W ubiegły piątek zamknął się pewien etap w 90-letniej historii Bocheńskiego Klubu Sportowego. Trzecia część walnego zebrania zakończyła się wnioskiem o ustanowienie zarządu komisarycznego Klubu. Powód – brak chętnych do pracy w zarządzie Stowarzyszenia.
Płomienny apel jednego z radnych,o znalezienie „trzech facetów z jajami”, przypuszczalnie skierowany był do jego kolegów z rady miasta i niestety,nie spotkał się ze zrozumieniem,co może sugerować pewne braki w takowym „wyposażeniu” u licznie zgromadzonych, obecnych i b. radnych.
Wniosek prosty – o wiele łatwiej jest tylko krytykować i rozliczać, niż samemu spróbować coś pożytecznego zrobić, i to za darmo. Nie może dziwić brak chętnych wśród pozostałych uczestników tego spotkania – część z nich spróbowała już tego „chlebusia” i ma dość przysłowiowego „kopania się z koniem” – bezkarnych pomówień i szkalowania ze strony rodzimych gallów-anonimów oraz braku wyraźnie nakreślonej deklaracji pomocy ze strony władz Miasta.
Pan burmistrz jest „za, a nawet przeciw”. Nieśmiałe obietnice finansowe z jednej strony, z drugiej zaś zdecydowane odcinanie się od jakiejkolwiek współpracy z Klubem i ciągłe podkreślanie całkowitej suwerenności działania i odpowiedzialności za Stowarzyszenie,(mające w nazwie słowo >bocheński< ) społecznych działaczy, zapaleńców i wręcz sportowych hobbystów. Ludzi, którzy w odróżnieniu od p. burmistrza, nie mają za sobą armii doradców, prawników, skarbników i PR-owców, pilnujących na każdym kroku zgodnych z interesami Urzędu interpretacji tzw. przepisów. Obrażanie się i wychodzenie z zebrania niczemu dobremu nie służy, choć zdecydowanie większy powód do takiego zachowania mogliby mieć odsądzani od czci i wiary, byli członkowie zarządu BKS-u.
Wciąż brakuje szczerych chęci i zdecydowanego, kompleksowego podejścia do tematu ze strony władz miasta. Stowarzyszenie tzw. wyższej użyteczności publicznej, a do takiego z pewnością należy BKS, ma pełne prawo do finansowej pomocy ze strony UM, ponieważ prowadzi ważną społecznie działalność na rzecz tegoż miasta. Potrzeba dużo złej woli, by tego nie zauważać.
Finansowanie Klubu z tzw. grantów nie obciąża bezpośrednio kasy miejskiej, czyli bocheńskiego podatnika. Kwestia prawidłowego rozliczania się jest już od dawna stosowana w wielu polskich gminach. Wystarczy poszukać w internecie – na kilkudziesięciu stronach można znaleźć gotowe formularze, wg. których,zgodnie z obowiązującymi przepisami należy się rozliczać z takich pieniędzy. Banalnie proste, lecz widocznie za trudne do zastosowania przez skarbnika Miasta – lepiej było wywołać aferę…
Co dalej? Formalnie Klub jeszcze istnieje. I choć komisarz ma – zgodnie z prawem – sześć miesięcy na powołanie nowego zarządu Stowarzyszenia, problemów jest mnóstwo. Kto i za co zgłosi drużyny do rozgrywek, wyrówna nierozliczony dług, wypłaci siedmiomiesięczne zaległości zawodnikom? Czy w ogóle będzie kim grać – po zawodników, od juniorów począwszy, ustawiają się w kolejce kluby, które jakimś dziwnym trafem dogadują się z władzami swoich miejscowości.
Na te pytania brak odpowiedzi… (jzawada)

„Kto i za co zgłosi drużyny do rozgrywek, wyrówna nierozliczony dług, wypłaci siedmiomiesięczne zaległości zawodnikom? ” – jak to kto ? zrobicie Panowie ściepę i spłacicie długi, które pozaciągaliście. Sprawa prosta….
PolubieniePolubienie
„Finansowanie Klubu z tzw. grantów nie obciąża bezpośrednio kasy miejskiej, czyli bocheńskiego podatnika.” – jak nie ? przecież to z kasy miejskiej idą pieniądze. A kasa miejska składa się min. z naszych podatków.
PolubieniePolubienie
„Kwestia prawidłowego rozliczania się jest już od dawna stosowana w wielu polskich gminach. Wystarczy poszukać w internecie – na kilkudziesięciu stronach można znaleźć gotowe formularze,…….” i tak jest w Bochni, tylko grant rozlicza strona, która go wzięła a nie dała.:) Autor artykułu ma braki w wiedz. Ja wiem, że „papier” wszystko przyjmie ale jak pisze artykuł to pasowałoby wykazać się rzetelnością!!!! Pewnie i tak moje komentarze się nie ukażą :).
PolubieniePolubienie
Z całym szacunkiem do wszystkich, którzy „dokładali do interesu” jakim jest BKS, ale Panowie cały czas żyjecie w przekonaniu, że to Miasto ma wypić piwo, którego sami naważyliście. A chyba to nie tak powinno wyglądać? Pytanie jest oczywiście retoryczne..
Miasto jako dysponent pieniędzy ma prawo oczekiwać jak najefektywniejszego ich wydawania, realizacji zadań i rozliczania wg zawartych wcześniej umów, z którymi należy się wcześniej zapoznać(przed podpisaniem). Pan Jarosław Serwinowski w swoim oświadczeniu stwierdził, że już we wrześniu, składając częściowe rozliczenie, Zarząd zgłaszał Miastu, że nie będzie prawdopodobnie w stanie rozliczyć całej kwoty, i dalej stwierdza, że Miasto nic w tej sprawie nie zrobiło. A mnie nurtuje co zrobił zarząd od marca/kwietnia, kiedy podpisano umowę na grant do września(2010roku) – do każdej umowy powinno się załączyć harmonogram finansowy i realizacyjny, a na jego podstawie łatwo jest sprawdzić jak idzie rozliczenie, nawet laik chyba to potrafi? Pytanie.. , sami zresztą wiecie. Podobna sytuacja miała miejsce po I Walnym Zgromadzeniu w tym roku, gdy już z dużym prawdopodobieństwem można było przypuszczać, że sponsor się wycofa, Zarząd nie poczynił żadnych kroków, by drużynę zgłosić nawet do II ligi(ręczna). Zarząd odżegnuje Burmistrza od czci i wiary w tej sprawie, a sam nie umie się uderzyć w piersi.
I jeszcze jedno(http://www.portal.bochnia.pl/7162_400_tys_zl_dla_bks_z_budzetu_miasta.html), Miasto przekazało w zeszłym roku 492tyś PLN na różnego rodzaju stowarzyszenia w 2010 roku z czego 400tyś. PLN otrzymał BKS, ponad 80% całej kwoty, a Pan Autor pisze: „Stowarzyszenie tzw. wyższej użyteczności publicznej, a do takiego z pewnością należy BKS, ma pełne prawo do finansowej pomocy ze strony UM, ponieważ prowadzi ważną społecznie działalność na rzecz tegoż miasta. Potrzeba dużo złej woli, by tego nie zauważać.” Potrzeba dużo złej woli Panie Autorze, żeby nie zauważyć, że Miasto traktuje BKS jednak priorytetowo.
PolubieniePolubienie