Komisarz… itd…

Podejmując temat „Miasto – BKS” oczywiście liczyłem się z różnymi, niekoniecznie pozytywnymi dla mnie reakcjami.
Cieszy mnie dość spore, jak na nasze warunki, zainteresowanie problemami Bocheńskiego Klubu Sportowego – co, nie ukrywam, było moim celem. Przy okazji dziękuję za częste słowa uznania, krytykę zaś przyjmuję z pokorą.
Gwoli ścisłości – z Klubem obecnie łączą mnie tylko emocje i sympatia, od b.wielu lat nie pełnię w nim żadnych funkcji. Dlatego też kierowane pod moim adresem teksty typu „rozliczcie się”, zadłużyliście się”, „zróbcie ściepę”, uważam za nietrafione. I choć sympatyzuję z ludźmi pracującymi w zarządzie Klubu i stuprocentowo wierzę w ich uczciwość względem Klubu i zawodników, to wcale nie neguję tego, że racjonalne gospodarowanie środkami finansowymi Stowarzyszenia przerosło ich możliwości, powodując dymisję całego zarządu.

A teraz kilka słów do „komentarzy”, za które dziękuję.
– Granty, to dotacje przeznaczane na konkretny cel, nikomu nie zabierane pieniądze, pozyskiwane z b.wielu źródeł, nie tylko z miejscowego samorządu –  i dlatego ja, znając kompetencje i zaangażowanie naszych magistrackich urzędników w pozyskiwanie środków wspomagających budżet miasta, mam pełne prawo sądzić, ze są to środki unijne – więc po co te napinki i złośliwości @ Józiu (że tak zdrobnię)
Odpowiadając zaś p.Adrianowi Świgostowi : Szanowny Panie. Przepisy są ważne, lecz prócz nich jest jeszcze tzw. proza życia – nieprzewidziane sytuacje i komplikacje, bzdurne, często tylko lokalne zarządzenia – powodujące, jak choćby w tym przypadku, brak możliwości rozliczenia wydatków z kilku miesięcy prowadzenia działalności klubowej. Także dziwne przeświadczenie, że jedna strona (Miasto) ma tylko same prawa, a druga zaś tylko same obowiązki. Błędne założenie…
Chyba pozostaniemy przy swoich interpretacjach – Pan uważa informację – zresztą wystarczająco wczesną – p.Serwinowskiego, o niemożliwości przepisowego rozliczenia grantu, jako obciążającą dla zarządu BKS-u, ja wprost przeciwnie, winię za to p.skarbnik miasta do spółki z klubową księgową (nb. współpracowniczkę p.skarbnik w UM), gdyż wiedząc o nieprawidłowościach, natychmiast nie zareagowały, pozwalając tym samym na marnotrawienie pieniędzy.
Mądrość rządzących (broń Boże – nie kieruję tego do Wydziału Finansowego miasta), to nie tylko represyjne przestrzeganie prawa, ale i umiejętność kompromisu i odrobiny dobrej woli, by do niego doszło. Pan wybaczy, ale tego nie widziałem…   (jzawada)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, BKS i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz