Treningi w hali w Proszówkach, to okazja do łączenia przyjemnego z pożytecznym – fajnie jest spotkać się z kolegami po pracy, pożartować z siebie ( z maleńką dozą złośliwości), a potem wyjść na boisko i przez dobrą godzinkę pozwolić organizmowi pozbyć się niepotrzebnych kalorii i dekagramów.
Niewinna ( jeszcze! ) zabawa zaczyna się od gry w „siatkonogę”, później… kończą się żarty.
Gra na punkty i bramki to bezpardonowa, choć zgodna z przepisami, walka o każdą piłkę, każdy centymetr boiska
To walka pokoleń – drużyny, jakoś tak dziwnie, ale prawie zawsze, dobierają się rocznikowo – jedni mają dobrze ponad pięćdziesiąt latek, drugim często trochę brakuje do czterdziestki. Jednym i drugim trudno odmówić ambicji i woli walki, ale bilans potyczek jest nieznacznie, ale korzystniejszy dla tych bardziej doświadczonych. Na pocieszenie mówimy tymmłodszym ; – kochani koledzy, drugie miejsce to też niezły wynik…
Po gierce potrzebne jest trochę relaksu – ciepła woda z dodatkiem wodnego masażu doskonale wpływa na obniżenie ciśnienia i pomeczowego stresu.
U niektórych, zwłaszcza tych starszych, powoduje nawet wzmocnienie i wyprostowanie pewnych części ciała, takich jak … palce
Potem, już w szatni, wszelkie niemoralne i niesportowe propozycje (vide karykatura) spotykają się ze zdecydowaną odmową, zobrazowane stanowczym – na „nie” – ruchem ręki.








