarządzania Klubem spowodował w niedługim czasie kolejne wycofywanie się pozostałych sponsorów – pp. Chwastków, Włodarczyków i innych. Kiepskie wyniki sportowe zaczęły w poważnym stopniu rzutować na społeczne zainteresowanie Klubem i jego problemami. Ale o tym później. CDN. (jzawada)
