Pierwsza część Walnego Zebrania Stowarzyszenia Bocheński Klub Sportowy za nami. Jednym co nieco rozjaśniła w głowie,innych zawiodła. Na pewno żaden z uczestników zebrania nie potwierdził wcześniejszych zarzutów radnych Całki i Fischera, w ohydny sposób próbujących podważyć uczciwość klubowych działaczy, którzy swój czas i pieniądze oddają wraz z sercem Klubowi, wielokrotnie ratując go przed finansową zapaścią. Radni ci stchórzyli nie przychodząc na zebranie, choć na sali było siedmioro innych radnych,z burmistrzem i jego, pożal się Boże, zastępczynią na czele. Przedstawiciele Urzędu Miasta wykazali się niestety całkowitym brakiem merytorycznego przygotowania do spotkania z zarządem Klubu,nie mając jakiegokolwiek pomysłu na wyjście z impasu.
Okazuje się,że te same przepisy pozwalały poprzedniej ekipie samorządowej przyjmować rozliczenia finansowe Klubu bez zastrzeżeń, obecna zaś przyjęła inną interpretację powodując zakwestionowanie nazewnictwa poniesionych przez Klub wydatków i tym samym nie uznała części rozliczeń za prawidłowe. Dla przypomnienia – w chwili obecnej Rada Miasta obcięła dotacje dla Klubu z proponowanych wcześniej 400 tys. na 250 tys.złotych. Stanowi to ok. 23% budżetu klubowego – pozostałą część wykłada STALPRODUKT S.A. – ponosząc wszystkie koszty związane z sekcją piłki ręcznej… Brak współfinansowania z kasy Miasta automatycznie powoduje wycofanie się sponsora.
Tymczasem cytowane przez skarbnika Klubu pisma przychodzące z Urzędu Miasta, raz umarzające np. 50% kwestionowanych rozliczeń, a za chwilę kolejne – a to cofające tę decyzję, to znów mówiące o całkiem jeszcze innym rozwiązaniu, mogłyby w innej sytuacji śmieszyć, ale tak na prawdę porażają niespotykanym chaosem decyzyjnym i brakiem kompetencji urzędników p.burmistrza.
Ani jednym słowem nie odniesiono się do zapytania,czy wręcz stwierdzenia,że Miasto oszukało Klub przejmując jego majątek, użytkuje go do dnia dzisiejszego ( po części w celach komercyjnych) nie wywiązując się z umowy.
Kilkugodzinne przepychanki słowne zaowocowały decyzją o miesięcznej przerwie w obradach. Ustępujący zarząd Klubu, po otrzymaniu absolutorium i po burzliwej dyskusji zgodził się jeszcze popracować przez ten okres, aby nie dezorganizować trwających rozgrywek piłkarskich.
Z początkiem czerwca, a dokładnie 03.06.2011 musi zapaść decyzja. Decyzja nie o tym, czy Klub będzie jeszcze istniał – wszak burmistrz Kolawiński nie jest samobójcą, zdolnym zlikwidować ten wielce zasłużony dla miasta Klub. Klub z dziewięćdziesięcioletnią tradycją, jeden z najstarszych w Polsce.
Decyzja ma dotyczyć sposobu finansowania i nadzorowania działalności Klubu ze strony Urzędu Miasta. W chwili obecnej innego rozwiązania po prostu nie ma! (jzawada)
